Gość (37.30.*.*)
Wspomnienia z lekcji wychowania fizycznego u wielu osób budzą mieszane uczucia – od nostalgii za zaciętymi meczami na boisku, po lekkie drżenie mięśni na samą myśl o serii pompek czy brzuszków. Ćwiczenia, o które pytasz, stanowiły absolutny fundament programu nauczania przez dekady i, co ciekawe, większość z nich wciąż ma się całkiem dobrze, choć ich forma i sposób wykonywania ewoluowały wraz z postępem wiedzy o fizjologii człowieka.
Te trzy ćwiczenia to prawdziwe ikony szkolnych sal gimnastycznych, szczególnie w latach 80., 90. i na początku XXI wieku. Kołyska (leżenie przodem, chwyt za kostki i bujanie się) oraz rowerek (leżenie tyłem z nogami w górze naśladującymi pedałowanie) były stałym elementem rozgrzewki, zwłaszcza w młodszych klasach. Miały one na celu poprawę mobilności kręgosłupa oraz wzmocnienie mięśni brzucha.
Krzesełko przy ścianie, czyli izometryczne wytrzymanie w pozycji przysiadu z plecami opartymi o ścianę, to z kolei klasyczny test wytrzymałości. Nauczyciele często wykorzystywali je jako element rywalizacji – kto wytrzyma najdłużej, ten dostaje „plusa” lub szóstkę.
Czy nadal są praktykowane? Tak, choć rzadziej w formie bezrefleksyjnego powtarzania. Współczesny WF kładzie większy nacisk na tzw. core stability (stabilizację centralną). Rowerek wciąż się pojawia, ale kołyska bywa zastępowana bezpieczniejszymi ćwiczeniami rozciągającymi, aby nie obciążać nadmiernie odcinka lędźwiowego u dzieci z wadami postawy. Krzesełko pozostaje świetnym narzędziem treningowym, bo jest bezpieczne dla stawów kolanowych, o ile jest wykonywane poprawnie technicznie.
Jeśli mielibyśmy wskazać „wielką trójkę” szkolnego wycisku, byłyby to bez wątpienia pompki, brzuszki i przysiady. Były one (i często nadal są) częścią obowiązkowych testów sprawnościowych, takich jak np. Indeks Sprawności Fizycznej Krzysztofa Zuchory czy Europejski Test Sprawności Fizycznej (Eurofit).
Współczesne lekcje WF w Polsce coraz częściej odchodzą od „sztywnego” wykonywania tych ćwiczeń na komendę na rzecz treningu obwodowego lub elementów crossfitu, co sprawia, że są one dla uczniów bardziej atrakcyjne.
Piłka nożna i koszykówka to absolutne filary polskiego wychowania fizycznego. Piłka nożna od zawsze cieszyła się największą popularnością, zwłaszcza wśród chłopców, choć programy nauczania promują ją obecnie jako sport dla wszystkich. Koszykówka z kolei przeżywała swój największy boom w Polsce w latach 90., co było związane z ogromną popularnością ligi NBA i sukcesami polskich koszykarzy.
Obie dyscypliny są nadal obowiązkowe i stanowią kluczowy element podstawy programowej. Szkoły są zobowiązane do realizacji bloków tematycznych z gier zespołowych, w skład których wchodzą właśnie piłka nożna, koszykówka, siatkówka oraz piłka ręczna. Zmianą, którą można zaobserwować w ostatnich latach, jest większy nacisk na gry uproszczone i zabawowe formy nauki techniki, zamiast rzucania piłki na środek sali z hasłem „macie i grajcie”.
Warto wiedzieć, że od roku szkolnego 2023/2024 w polskich szkołach wprowadzono program „Sportowe Talenty”. Nauczyciele WF-u przeprowadzają raz w roku testy sprawnościowe, które obejmują m.in. skok w dal z miejsca, bieg wahadłowy czy tzw. plank (podpór przodem na przedramionach). Wyniki te trafiają do ogólnopolskiej bazy, co ma pomóc w wyłapywaniu sportowych talentów, ale też w monitorowaniu kondycji fizycznej dzieci i młodzieży.
Mało prawdopodobne, aby te ćwiczenia i dyscypliny kiedykolwiek całkowicie zniknęły z planów lekcji. Są one uniwersalne, nie wymagają (poza grami zespołowymi) drogiego sprzętu i pozwalają na skuteczne rozwijanie cech motorycznych, takich jak siła, wytrzymałość czy koordynacja.
To, co się zmienia, to podejście nauczycieli. Coraz więcej pedagogów zdaje sobie sprawę, że WF to nie tylko „zaliczanie norm”, ale przede wszystkim budowanie nawyku aktywności fizycznej na całe życie. Dlatego klasyczne pompki czy brzuszki są dziś częściej przeplatane zabawami ruchowymi, elementami jogi czy nowoczesnymi formami gimnastyki, co ma zapobiegać nudzie i zniechęceniu uczniów.