Gość (188.146.*.*)
Historia polskiej Marynarki Wojennej kojarzy nam się głównie z niszczycielami takimi jak ORP Błyskawica czy legendarnym okrętem podwodnym ORP Orzeł. Jednak w przededniu II wojny światowej polska flota posiadała również jednostki pomocnicze, które odegrały tragiczną, choć mniej znaną rolę. Jedną z nich był właśnie ORP Gdynia – statek, który z pasażerskiej elegancji musiał szybko przejść w surowe warunki wojenne.
Zanim ORP Gdynia stał się częścią Marynarki Wojennej, był znany po prostu jako SS Gdynia. Został zbudowany w 1927 roku w Gdańsku (w ówczesnej Stoczni Gdańskiej, znanej jako International Shipbuilding and Engineering Co. Ltd.) na zamówienie polskiego armatora Żegluga Polska. Był to niewielki, ale nowoczesny jak na tamte czasy statek pasażerski, który wraz z bliźniaczym SS Gdańsk obsługiwał regularne połączenia przybrzeżne.
Sytuacja zmieniła się w obliczu narastającego zagrożenia ze strony III Rzeszy. W ramach mobilizacji, w sierpniu 1939 roku, statek został przejęty przez wojsko. Zmieniono jego nazwę na ORP Gdynia i nadano mu funkcję okrętu-bazy. Co to oznaczało w praktyce? Jednostka nie miała brać udziału w bezpośrednich starciach na pełnym morzu, lecz służyć jako zaplecze logistyczne, hotel dla załóg i magazyn dla mniejszych jednostek, głównie dla Dywizjonu Minowców.
Służba ORP Gdynia pod banderą wojenną trwała niezwykle krótko. Już pierwszego dnia wojny, 1 września 1939 roku, statek znajdował się w rejonie Zatoki Puckiej. Polska flota była wtedy celem zmasowanych ataków Luftwaffe. Choć ORP Gdynia przetrwał pierwsze naloty, jego los został przypieczętowany zaledwie dzień później.
2 września 1939 roku, około godziny 10:00, statek został zaatakowany przez niemieckie bombowce nurkujące Junkers Ju 87 (słynne Stukasy). Jednostka, która nie posiadała silnego uzbrojenia przeciwlotniczego, była praktycznie bezbronna. ORP Gdynia otrzymał kilka bezpośrednich trafień bombami, co spowodowało błyskawiczne nabieranie wody i pożar. Statek zatonął w pobliżu Jastarni, osiadając na dnie na stosunkowo płytkiej wodzie.
Zatopienie ORP Gdynia było jedną z większych tragedii polskiej floty pomocniczej w kampanii wrześniowej. Na pokładzie znajdowała się nie tylko stała załoga, ale także wielu pasażerów wojskowych i cywilnych, w tym członkowie rodzin personelu Marynarki Wojennej, którzy szukali bezpiecznego schronienia na Helu. Szacuje się, że w wyniku ataku zginęło od 30 do 40 osób. Wielu rannych udało się uratować dzięki pomocy kutrów rybackich i innych jednostek operujących w pobliżu.
Dla fanów militariów i modelarstwa warto przytoczyć kilka parametrów technicznych tej jednostki, które pokazują, że nie był to gigant, a raczej solidna jednostka przybrzeżna:
Warto wiedzieć, że ORP Gdynia nie był jedynym statkiem o tej nazwie w polskiej historii. Nazwa "Gdynia" pojawiała się wielokrotnie na burtach polskich jednostek handlowych i pasażerskich. Co ciekawe, w czasie II wojny światowej istniał także inny statek – SS Kościuszko, który pierwotnie miał nazywać się właśnie Gdynia. Często prowadzi to do pomyłek w literaturze historycznej, dlatego warto pamiętać, że ORP Gdynia to konkretna jednostka pomocnicza zatopiona we wrześniu 1939 roku.
Choć ORP Gdynia nie brał udziału w spektakularnych bitwach morskich, jego historia jest symbolem tragicznego losu polskiej floty w 1939 roku. Pokazuje, jak cywilne jednostki zostały rzucone w wir wojny totalnej, do której nie były przygotowane. Dziś wrak jednostki spoczywa na dnie Zatoki Puckiej, będąc miejscem pamięci o marynarzach i cywilach, którzy zginęli w pierwszych dniach konfliktu.
Dla pasjonatów nurkowania wrak ten jest dostępny, choć ze względu na zniszczenia i upływ czasu, nie przypomina już dumnego statku pasażerskiego, który niegdyś woził turystów wzdłuż polskiego wybrzeża. To milczący świadek historii, który przypomina o cenie, jaką przyszło zapłacić za obronę polskiego morza.