Gość (83.4.*.*)
Wyobraź sobie, że stoisz na rozdrożu dróg w gęstej mgle. Masz pełną swobodę wyboru – możesz iść w lewo, w prawo lub przed siebie. Nikt Cię nie zmusza do wyboru konkretnej ścieżki, nikt nie stoi nad Tobą z batem. Problem w tym, że nie masz pojęcia, dokąd chcesz dojść, co jest na końcu tych dróg, ani co tak naprawdę ma dla Ciebie znaczenie.
To doskonała metafora sytuacji, w której próbuje się realizować ideę autonomii bez posiadania wewnętrznego kompasu, czyli własnych wartości. Autonomia, w swoim klasycznym ujęciu, to przecież zdolność do samostanowienia i podejmowania decyzji w zgodzie z samym sobą. Co jednak dzieje się w momencie, gdy zaglądamy w głąb siebie i napotykamy tam jedynie pustkę? Jak być autonomicznym, kiedy nie ma się na czym oprzeć?
Z punktu widzenia psychologii i filozofii, całkowity brak wartości u człowieka jest zjawiskiem niezwykle rzadkim, o ile w ogóle możliwym. Częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której wartości są nieuświadomione, stłumione lub narzucone z zewnątrz do tego stopnia, że dana osoba nie potrafi ich odróżnić od swoich własnych.
Słynny filozof egzystencjalny Jean-Paul Sartre twierdził, że „egzystencja uprzedza esencję”. Oznacza to, że rodzimy się jako czysta karta (tabula rasa) i nie mamy z góry narzuconej natury ani wbudowanego zestawu wartości. Musimy je dopiero stworzyć poprzez swoje działania i wybory. Z tej perspektywy, jeśli ktoś twierdzi, że nie posiada wartości, po prostu jeszcze nie podjął trudu ich zdefiniowania lub ucieka przed odpowiedzialnością za ich wybór.
Kiedy brakuje nam wewnętrznego punktu odniesienia, naturalnym mechanizmem obronnym staje się heteronomia. To pojęcie, będące przeciwieństwem autonomii, oznacza podporządkowanie się prawom, normom i autorytetom zewnętrznym.
Osoba pozbawiona uświadomionych wartości zaczyna żyć na „autopilocie”:
W takiej sytuacji pozorna autonomia staje się iluzją. Taka osoba może dokonywać „świadomych” wyborów (np. kupić konkretny samochód czy wybrać dany kierunek studiów), ale te wybory nie wypływają z jej wnętrza, lecz są echem cudzych oczekiwań.
Czasami poczucie braku jakichkolwiek wartości nie wynika z lenistwa intelektualnego, ale jest sygnałem ostrzegawczym wysyłanym przez naszą psychikę. Taki stan może towarzyszyć różnym kryzysom:
W takich przypadkach próba „wymuszenia” autonomii na siłę może tylko pogłębić frustrację. Pierwszym krokiem powinno być wówczas zaopiekowanie się swoim stanem emocjonalnym, często przy wsparciu terapeuty.
Jeśli czujesz, że dryfujesz i nie masz pojęcia, co jest dla Ciebie naprawdę ważne, mamy dobrą wiadomość: wartości nie są nam dane raz na zawsze przy urodzeniu. To proces, który można świadomie zainicjować. Jak to zrobić?
Nasze wartości bardzo często kryją się za silnymi emocjami. Kiedy czujesz złość, zazdrość, zachwyt lub wzruszenie?
Nie dowiesz się, czy cenisz spokój ducha nad rywalizację, dopóki nie doświadczysz obu tych stanów. Próbuj nowych rzeczy, zmieniaj otoczenie, czytaj książki z różnych dziedzin. Wartości krystalizują się w działaniu, a nie w teorii.
To nowoczesny nurt psychoterapii, który kładzie ogromny nacisk na określanie i realizowanie własnych wartości. Terapeuci ACT używają wielu praktycznych narzędzi (np. list wartości, ćwiczeń wyobrażeniowych), które pomagają pacjentom odkryć, co nadaje ich życiu sens, nawet jeśli na początku drogi czują kompletną pustkę.
Czy wiesz, że słynny psycholog Erich Fromm w swojej kultowej książce Ucieczka od wolności argumentował, że prawdziwa autonomia jest dla ludzi tak trudna i przerażająca, że wielu z nas podświadomie szuka sposobów, by się jej zrzec?
Brak własnych wartości bywa czasem... wygodny. Chroni nas przed odpowiedzialnością za własne błędy. Jeśli bowiem nie mam własnych zasad i po prostu robię to, co każą inni, to w razie porażki winna jest „metoda”, „system” lub „doradca”, a nie ja sam. Świadome budowanie autonomii wymaga więc nie lada odwagi, by stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami własnych wyborów.