Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie świat, w którym skład atmosfery ulega gwałtownej zmianie, a ludzka biologia przechodzi ewolucyjną rewolucję. Choć na pierwszy rzut oka zmiany w procentach wydają się niewielkie, w skali globalnego ekosystemu i fizjologii człowieka wywołałyby one efekt domina. Przyjrzyjmy się, jak taka „nowa Ziemia” wpłynęłaby na naszą codzienność, temperaturę planety i przetrwanie gatunku.
Zmiany w składzie gazowym atmosfery, o których mowa, mają dwojaki charakter: klimatyczny oraz bezpośrednio zagrażający życiu.
Spadek CO2 i pary wodnej a temperatura
Dwutlenek węgla (CO2) jest kluczowym gazem cieplarnianym. Obecnie jego stężenie wynosi około 0,042% (420 ppm). Spadek o 0,0128% oznacza obniżenie poziomu do około 0,029%. To powrót do czasów sprzed rewolucji przemysłowej. Taki spadek, w połączeniu z (choć minimalnym) ubytkiem pary wodnej, spowodowałby globalne ochłodzenie. Ziemia zaczęłaby tracić więcej ciepła, co mogłoby prowadzić do rozrostu lodowców i skrócenia okresów wegetacyjnych roślin.
Wzrost tlenu (O2)
Wzrost o 0,2% (z 20,95% do 21,15%) nie jest drastyczny dla oddychania, ale ma znaczenie dla pożarów. Wyższe stężenie tlenu sprawia, że materia organiczna pali się szybciej i gwałtowniej. Nawet wilgotne lasy mogłyby stawać się łatwiejszym łupem dla ognia.
Nowi gracze: etanol, etan i siarkowodór
To tutaj zaczynają się prawdziwe schody.
Gdyby człowiek zyskał zdolność trawienia żołędzi, chityny, surowych roślin strączkowych i węglanu wapnia, nasza dieta uległaby całkowitej transformacji.
Najbardziej fascynująca jest jednak zmiana w naszej fizjologii krążenia.
Niebieskie krwinki o funkcji ogrzewającej
Niebieski kolor krwi w przyrodzie (np. u ośmiornic) wynika z obecności hemocyjaniny opartej na miedzi, zamiast hemoglobiny opartej na żelazie. Hemocyjanina lepiej transportuje tlen w niskich temperaturach. Jeśli te krwinki miałyby funkcję „ogrzewającą”, oznaczałoby to, że krew działa jak biologiczny grzejnik. To idealna adaptacja do spadku CO2 i globalnego ochłodzenia – człowiek generowałby ciepło od wewnątrz, niezależnie od temperatury otoczenia.
Żółte płytki krwi i fioletowa wydzielina
Żółte płytki krwi mogłyby sugerować obecność innych barwników (np. flawonoidów lub wysokiego stężenia siarki), co mogłoby pomagać w krzepnięciu krwi w obecności atmosferycznego siarkowodoru. Fioletowa wydzielina obok żółci sugeruje nowy organ lub dodatkowy proces metaboliczny, prawdopodobnie odpowiedzialny za usuwanie toksyn z etanolu i siarkowodoru, które stale przenikałyby do organizmu przez płuca.
Gdyby te wszystkie zmiany zaszły jednocześnie, świat stałby się miejscem surowszym, chłodniejszym, ale i pełnym nowych możliwości biologicznych.
Ciekawostka:
Węglan wapnia, który w tym scenariuszu moglibyśmy trawić, jest głównym składnikiem muszli morskich i marmuru. W takim świecie „posiłek” mógłby polegać na przegryzaniu chitynowych pancerzyków owadów popijanych wodą z dużą zawartością wapiennego pyłu, co w dzisiejszych warunkach skończyłoby się ciężką niestrawnością, ale dla „nowego człowieka” byłoby energetycznym śniadaniem.
W takim scenariuszu człowiek stałby się niemalże „biologicznym czołgiem” – odpornym na zimno, toksyny i zdolnym do przetrwania na diecie, która dla dzisiejszych ssaków jest całkowicie niedostępna. Nie byłaby to jednak Ziemia, jaką znamy, lecz planeta o zapachu siarki i alkoholu, spowita chłodniejszym błękitem nieba.