Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego niektórzy lekceważą jedzenie, a inni są smakoszami?

różnice w odczuwaniu smaku dlaczego jedzenie smakuje inaczej psychologia podejścia do jedzenia
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Dla jednych obiad to tylko „przerwa techniczna” w ciągu dnia, szybkie uzupełnienie kalorii, by organizm mógł dalej funkcjonować. Dla innych to rytuał, poszukiwanie idealnego balansu między kwasowością a słodyczą i prawdziwa podróż przez zmysły. Ta różnica w podejściu do jedzenia nie wynika jedynie z wyboru czy „widzimisię”. To skomplikowana mieszanka genetyki, psychologii, wychowania, a nawet budowy naszego mózgu.

Genetyka, czyli dlaczego czujemy inaczej

Wszystko zaczyna się na języku, a konkretnie w kubkach smakowych. Czy słyszeliście kiedyś o „supertasterach”? To osoby, które mają znacznie większe zagęszczenie brodawek smakowych niż przeciętny człowiek. Dla nich smaki są niezwykle intensywne – gorzki bywa nie do zniesienia, a słodki wydaje się wręcz mdły. Z drugiej strony mamy „non-tasters”, czyli osoby o mniejszej wrażliwości, dla których jedzenie często wydaje się po prostu jałowe, jeśli nie zostanie mocno doprawione.

Istnieje również konkretny gen – TAS2R38 – który odpowiada za odczuwanie goryczy. Osoby posiadające pewną jego wariację mogą uważać brokuły czy brukselkę za obrzydliwie gorzkie, podczas gdy inni nie wyczuwają w nich żadnej nuty goryczy. To sprawia, że smakoszostwo często zaczyna się od biologicznych predyspozycji do wyczuwania niuansów, których inni po prostu fizycznie nie są w stanie zarejestrować.

Psychologia podejścia do jedzenia: paliwo czy przyjemność?

Podejście do jedzenia jest ściśle powiązane z naszą konstrukcją psychiczną. Psycholodzy często dzielą ludzi na tych o orientacji pragmatycznej oraz hedonistycznej.

  • Podejście pragmatyczne: Dla takich osób jedzenie to funkcja. Liczy się czas, wygoda i to, czy posiłek dostarczy energii. Często są to osoby bardzo skoncentrowane na celach, które traktują jedzenie jako przeszkodę lub konieczność.
  • Podejście hedonistyczne: Smakosze czerpią satysfakcję z samego procesu konsumpcji. U nich jedzenie aktywuje układ nagrody w mózgu znacznie silniej. Wydzielanie dopaminy podczas jedzenia wykwintnej kolacji jest u nich porównywalne z innymi silnymi bodźcami przyjemnościowymi.

Warto też wspomnieć o neofobii żywieniowej. Niektórzy z nas naturalnie boją się nowych smaków (mechanizm obronny ewolucji, by nie zjeść czegoś trującego). Smakosze to zazwyczaj osoby o wysokim poziomie „otwartości na doświadczenia” – cechy osobowości, która pcha ich do testowania nieznanego, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem, że coś im nie posmakuje.

Wpływ dzieciństwa i kultury

To, co działo się przy naszym rodzinnym stole, ma ogromne znaczenie. Jeśli w domu jedzenie było celebrowane, a rodzice dbali o różnorodność produktów, istnieje większa szansa, że wyrośnie z nas smakosz. Z kolei domy, w których panowała atmosfera przymusu („zjedz do końca, bo nie odejdziesz od stołu”) lub gdzie posiłki były powtarzalne i nudne, mogą wykształcić u dziecka obojętność lub wręcz niechęć do jedzenia.

Kultura również gra tu pierwsze skrzypce. W krajach takich jak Włochy czy Francja, jedzenie jest fundamentem tożsamości narodowej. Tam bycie smakoszem nie jest „hobby”, lecz standardem społecznym. W kulturach nastawionych na szybkie tempo życia (np. w dużych metropoliach USA), jedzenie często schodzi na dalszy plan, stając się jedynie szybkim „paliwem” w biegu.

Ciekawostka: czy wiesz, czym jest umami?

Przez lata uczono nas o czterech smakach: słodkim, słonym, kwaśnym i gorzkim. Jednak smakosze od dawna intuicyjnie wyczuwali coś więcej. Dopiero na początku XX wieku japoński naukowiec Kikunae Ikeda zidentyfikował piąty smak – umami. Odpowiada on za „mięsność” i głębię potraw. To właśnie wysoka zawartość glutaminianów w parmezanie, pomidorach czy sosie sojowym sprawia, że smakosze tak bardzo je uwielbiają. Osoby lekceważące jedzenie często nie potrafią nazwać tego smaku, choć podświadomie go odczuwają.

Mózg smakosza kontra mózg pragmatyka

Badania neurobiologiczne sugerują, że mózgi smakoszy mogą mieć silniejsze połączenia między korą wyspową (odpowiedzialną za percepcję smaku) a obszarami mózgu odpowiedzialnymi za emocje i pamięć. Dla smakosza kęs magdalenki może być – jak u Prousta – kluczem do wspomnień z dzieciństwa. Dla osoby lekceważącej jedzenie, to po prostu ciastko o określonej liczbie węglowodanów.

Nie bez znaczenia jest też stres. Przewlekłe napięcie może u niektórych wywoływać „zajadanie stresu”, ale u wielu innych powoduje całkowitą utratę zainteresowania smakiem. W stanie walki lub ucieczki organizm wyłącza priorytet dla delektowania się jedzeniem, skupiając się na przetrwaniu.

Czy można stać się smakoszem?

Dobra wiadomość jest taka, że wrażliwość smakową można trenować. Podobnie jak mięśnie na siłowni, nasze receptory i mózg mogą nauczyć się rozpoznawać coraz subtelniejsze nuty. Wymaga to jednak uważności (mindful eating), czyli skupienia się na teksturze, zapachu i temperaturze posiłku, zamiast jedzenia przed telewizorem czy telefonem.

Ostatecznie to, czy jesteś smakoszem, czy traktujesz jedzenie jako paliwo, jest sumą Twoich genów, doświadczeń i życiowych priorytetów. Żadne z tych podejść nie jest lepsze ani gorsze – po prostu inaczej doświadczamy świata przez pryzmat talerza.

Podziel się z innymi: