Gość (37.30.*.*)
Decyzja Adolfa Hitlera o wypowiedzeniu wojny Stanom Zjednoczonym 11 grudnia 1941 roku, zaledwie cztery dni po japońskim ataku na Pearl Harbor, do dziś pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych i brzemiennych w skutkach decyzji II wojny światowej. W momencie, gdy Wehrmacht zmagał się z morderczą zimą pod Moskwą, a III Rzesza prowadziła wyczerpującą wojnę na dwóch frontach, dobrowolne rzucenie rękawicy największej potędze przemysłowej świata wydawało się – i ostatecznie było – strategicznym samobójstwem. Aby zrozumieć, co kierowało dyktatorem, musimy przyjrzeć się ówczesnej sytuacji geopolitycznej oraz specyficznemu sposobowi myślenia nazistowskich liderów.
Formalnym powodem był Pakt Trzech, podpisany w 1940 roku przez Niemcy, Włochy i Japonię. Co ciekawe, zapisy tego traktatu zobowiązywały sygnatariuszy do pomocy militarnej tylko w przypadku, gdyby jeden z nich został zaatakowany. Ponieważ to Japonia zaatakowała USA, Hitler teoretycznie nie miał obowiązku wypowiadania wojny.
Dlaczego więc to zrobił? Hitler liczył na to, że jeśli wesprze Japonię, ta w zamian zaangażuje się w wojnę ze Związkiem Radzieckim na Dalekim Wschodzie, co odciążyłoby niemieckie wojska na froncie wschodnim. Ponadto niemieckie dowództwo wierzyło, że silna japońska flota zwiąże siły amerykańskie na Pacyfiku na tyle skutecznie, że USA nie będą w stanie realnie interweniować w Europie przez co najmniej kilka lat.
Warto pamiętać, że w grudniu 1941 roku Stany Zjednoczone i Niemcy znajdowały się już w stanie "nieoficjalnej wojny". Prezydent Franklin D. Roosevelt od miesięcy naginał zasady neutralności, wspierając Wielką Brytanię poprzez program Lend-Lease. Amerykańskie niszczyciele eskortowały konwoje z zaopatrzeniem i dochodziło już do starć z niemieckimi U-bootami (np. incydent z USS Reuben James).
Hitler czuł się sfrustrowany tymi ograniczeniami. Wypowiedzenie wojny pozwalało mu na zdjęcie wszelkich hamulców w wojnie podwodnej. Liczył na to, że jego "wilcze stada" odetną Wielką Brytanię od amerykańskich dostaw, zanim USA zdążą w pełni zmobilizować swoją machinę wojenną. Z jego perspektywy wojna z Ameryką i tak była nieunikniona, więc wolał uderzyć na własnych warunkach.
Kluczowym czynnikiem była ideologia i głębokie lekceważenie potencjału USA. Hitler postrzegał amerykańskie społeczeństwo jako "zdegenerowane" i "skundlone" przez mieszanie się ras oraz wpływy żydowskie. W jego oczach Amerykanie byli narodem nastawionym na konsumpcję, niezdolnym do poświęceń i dyscypliny wymaganej na nowoczesnym polu bitwy.
Niemiecki wywiad również zawiódł, drastycznie zaniżając możliwości produkcyjne amerykańskich fabryk. Hitler nie wierzył, że kraj, który w 1940 roku miał armię mniejszą niż Holandia, może w krótkim czasie wystawić miliony żołnierzy i tysiące czołgów. To błędne przekonanie o własnej wyższości rasowej i militarnej zaślepiło go na realne zagrożenie.
Kiedy Winston Churchill dowiedział się o ataku na Pearl Harbor i późniejszym wypowiedzeniu wojny przez Hitlera, miał powiedzieć, że tej nocy "spał snem sprawiedliwego". Wiedział bowiem, że z chwilą wejścia USA do wojny, los III Rzeszy został przypieczętowany. Przewaga ekonomiczna Stanów Zjednoczonych była tak miażdżąca, że zwycięstwo Aliantów stało się jedynie kwestią czasu.
Moment wypowiedzenia wojny zbiegł się w czasie z pierwszym poważnym kryzysem operacji Barbarossa. W grudniu 1941 roku Armia Czerwona rozpoczęła kontrofensywę pod Moskwą, odrzucając Niemców od stolicy ZSRR. Niektórzy historycy sugerują, że Hitler potrzebował spektakularnego gestu politycznego, by odwrócić uwagę od porażki na wschodzie i podnieść morale narodu, wskazując na nowy, globalny wymiar konfliktu, w którym Niemcy mają potężnego sojusznika w postaci Japonii.
Decyzja Hitlera była "prezentem" dla Roosevelta. Amerykańska opinia publiczna po Pearl Harbor była żądna zemsty na Japonii, ale niekoniecznie chciała wysyłać wojska do Europy. Wypowiadając wojnę, Hitler sam rozwiązał ten dylemat polityczny, pozwalając USA na realizację strategii "Germany First" (najpierw Niemcy), która zakładała pokonanie III Rzeszy jako priorytetowego celu przed ostatecznym rozprawieniem się z Japonią.
Zamiast odciągnąć uwagę od Europy, Hitler sprowadził na siebie potęgę, której nie był w stanie sprostać. Amerykański przemysł wkrótce zaczął produkować sprzęt w ilościach, o jakich Niemcy mogli tylko marzyć, co ostatecznie doprowadziło do lądowania w Normandii i upadku nazistowskich Niemiec w 1945 roku.