Gość (83.4.*.*)
Relacje na linii pracownik-pracodawca bywają napięte, zwłaszcza gdy w grę wchodzą pieniądze lub dodatkowe benefity. Wielu pracowników zastanawia się, czy zgłaszanie roszczeń, które nie wynikają wprost z Kodeksu pracy lub umowy, może wpędzić ich w kłopoty prawne. Krótka odpowiedź brzmi: samo domaganie się świadczeń pozaprawnych zazwyczaj nie jest podstawą do pozwu, ale diabeł tkwi w szczegółach i formie, w jakiej te żądania są zgłaszane.
W polskim systemie prawnym obowiązuje zasada swobody umów oraz wolności negocjacji. Pracownik ma pełne prawo prosić o podwyżkę, dodatkowy urlop, samochód służbowy do celów prywatnych czy karnet na siłownię, nawet jeśli przepisy prawa pracy o tym nie wspominają. Pracodawca z kolei ma prawo odmówić.
Samo wysunięcie propozycji lub żądania ("Chciałbym zarabiać 2000 zł więcej, bo inaczej rozważę odejście") jest elementem gry rynkowej. Pracodawca nie może pozwać pracownika za to, że ten "chce za dużo". Takie działanie nie narusza dóbr osobistych firmy ani nie stanowi czynu niedozwolonego.
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy pracownik przekracza granice etyki i prawa. Istnieje kilka scenariuszy, w których pracodawca mógłby rozważyć kroki prawne:
W polskim prawie istnieje art. 8 Kodeksu pracy, który mówi, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Jeśli pracownik składa w sądzie dziesiątki bezzasadnych pozwów o świadczenia, które mu się ewidentnie nie należą, sąd może uznać to za nadużycie prawa. Choć pracodawca rzadko wtedy "pozywa w odpowiedzi", pracownik może zostać obciążony kosztami procesu, które przy wielu sprawach bywają dotkliwe.
Często zdarza się, że pracownik jest przekonany, iż coś mu się należy (np. nadgodziny, których de facto nie wypracował w świetle prawa) i kieruje sprawę do sądu pracy. Czy za taki "niesłuszny" pozew pracodawca może go pozwać?
W polskim systemie prawnym prawo do sądu jest wartością nadrzędną. Jeśli pracownik przegra sprawę, bo domagał się czegoś, co mu się nie należało, zazwyczaj jedyną konsekwencją jest konieczność zwrotu kosztów zastępstwa procesowego (opłacenie prawnika drugiej strony). Pracodawca bardzo rzadko może skutecznie pozwać pracownika za sam fakt wniesienia pozwu, chyba że udowodni, iż działanie to było czystą złośliwością (tzw. pieniactwo procesowe) i wyrządziło konkretną, wymierną szkodę firmie.
Aby uniknąć jakichkolwiek podejrzeń o działanie na szkodę firmy, warto trzymać się kilku zasad:
Podsumowując, pracodawca nie może pozwać Cię za samo "chcenie więcej". Dopóki Twoje prośby mieszczą się w granicach kultury i nie zawierają gróźb ani kłamstw, jesteś bezpieczny. Negocjacje są naturalną częścią życia zawodowego, a prawo pracy ma za zadanie chronić pracownika, a nie karać go za ambicje finansowe.