Gość (37.30.*.*)
Świat instrumentów muzycznych, a w szczególności gitar, pełen jest nietypowych rozwiązań, eksperymentów i konstrukcji, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się dziwne. Odpowiedź na pytanie, czy istnieją gitary z przełącznikiem umieszczonym z tyłu gryfu, brzmi: tak, choć jest to rozwiązanie niezwykle rzadkie i zazwyczaj spotykane w bardzo specyficznych modelach lub modyfikacjach.
Większość gitarzystów przyzwyczajona jest do tego, że wszystkie przełączniki, potencjometry i gniazda znajdują się na korpusie instrumentu. Umieszczenie czegokolwiek na gryfie, zwłaszcza z tyłu, wydaje się niepraktyczne. Istnieje jednak kilka powodów, dla których konstruktorzy decydowali się na taki krok.
Zanim przejdziemy do faktycznych przełączników, warto wspomnieć o czymś, co wielu początkujących gitarzystów bierze za miejsce na przełącznik lub ukryty przycisk. Mowa o systemie Micro-Tilt, który spopularyzował Fender w latach 70. XX wieku.
Z tyłu gitary, na metalowej płytce łączącej gryf z korpusem (neck plate), znajduje się mały otwór. Nie jest to przełącznik, ale dostęp do śruby regulacyjnej. Służy ona do precyzyjnego ustawienia kąta nachylenia gryfu względem korpusu bez konieczności zdejmowania go i podkładania kawałków drewna czy forniru. Choć nie jest to przełącznik elektroniczny, to właśnie ten element najczęściej budzi ciekawość i bywa mylony z "guzikiem" z tyłu gryfu.
Prawdziwe przełączniki z tyłu gryfu (lub w jego bliskim sąsiedztwie, na tzw. stopce gryfu) można spotkać w gitarach hybrydowych i MIDI. Przykładem mogą być niektóre modele z lat 80., takie jak Casio PG-380 czy legendarne instrumenty marki Bond Electraglide.
W przypadku Bond Electraglide, gitara ta nie miała tradycyjnych progów, lecz "schodkową" podstrunnicę wykonaną z włókna węglowego. Choć główne elementy sterujące znajdowały się na korpusie, niektóre prototypy i zaawansowane kontrolery MIDI posiadały dodatkowe przyciski funkcyjne umieszczone w miejscach, które pozwalały na szybką zmianę barwy dźwięku kciukiem lewej ręki podczas gry.
Współcześni gitarzyści, szukający unikalnych efektów brzmieniowych, często decydują się na modyfikacje swoich instrumentów. Jedną z nich jest montaż tzw. killswitcha – przycisku, który natychmiast odcina sygnał z gitary, co pozwala na uzyskanie rytmicznego efektu "jąkania się" dźwięku (spopularyzowanego m.in. przez Bucketheada czy Toma Morello).
Choć standardowo montuje się go na korpusie, niektórzy muzycy decydują się na umieszczenie małego przycisku chwilowego właśnie z tyłu gryfu, w okolicach główki lub stopki. Pozwala to na aktywowanie efektu w sposób, który jest niewidoczny dla publiczności lub po prostu bardziej ergonomiczny przy specyficznej technice gry.
W gitarach posiadających dwa gryfy (np. słynny Gibson EDS-1275, na którym grał Jimmy Page), przełącznik służący do wyboru, który gryf ma być w danej chwili aktywny, zazwyczaj znajduje się na korpusie. Jednak w niektórych customowych konstrukcjach lub rzadszych modelach (np. japońskich kopiach z lat 70.), przełącznik ten montowano z tyłu, na łączeniu gryfów z korpusem. Miało to zapobiegać przypadkowemu przełączeniu instrumentu podczas energicznego uderzania w struny.
Jeśli spotkasz gitarę z przełącznikiem z tyłu gryfu, może on pełnić jedną z poniższych funkcji:
Istnieje gitara, która w zasadzie... jest samym gryfem. Gittler Guitar to minimalistyczny instrument wykonany z tytanu, który nie posiada tradycyjnego korpusu. W tym przypadku wszystkie elementy sterujące muszą znajdować się na konstrukcji gryfu, co czyni ją jedną z najbardziej nietypowych gitar na świecie.
Podsumowując, choć standardowe gitary nie posiadają przełączników z tyłu gryfu, w świecie instrumentów typu "boutique", prototypów z lat 80. oraz zaawansowanych modyfikacji, takie rozwiązanie jak najbardziej istnieje. Najczęściej służy ono ergonomii, ukryciu dodatkowych funkcji elektronicznych lub obsłudze systemów MIDI.