Gość (83.4.*.*)
Wypadek w Goiânii z 1987 roku to jedna z najbardziej tragicznych i jednocześnie pouczających historii w dziejach ochrony radiologicznej. To, co zaczęło się od zwykłej chęci zysku dwóch zbieraczy złomu, przerodziło się w międzynarodowy kryzys nuklearny, który na zawsze zmienił sposób, w jaki świat patrzy na zabezpieczanie materiałów radioaktywnych. Cała sytuacja pokazuje, jak niszczycielska może być niewiedza w połączeniu z potężną siłą fizyki.
Główną przyczyną katastrofy był splot zaniedbań administracyjnych oraz brak świadomości zagrożenia. Wszystko zaczęło się w opuszczonym Instytucie Radioterapii w Goiânii (Instituto Goiano de Radioterapia – IGR). Placówka ta została przeniesiona do nowej lokalizacji, ale z powodu sporów prawnych między właścicielami a władzami miasta, stary budynek pozostał częściowo zrujnowany i słabo zabezpieczony.
Wewnątrz budynku pozostał aparat do radioterapii, w którym znajdowała się kapsuła z cezem-137 (Cs-137). 13 września 1987 roku dwaj mężczyźni, Roberto dos Santos Alves i Wagner Mota Pereira, weszli na teren obiektu w poszukiwaniu złomu. Nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, wymontowali głowicę urządzenia i zabrali ją do domu taczką.
Kolejne dni to ciąg tragicznych w skutkach decyzji:
Skutki promieniowania pojawiły się bardzo szybko, choć początkowo lekarze mylili je z zatruciem pokarmowym lub chorobami tropikalnymi. Ofiary cierpiały na nudności, wymioty, biegunkę i oparzenia skóry.
W wyniku bezpośredniego kontaktu z cezem zmarły cztery osoby:
Oprócz ofiar śmiertelnych, około 250 osób zostało skażonych (zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie), a u wielu z nich wystąpiły trwałe uszkodzenia tkanek i choroba popromienna.
Wypadek w Goiânii wymusił przeprowadzenie gigantycznej operacji dekontaminacyjnej. Radioaktywny pył, będący solą (chlorkiem cezu), bardzo łatwo rozpuszczał się w wodzie i roznosił na butach, ubraniach oraz z wiatrem.
Wiele osób myśli, że to słynne promieniowanie Czerenkowa odpowiadało za niebieski blask. Jednak w przypadku Goiânii blask był wynikiem fluorescencji i jonizacji powietrza wokół silnie radioaktywnego źródła. Cez-137 pochłaniał wilgoć z powietrza, co w połączeniu z jego aktywnością dawało ten hipnotyzujący, ale zabójczy efekt wizualny.
Cez-137 jest izotopem promieniotwórczym o okresie połowicznego rozpadu wynoszącym około 30 lat. Emituje on promieniowanie beta i gamma. W przypadku wypadku w Brazylii kluczowa była jego postać fizyczna – drobny pył przypominający sól kuchenną. Dzięki temu niezwykle łatwo przenikał do organizmów i rozprzestrzeniał się w środowisku. Gdyby źródło było w formie metalicznego pręta, skutki prawdopodobnie byłyby znacznie mniejsze, ponieważ trudniej byłoby go "rozdrobnić" i nieświadomie roznieść po całym mieście.
Wypadek ten stał się impulsem do zaostrzenia przepisów dotyczących nadzoru nad urządzeniami medycznymi zawierającymi źródła promieniotwórcze na całym świecie. Dziś każda taka kapsuła posiada rygorystyczną dokumentację i jest monitorowana od momentu produkcji aż do utylizacji.