Gość (37.30.*.*)
Wprowadzenie tak kompleksowego pakietu działań w samej Unii Europejskiej i Norwegii to scenariusz, który z perspektywy inżynierii klimatycznej można nazwać „lokalnym ekstremum”. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy te kroki miałyby realny wpływ na temperaturę całej planety, musimy rozłożyć ten plan na czynniki pierwsze i zestawić go z globalną skalą emisji.
Poniżej znajdziesz analizę krok po kroku, która pokazuje, jak poszczególne działania przekładają się na liczby i ostateczny wynik dla klimatu.
Choć liczba 100 milionów brzmi imponująco, w skali globalnej jest to kropla w morzu potrzeb.
To najsilniejszy punkt Twojego scenariusza. Unia Europejska odpowiada obecnie za około 6-7% globalnych emisji gazów cieplarnianych. Norwegia, mimo bycia gigantem naftowym, emituje stosunkowo mało (ok. 0,1% globalnie), ale jej wpływ wynika głównie z eksportu paliw, które są spalane poza jej granicami.
Jednak tutaj pojawia się problem „wycieku węglowego”. Jeśli UE przestanie wydobywać i spalać ropę, jej cena na rynkach światowych może spaść, co zachęci kraje takie jak Indie, Chiny czy Brazylia do jej większego zużycia. Bez globalnego porozumienia, wysiłek samej Europy może zostać częściowo „skonsumowany” przez resztę świata.
Podatek w wysokości 2,5% ceny detalicznej jest, w kategoriach ekonomicznych, bardzo niski.
Aby obliczyć realny wpływ na temperaturę, używamy wskaźnika TCRE (Transient Climate Response to cumulative carbon Emissions), który mówi, że każde 1000 Gt (miliardów ton) wyemitowanego CO2 podnosi temperaturę o około 0,45°C.
Krok 1: Ile emisji unikniemy?
Krok 2: Przeliczenie na temperaturę
Wdrożenie Twojego planu w samej UE i Norwegii pozwoliłoby uniknąć wzrostu temperatury o około 0,04°C do połowy wieku.
Z matematycznego punktu widzenia 0,04°C wydaje się wartością marginalną, ale w klimatologii to wynik istotny. Choć sam w sobie nie „uratuje” planety (potrzebujemy działań Chin i USA, które emitują wielokrotnie więcej), miałby on dwa kluczowe skutki:
Warto wiedzieć, że sadzenie drzew nie zawsze chłodzi planetę. Na dalekiej północy (np. w Norwegii) drzewa mogą zasłaniać śnieg, który odbija światło słoneczne. Ciemne korony drzew pochłaniają więcej ciepła niż biały śnieg, co w niektórych specyficznych warunkach może wręcz przyspieszać lokalne ocieplenie. Dlatego kluczowe jest sadzenie drzew tam, gdzie ich wpływ na pochłanianie CO2 przeważa nad zmianą albedo (odbić światła).