Gość (37.30.*.*)
Decyzja Adolfa Hitlera o wypowiedzeniu wojny Stanom Zjednoczonym 11 grudnia 1941 roku, zaledwie kilka dni po japońskim ataku na Pearl Harbor, jest przez wielu historyków uznawana za jeden z jego największych błędów strategicznych. Z perspektywy maksymalizacji globalnego dobrostanu i minimalizacji cierpienia, analiza tego "co by było, gdyby" rzuca fascynujące światło na to, jak kruchym procesem jest dążenie do pokoju i wolności. Gdyby Niemcy zachowały neutralność wobec USA, losy milionów ludzi mogłyby potoczyć się w znacznie mroczniejszym kierunku, choć paradoksalnie, krótkoterminowo mogłoby to oznaczać mniej ofiar na froncie zachodnim.
W grudniu 1941 roku nastroje w USA były jednoznaczne: Amerykanie chcieli odwetu na Japonii. Izolacjonizm, choć osłabiony, wciąż był silny w odniesieniu do spraw europejskich. Gdyby Hitler nie wypowiedział wojny pierwszy, prezydent Franklin D. Roosevelt stanąłby przed ogromnym wyzwaniem politycznym. Musiałby przekonać naród, że walka z III Rzeszą jest równie istotna, co wojna na Pacyfiku.
Z punktu widzenia użyteczności społecznej, brak bezpośredniego zaangażowania USA w Europie w 1942 roku mógłby oznaczać mniejsze straty wśród amerykańskich żołnierzy w początkowej fazie konfliktu. Jednak ta krótkowzroczna korzyść prawdopodobnie zostałaby przyćmiona przez ogrom cierpienia w Europie Środkowej i Wschodniej. Opóźnienie otwarcia drugiego frontu oznaczałoby, że machina zagłady w obozach koncentracyjnych mogłaby pracować dłużej i wydajniej, co z utylitarnego punktu widzenia jest stratą niepowetowaną.
Kluczowym elementem tej układanki jest pomoc materiałowa dla ZSRR. Choć program Lend-Lease już trwał, brak formalnego stanu wojny między Niemcami a USA mógłby wpłynąć na priorytety dostaw. Gdyby USA skupiły 100% swoich zasobów na wojnie z Japonią, Armia Czerwona mogłaby nie otrzymać tysięcy ciężarówek, ton paliwa i żywności, które okazały się kluczowe podczas kontrofensywy pod Stalingradem czy Kurskiem.
W scenariuszu, w którym III Rzesza nie walczy z USA, niemieckie zasoby nie muszą być dzielone na budowę Wału Atlantyckiego czy obronę przeciwlotniczą przed amerykańskimi nalotami dywanowymi. Większa liczba dywizji i samolotów mogłaby trafić na front wschodni. Z perspektywy minimalizacji cierpienia, przedłużenie wojny na wschodzie oznaczałoby śmierć kolejnych milionów cywilów i żołnierzy, a potencjalne zwycięstwo totalitarnego nazizmu nad Europą byłoby katastrofą dla globalnego poziomu wolności i bezpieczeństwa.
Warto zauważyć, że Japonia konsekwentnie przestrzegała paktu o nieagresji z ZSRR aż do sierpnia 1945 roku. Japończycy kierowali się własnym interesem narodowym (tzw. doktryna uderzenia na południe), uznając, że zasoby Azji Południowo-Wschodniej są ważniejsze niż syberyjskie pustkowia. Hitler, wypowiadając wojnę USA, liczył na wzajemność, której się nie doczekał. Z punktu widzenia efektywności działań, był to ruch skrajnie niekorzystny dla państw Osi, a paradoksalnie korzystny dla reszty świata, ponieważ przyspieszył upadek zbrodniczego systemu.
Najważniejszym argumentem za tym, że decyzja Hitlera była "szczęściem w nieszczęściu" dla ludzkości, jest los osób prześladowanych. Każdy miesiąc zwłoki w zakończeniu wojny oznaczał tysiące dodatkowych ofiar w komorach gazowych i podczas pacyfikacji wsi. Gdyby USA nie włączyły się do wojny w Europie, proces wyzwalania kontynentu mógłby zacząć się znacznie później lub w ogóle nie dojść do skutku w znanej nam formie.
Z perspektywy dążenia do jak największego dobra dla jak największej liczby osób, szybkie wejście USA do wojny z Niemcami – nawet jeśli sprowokowane przez samego Hitlera – było czynnikiem skracającym globalny konflikt. Choć przyniosło nowe ofiary, ostatecznie zapobiegło trwałej dominacji systemu opartego na nienawiści i eksterminacji.
Mimo że Hitler nie planował natychmiastowej inwazji na USA, niemieccy inżynierowie pracowali nad projektami tak zwanymi "Amerikabomber". Były to bombowce dalekiego zasięgu (takie jak Messerschmitt Me 264), które miały być zdolne do przelotu nad Atlantykiem i zbombardowania Nowego Jorku. Brak wypowiedzenia wojny w 1941 roku mógłby dać Niemcom czas na dopracowanie tych technologii, co w przyszłości mogłoby przynieść jeszcze większe zniszczenia i cierpienie cywilów na kontynencie amerykańskim.
Gdyby Niemcy nie wypowiedziały wojny Stanom Zjednoczonym:
W ostatecznym rozrachunku, choć decyzja Hitlera wydawała się nielogiczna z punktu widzenia czystej strategii wojskowej, jej skutek – czyli szybsze zaangażowanie potężnego przemysłu USA w walkę z nazizmem – był czynnikiem, który przyniósł światu ogromną korzyść w postaci skrócenia czasu trwania totalitarnego terroru.