Gość (37.30.*.*)
André Rieu to postać, która jak mało kto dzieli świat muzyki. Z jednej strony mamy miliony oddanych fanów, wyprzedane stadiony i status megagwiazdy, a z drugiej – miażdżącą krytykę ze strony środowisk akademickich i melomanów przywiązanych do tradycji. Choć nazywa się go „Królem Walca”, dla wielu krytyków muzycznych jest on raczej „Królem Kiczu”. Skąd bierze się ta przepaść w odbiorze jego twórczości i dlaczego zarzuty dotyczące jego warsztatu są tak częste?
Głównym powodem kontrowersji wokół André Rieu jest fakt, że wyciągnął on muzykę klasyczną z filharmonii i przeniósł ją na stadiony, stosując przy tym techniki rodem z koncertów rockowych czy muzyki pop. Dla purystów muzyka klasyczna to sacrum, które wymaga skupienia, ciszy i głębokiej analizy. Rieu natomiast stawia na czystą rozrywkę.
Jego koncerty to gigantyczne widowiska z feerią barw, sztucznymi ogniami, przesłodzonymi dekoracjami i muzykami ubranymi w bajkowe kostiumy. Krytycy zarzucają mu „disneyyfikację” kultury wysokiej. Twierdzą, że sprowadza on wielkie dzieła do poziomu łatwo przyswajalnej papki, która ma być miła, lekka i przyjemna, pozbawiając ją przy tym głębi emocjonalnej i intelektualnej.
Zarzuty dotyczące jego gry na skrzypcach często wynikają z porównania go do najwybitniejszych wirtuozów naszych czasów. Jeśli zestawimy go z takimi postaciami jak Itzhak Perlman czy Hilary Hahn, Rieu rzeczywiście wypada blado pod względem technicznym. Jednak warto pamiętać o jego wykształceniu – studiował w konserwatoriach w Liège, Maastricht i Brukseli, gdzie uczył się u wybitnych pedagogów.
Problem nie polega na tym, że Rieu „nie potrafi grać”, ale na tym, co i jak gra. Jego repertuar opiera się na prostych, chwytliwych melodiach, walcach i operetkach, które nie wymagają ekstremalnej wirtuozerii ani skomplikowanej techniki smyczkowania. Krytycy wytykają mu:
Jeszcze więcej emocji budzi jego rola jako dyrygenta. André Rieu dyryguje swoją Johann Strauss Orchestra w sposób tradycyjny dla XIX-wiecznych liderów kapel – trzymając skrzypce w ręku i grając razem z zespołem. Dla wielu profesjonalnych dyrygentów symfonicznych to, co robi Rieu, nie jest „prawdziwym dyrygowaniem”.
W świecie wielkiej symfoniki dyrygent to interpretator, który kształtuje dynamikę, barwę i tempo całego aparatu wykonawczego za pomocą precyzyjnych gestów. Rieu natomiast pełni raczej rolę animatora i metronomu. Krytycy twierdzą, że jego orkiestra gra „na autopilocie”, a jego machanie smyczkiem ma charakter czysto pokazowy. Zarzuca mu się, że nie wnosi do utworów żadnej nowej interpretacji, a jedynie powiela sprawdzone, komercyjne schematy.
Warto wiedzieć, że styl, w którym występuje Rieu – czyli dyrygowanie ze skrzypcami w ręku – nie jest jego wymysłem. Tak właśnie pracował Johann Strauss II, patron jego orkiestry. W tamtych czasach lider orkiestry salonowej był jednocześnie solistą i dyrygentem. Rieu po prostu wskrzesił tę tradycję, choć nadał jej nowoczesny, komercyjny sznyt.
Dla wielu przeciwników André Rieu największym grzechem jest jego sukces finansowy. W świecie sztuki wysokiej wciąż pokutuje przekonanie, że wielka muzyka nie powinna być produktem masowym. Rieu tymczasem stworzył doskonale naoliwioną machinę marketingową. Sprzedaje nie tylko muzykę, ale cały styl życia, gadżety i luksusowe pakiety koncertowe.
Krytycy często używają argumentu, że „ilość nie przechodzi w jakość”. Fakt, że miliony ludzi kochają jego występy, nie jest dla muzykologów dowodem na jego kunszt, a raczej na to, że potrafi on skutecznie manipulować emocjami masowego odbiorcy.
Mimo fali krytyki, nie można odmówić Rieu jednego: sprawił, że ludzie, którzy nigdy nie postawiliby stopy w filharmonii, zaczęli słuchać Straussa, Lehára czy Verdiego. Dla wielu osób jego koncerty są pierwszym kontaktem z instrumentami klasycznymi.
Zwolennicy artysty podkreślają, że muzyka ma przede wszystkim łączyć ludzi i dawać radość, a Rieu robi to perfekcyjnie. Choć technicznie może nie dorównywać solistom z Filharmonii Berlińskiej, jego zdolność do nawiązywania kontaktu z publicznością jest unikalna w skali światowej.
Podsumowując, kontrowersje wokół André Rieu to klasyczny spór między „kulturą wysoką” a „kulturą popularną”. Zarzuty o słaby warsztat są często wyolbrzymione przez pryzmat niechęci do jego estetyki. Rieu nie próbuje być najwybitniejszym skrzypkiem świata – on chce być największym showmanem świata muzyki klasycznej i w tej roli czuje się bezkonkurencyjny.