Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego produkcja technologii i produktów proekologicznych jest tak nieekologiczna?

ślad węglowy technologii wpływ produkcji na środowisko cykl życia produktów eko
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Często słyszymy o tym, że samochody elektryczne, panele fotowoltaiczne czy turbiny wiatrowe to przyszłość naszej planety. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej procesowi ich powstawania, pojawia się pewien zgrzyt. Wydobycie surowców, energochłonna produkcja i skomplikowany recykling sprawiają, że "zielone" technologie na starcie mają całkiem spory bagaż ekologicznych grzechów. Dlaczego tak się dzieje i czy to oznacza, że ekologia to tylko marketingowa mrzonka? Przyjrzyjmy się faktom.

Ciemna strona wydobycia surowców

Sercem nowoczesnych technologii proekologicznych są metale ziem rzadkich oraz pierwiastki takie jak lit, kobalt czy nikiel. Bez nich nie byłoby wydajnych baterii w Teslach ani magnesów w turbinach wiatrowych. Problem polega na tym, że ich wydobycie to proces niezwykle inwazyjny dla środowiska.

Kopalnie litu, znajdujące się głównie w tzw. trójkącie litowym (Chile, Argentyna, Boliwia), zużywają gigantyczne ilości wody w regionach, które i tak borykają się z jej niedoborem. Z kolei wydobycie kobaltu w Demokratycznej Republice Konga często wiąże się nie tylko z degradacją lasów, ale też z ogromnymi problemami etycznymi i brakiem standardów bezpieczeństwa. Procesy te uwalniają do atmosfery i wód gruntowych toksyczne substancje, co sprawia, że początek życia "ekologicznego" produktu jest daleki od bycia czystym.

Energochłonność produkcji, czyli węglowy dług na start

Wyprodukowanie panelu fotowoltaicznego lub baterii do auta elektrycznego wymaga ogromnych nakładów energii. W procesie produkcji ogniw krzemowych konieczne jest stosowanie bardzo wysokich temperatur, co wiąże się z emisją gazów cieplarnianych.

Warto zwrócić uwagę na pojęcie śladu węglowego produkcji. Obecnie większość fabryk baterii i paneli znajduje się w Chinach, gdzie miks energetyczny wciąż w dużej mierze opiera się na węglu. Oznacza to, że zanim Twój "zielony" produkt zacznie oszczędzać emisję CO2, najpierw musi "odpracować" to, co zostało wyemitowane podczas jego tworzenia. W branży nazywa się to długiem węglowym. Dobra wiadomość jest taka, że w przypadku paneli słonecznych ten dług spłaca się zazwyczaj po około 1-2 latach pracy, a w przypadku aut elektrycznych po przejechaniu od 30 do 70 tysięcy kilometrów (zależnie od źródła prądu, którym są ładowane).

Problem z recyklingiem i końcem cyklu życia

Kolejnym wyzwaniem jest to, co dzieje się z proekologicznymi produktami, gdy przestają działać. Łopatki turbin wiatrowych są wykonane z kompozytów, które są niezwykle trudne do przetworzenia, przez co często lądują na składowiskach odpadów. Podobnie sprawa wygląda z pierwszą generacją paneli słonecznych – choć technologia ich recyklingu istnieje, wciąż jest ona droższa niż produkcja nowych komponentów.

Baterie litowo-jonowe to kolejna zagadka. Zawierają one cenne surowce, ale ich odzysk jest skomplikowany i kosztowny. Jeśli nie stworzymy zamkniętego obiegu surowców (tzw. gospodarki cyrkularnej), produkcja "eko" technologii będzie polegać na ciągłym wyrywaniu zasobów z ziemi, co na dłuższą metę jest nie do utrzymania.

Ciekawostka: drugie życie baterii

Czy wiesz, że baterie z samochodów elektrycznych, które tracą swoją sprawność (np. spadają do 70-80% pojemności), wcale nie muszą trafiać na śmietnik? Coraz częściej wykorzystuje się je jako stacjonarne magazyny energii dla domów lub zakładów przemysłowych. Dzięki temu ich "ekologiczny dług" rozkłada się na znacznie więcej lat użytkowania.

Czy to oznacza, że zielona technologia to błąd?

Patrząc na powyższe argumenty, można odnieść wrażenie, że ekologia to paradoks. Trzeba jednak spojrzeć na szerszy kontekst. Każda technologia – od silników spalinowych po elektrownie węglowe – ma swój koszt środowiskowy. Różnica polega na tym, że tradycyjne technologie trują przez cały okres swojego istnienia, natomiast technologie proekologiczne generują największy koszt na początku, by później drastycznie go redukować.

Nie możemy bezpośrednio zweryfikować, kiedy dokładnie każda fabryka na świecie przejdzie na 100% odnawialne źródła energii, ale trend jest wyraźny: im czystsza będzie energia używana do produkcji, tym mniej "nieekologiczna" będzie produkcja ekologicznych rozwiązań.

Jak ocenić, czy coś jest naprawdę eko? Analiza LCA

Aby rzetelnie odpowiedzieć na pytanie o ekologiczność produktu, naukowcy stosują metodę LCA (Life Cycle Assessment), czyli ocenę cyklu życia. Bierze ona pod uwagę:

  1. Pozyskanie surowców.
  2. Produkcję i transport.
  3. Użytkowanie.
  4. Utylizację lub recykling.

Dopiero takie całościowe spojrzenie pozwala stwierdzić, że mimo brudnego startu, technologie OZE (Odnawialne Źródła Energii) i elektromobilność są w ostatecznym rozrachunku znacznie mniej obciążające dla klimatu niż ich tradycyjne odpowiedniki. Wyzwaniem na najbliższe lata pozostaje optymalizacja procesów wydobywczych i stworzenie globalnego systemu recyklingu, który domknie ten obieg.

Podziel się z innymi: