Jakie masz pytanie?

lub

Kiedy w 1987 roku lekarze w Brazylii zorientowali się, że przyczyną objawów chorobowych nie były zatrucia pokarmowe ani choroby tropikalne, lecz choroba popromienna w Goiânii?

katastrofa w Goiânii 1987 choroba popromienna cez odkrycie promieniowania w Brazylii
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Tragedia w Goiânii, która rozegrała się we wrześniu 1987 roku, do dziś pozostaje jednym z najbardziej przerażających przykładów na to, jak niewiedza i splot nieszczęśliwych wypadków mogą doprowadzić do katastrofy nuklearnej. Przez ponad dwa tygodnie mieszkańcy brazylijskiego miasta nieświadomie obcowali z silnie promieniotwórczym cezem-137, myśląc, że mają do czynienia z magicznym, świecącym na niebiesko proszkiem. Lekarze natomiast, widząc pierwsze ofiary, byli przekonani, że walczą z epidemią zatruć pokarmowych lub nieznaną chorobą tropikalną.

Początkowy chaos i błędne diagnozy

Wszystko zaczęło się od kradzieży porzuconego urządzenia do radioterapii z ruin opuszczonej kliniki. Złodzieje, nieświadomi zagrożenia, rozmontowali ołowianą osłonę, uwalniając chlorek cezu. Intensywnie niebieska poświata materiału zafascynowała lokalną społeczność – ludzie nacierali się proszkiem, pokazywali go rodzinie i znajomym, a nawet spożywali posiłki brudnymi od cezu rękami.

Pierwsze objawy, takie jak nudności, wymioty, biegunka i zawroty głowy, pojawiły się niemal natychmiast. Kiedy poszkodowani zaczęli zgłaszać się do lokalnych przychodni, lekarze rutynowo diagnozowali ich pod kątem typowych dla tego regionu dolegliwości. Podejrzewano ciężkie zatrucia pokarmowe, a ze względu na specyficzne zmiany skórne u niektórych pacjentów, brano pod uwagę również choroby tropikalne. Nikt nie przypuszczał, że przyczyną cierpienia jest promieniowanie jonizujące.

Przełomowy dzień – 28 września 1987 roku

Momentem zwrotnym, w którym medycyna ustąpiła miejsca fizyce jądrowej, był 28 września 1987 roku. To właśnie tego dnia Maria Gabriela Ferreira, żona właściciela złomowiska, na które trafił cez, zaczęła poważnie podejrzewać, że źródłem nieszczęść jest tajemniczy metalowy pojemnik. Zauważyła, że wszyscy, którzy mieli z nim kontakt, ciężko zachorowali w tym samym czasie.

Maria wykazała się niezwykłą intuicją i odwagą. Zapakowała resztki urządzenia do worka ryżowego i pojechała autobusem (narażając przy tym współpasażerów) do siedziby Vigilância Sanitária (lokalnego urzędu ds. nadzoru sanitarnego). Tam zostawiła worek na biurku jednego z urzędników, twierdząc, że to on „zabija jej rodzinę”.

Jak lekarze potwierdzili chorobę popromienną?

Choć Maria Gabriela Ferreira przyniosła źródło skażenia 28 września, oficjalne potwierdzenie nastąpiło dzień później. Dr Paulo Roberto Monteiro, lekarz pracujący w placówce sanitarnej, jako pierwszy zaczął poważnie rozważać hipotezę o promieniowaniu, widząc specyficzne oparzenia na ciele pacjentów, które nie pasowały do żadnej znanej mu choroby zakaźnej.

Kluczowe wydarzenia potoczyły się błyskawicznie:

  1. 29 września rano: Dr Monteiro wezwał fizyka medycznego, Waltera Mendesa Ferreirę, aby ten sprawdził podejrzany przedmiot za pomocą licznika Geigera.
  2. Moment prawdy: Fizyk pożyczył sprawny detektor z pobliskiego urzędu górniczego. Gdy tylko zbliżył się do budynku, w którym znajdował się worek, urządzenie natychmiast „wyszło poza skalę”. Początkowo Ferreira myślał, że miernik jest zepsuty, ale po przyniesieniu drugiego urządzenia wynik był taki sam.
  3. Alarm: Dopiero po południu 29 września 1987 roku władze medyczne i cywilne zdały sobie sprawę z ogromu katastrofy. Ogłoszono stan wyjątkowy, a lekarze zmienili protokoły leczenia z „zatrucia” na „ostrą chorobę popromienną”.

Ciekawostka: Dlaczego cez-137 świecił?

Wiele osób zastanawia się, dlaczego proszek w ogóle emitował niebieskie światło, co tak bardzo zgubiło mieszkańców Goiânii. Zjawisko to nie wynikało bezpośrednio z „magii”, lecz z fizyki. Była to luminescencja wywołana wysoką radioaktywnością materiału, który pobudzał cząsteczki powietrza (azot) lub wilgoć w samym chlorku cezu, powodując emisję fotonów światła widzialnego. W literaturze często błędnie przypisuje się to zjawisku Czerenkowa, jednak w tym przypadku mechanizm był nieco inny, związany z jonizacją otoczenia.

Skutki spóźnionej diagnozy

Zanim lekarze i fizycy zorientowali się, co tak naprawdę dzieje się w mieście, skażeniu uległy setki osób. Ponad 110 000 mieszkańców Goiânii musiało przejść badania przesiewowe na stadionie olimpijskim. Ostatecznie u 249 osób stwierdzono znaczne skażenie radioaktywne, a kilka osób, w tym mała siostrzenica właściciela złomowiska, zmarło w ciągu kilku tygodni od wystąpienia pierwszych objawów.

Gdyby nie determinacja Marii Gabrieli Ferreiry i szybka reakcja dr. Monteiro 28 i 29 września, liczba ofiar mogłaby być znacznie wyższa, gdyż cez-137 nadal krążyłby w obiegu jako „atrakcyjny upominek” lub element złomu.

Podziel się z innymi: