Gość (37.30.*.*)
Śmierć Kazimierza Wielkiego w 1370 roku była momentem zwrotnym, który w rzeczywistości otworzył drogę na polski tron Ludwikowi Węgierskiemu. Gdyby jednak historia potoczyła się inaczej, a możnowładcy postawili na Piasta pomorskiego – najprawdopodobniej Kaźka Słupskiego, wnuka Kazimierza – Polska mogłaby stać się zupełnie innym państwem. Taki scenariusz to nie tylko zmiana dynastii, ale przede wszystkim radykalna reforma fiskalna i militarna, która mogłaby wyprzedzić swoją epokę o setki lat lub doprowadzić do natychmiastowego upadku królestwa.
Wybór Kaźka Słupskiego zamiast Andegawenów oznaczałby utrzymanie ciągłości krwi piastowskiej, co dla wielu współczesnych było kluczowe. Jednak warunek postawiony przez możnych – wojna z księstwem szczecińskim – jest intrygujący. Księstwo szczecińskie i słupskie często rywalizowały, a zjednoczenie całego Pomorza Zachodniego pod berłem polskiego króla byłoby strategicznym majstersztykiem.
Taka wojna oznaczałaby jednak natychmiastowy konflikt z Brandenburgią i prawdopodobnie z Zakonem Krzyżackim, który nie patrzyłby bezczynnie na wzrost potęgi Polski nad Bałtykiem. Polska musiałaby stać się państwem wybitnie zmilitaryzowanym, co tłumaczyłoby wprowadzenie drastycznych obciążeń finansowych.
Zaproponowany system podatkowy to prawdziwy wstrząs dla XIV-wiecznego społeczeństwa. Aby zrozumieć skalę, warto przypomnieć, że słynny przywilej koszycki z 1374 roku obniżył podatek poradlne do zaledwie 2 groszy z łanu chłopskiego. Tutaj mamy do czynienia z kwotą trzykrotnie wyższą (6 groszy) oraz dodatkowymi opłatami od szlachty i duchowieństwa.
Najbardziej rewolucyjnym elementem tego scenariusza jest obowiązek wystawienia i opłacenia dwóch zbrojnych za każdą wieś. W średniowieczu obowiązywał system lenny – szlachcic stawał do walki osobiście wraz ze swoim pocztem. Przymus finansowania dwóch najemników lub wyszkolonych żołnierzy z każdej wsi całkowicie zmieniłby strukturę społeczną.
Przyjmijmy proste obliczenie: jeśli w ówczesnej Polsce było około 10 000 wsi (szacunek ostrożny dla rdzennych ziem Korony), król dysponowałby stałą armią liczącą 20 000 zbrojnych. To potężna siła, znacznie przewyższająca możliwości operacyjne Zakonu Krzyżackiego czy sąsiednich księstw. Taka armia mogłaby nie tylko zdobyć Szczecin, ale i realnie zagrozić Malborkowi.
Jednak koszt utrzymania dwóch zbrojnych (ekwipunek, konie, żołd, wyżywienie) byłby dla przeciętnej wsi zabójczy. Koszt pełnego wyposażenia jednego zbrojnego mógł wynosić od kilku do kilkunastu grzywien, co przy dochodach z jednej wsi czyniłoby ten obowiązek niemal niemożliwym do spełnienia bez doprowadzenia gospodarstw do bankructwa.
Choć wizja silnej, scentralizowanej monarchii z potężną armią i stałym dopływem gotówki brzmi nowocześnie, w realiach 1370 roku prawdopodobnie skończyłaby się katastrofą.
Warto wiedzieć, że Kazimierz Wielki naprawdę kochał swojego wnuka Kaźka i widział w nim następcę. Adoptował go i zapisał mu w testamencie ziemię dobrzyńską, sieradzką i łęczycką. Jednak po śmierci króla, polscy panowie unieważnili testament przed sądem, uznając, że król nie może dysponować państwem jak prywatnym majątkiem. Kaźko musiał zadowolić się lennem, a ostatecznie zmarł bezpotomnie w wyniku ran odniesionych podczas oblężenia zamku w Złotoryi w 1377 roku.
Gdyby plan opisany w pytaniu wszedł w życie, Polska mogłaby stać się pierwszą absolutną monarchią w Europie, opartą na silnej armii i biurokracji skarbowej. Jednak cena za ten skok cywilizacyjny – totalna wojna domowa i ruina ekonomiczna wsi – byłaby prawdopodobnie zbyt wysoka, by państwo mogło przetrwać próbę czasu. Szanse na to, że Piast pomorski utrzymałby koronę przy tak drastycznych reformach, byłyby bliskie zeru.