Gość (37.30.*.*)
Pojęcie „charakteru naukowo-dogmatycznego” na pierwszy rzut oka może brzmieć jak skomplikowany żargon, który interesuje wyłącznie profesorów uniwersyteckich. W rzeczywistości jednak kryje się pod nim podejście, które kształtuje naszą codzienność – od sposobu, w jaki sądy interpretują przepisy drogowe, aż po to, jak rozumiemy zasady rządzące nauką czy teologią. Aby w pełni pojąć, czym jest ten specyficzny charakter i jakie niesie za sobą praktyczne konsekwencje, warto rozłożyć go na czynniki pierwsze.
Aby zrozumieć to pojęcie, musimy połączyć dwa pozornie sprzeczne słowa: „nauka” i „dogmat”. W potocznym rozumieniu dogmat kojarzy się z czymś narzuconym z góry, ślepą wiarą i brakiem dyskusji. Z kolei nauka to synonim krytycyzmu, ciągłego podważania teorii i szukania dowodów. Jak więc te dwa światy mogą ze sobą współistnieć?
Kluczem jest zrozumienie, że w ujęciu naukowo-dogmatycznym „dogmat” nie oznacza ślepego uporu, lecz punkt wyjścia – nienaruszalne założenie lub fundament, na którym buduje się dalsze, logiczne wywody.
Mówiąc najprościej: charakter naukowo-dogmatyczny ma taka dziedzina wiedzy, która bada i porządkuje określony, zamknięty system zasad, nie kwestionując samych tych zasad, ale stosując do ich analizy ściśle naukowe metody.
Najlepszym i najbardziej namacalnym przykładem takiego podejścia są nauki prawne, a konkretnie dogmatyka prawa (np. dogmatyka prawa karnego, cywilnego czy administracyjnego).
Dla prawnika-dogmatyka „dogmatem” jest tekst ustawy uchwalonej przez parlament. Dogmatyk nie zastanawia się podczas analizy, czy dany przepis jest moralny, sprawiedliwy lub czy powinien w ogóle istnieć (tym zajmuje się filozofia lub socjologia prawa). Dla niego ten przepis po prostu jest i obowiązuje.
Jego zadaniem – o charakterze naukowym – jest precyzyjne odczytanie znaczenia tego przepisu przy użyciu logicznych reguł interpretacji (wykładni językowej, systemowej i celowościowej), usunięcie ewentualnych sprzeczności w prawie oraz ułożenie wszystkiego w spójną całość.
To, że jakaś dziedzina lub system myślenia ma charakter naukowo-dogmatyczny, niesie za sobą ogromne konsekwencje dla praktyki i codziennego życia. Podejście to, jak każdy medal, ma dwie strony.
Choć prawo jest tu koronnym przykładem, charakter naukowo-dogmatyczny odnajdziemy również w innych sferach:
W teologii dogmatami są prawdy objawione (np. w chrześcijaństwie dogmat o Trójcy Świętej). Teolog dogmatyk nie próbuje udowodnić empirycznie istnienia Boga ani nie podważa tych prawd. Zamiast tego używa filozofii, logiki i metod naukowych, aby te prawdy usystematyzować, wyjaśnić i przełożyć na język zrozumiały dla współczesnego człowieka.
Filozof nauki Thomas Kuhn zauważył, że nawet nauki ścisłe (fizyka, chemia) przez większość czasu działają w sposób zbliżony do dogmatycznego. Naukowcy przyjmują określony paradygmat (np. fizykę Newtona w XIX wieku) jako niepodważalną bazę. Nie kwestionują jej codziennie, lecz prowadzą w jej ramach szczegółowe badania (tzw. „nauka normalna”). Dopiero gdy nagromadzi się zbyt wiele anomalii, dochodzi do rewolucji naukowej i zmiany „dogmatu” na nowy (np. teorię względności Einsteina).
Charakter naukowo-dogmatyczny jest niezbędnym elementem funkcjonowania cywilizacji. Bez stałych punktów odniesienia (dogmatów) i bez ich rzetelnej, logicznej analizy (nauki) osunęlibyśmy się w chaos, w którym każda zasada mogłaby być w dowolnym momencie zakwestionowana.
Kluczem do sukcesu jest jednak zachowanie balansu. Współczesna nauka i praktyka prawnicza coraz częściej starają się łagodzić surowość dogmatów poprzez otwieranie się na argumenty moralne, społeczne i ekonomiczne. Dzięki temu systemy pozostają stabilne, ale nie tracą z oczu tego, co najważniejsze – człowieka i zmieniającej się rzeczywistości.