Gość (83.4.*.*)
Związkowe „czerwone flagi” (ang. red flags) to ostrzegawcze sygnały, które sugerują, że relacja może zmierzać w toksycznym kierunku. Na początku często tłumaczymy je troską, głębokim uczuciem lub po prostu trudniejszym charakterem partnera bądź partnerki. Granica między zachowaniem niedojrzałym czy raniącym a czynem zabronionym przez prawo bywa jednak niezwykle cienka.
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że zachowania, które w popkulturze czy potocznych rozmowach kwalifikuje się jako „toksyczne”, w świetle polskiego Kodeksu karnego (K.k.) są po prostu przestępstwami. Warto wiedzieć, kiedy zapala się czerwone światło nie tylko dla relacji, ale i dla organów ścigania.
Zazdrość bywa romantyzowana, ale w skrajnej postaci szybko przeradza się w osaczanie. Granica prawa zostaje przekroczona w kilku bardzo konkretnych sytuacjach.
„Daj mi telefon, jeśli nie masz nic do ukrycia” – to jedno z najczęstszych zdań w toksycznych relacjach. Tymczasem czytanie SMS-ów, maili, wiadomości na Messengerze czy Instagramie bez zgody partnera to złamanie tajemnicy korespondencji.
Zgodnie z art. 267 Kodeksu karnego, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej (np. otwierając zabezpieczony hasłem telefon, logując się na cudze konto czy instalując oprogramowanie szpiegujące), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Co ważne, dotyczy to również małżeństw – ślub nie odbiera nikomu prawa do prywatności.
Jeżeli partner nie przyjmuje do wiadomości rozstania lub w trakcie trwania związku obsesyjnie kontroluje każdy krok drugiej osoby (np. dzwoni kilkadziesiąt razy dziennie, nachodzi w pracy, instaluje lokalizator GPS w samochodzie bez wiedzy właściciela), mamy do czynienia ze stalkingiem.
W polskim prawie zachowanie to reguluje art. 190a K.k. (uporczywe nękanie). Aby zachowanie uznano za przestępstwo, nękanie musi być uporczywe i wzbudzać u ofiary uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, istotnie naruszając jej prywatność. Grozi za to kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności.
W toksycznych relacjach często pojawia się manipulacja. Partnerzy potrafią mówić: „Jeśli odejdziesz, zniszczę ci życie”, „Jeśli mnie zostawisz, powiem wszystkim o twoich sekretach” lub „Zrobię sobie krzywdę”. Gdzie leży granica prawa?
Jeśli partner grozi popełnieniem przestępstwa na szkodę drugiej osoby lub jej najbliższych (np. „pobię cię”, „spalę twój samochód”, „zabiję cię”), a groźba ta wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona, jest to przestępstwo zagrożone karą do 3 lat więzienia.
Stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej (w tym groźby rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci) w celu zmuszenia drugiej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia czegoś to kolejne przestępstwo. Przykładem może być zmuszanie partnera do rezygnacji z pracy pod groźbą opublikowania jego prywatnych, intymnych zdjęć (tzw. revenge porn, które samo w sobie jest również przestępstwem z art. 191a K.k.).
Często myślimy, że przemoc w związku musi zostawiać fizyczne ślady. To mit. Polskie prawo bardzo poważnie traktuje przemoc psychiczną i ekonomiczną, kwalifikując je jako znęcanie się.
Zgodnie z art. 207 K.k., kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Jakie „czerwone flagi” mogą zostać uznane za znęcanie się psychiczne i ekonomiczne?
W zdrowym związku nie ma miejsca na żadną formę fizycznej agresji. Niestety, w toksycznych relacjach pierwsze incydenty fizyczne bywają bagatelizowane („on tylko mocniej chwycił mnie za ramię”, „ona tylko rzuciła we mnie talerzem”).
W prawie karnym nie ma „małej przemocy”.
Warto również pamiętać o sferze intymnej. Seksualne „czerwone flagi”, takie jak wymuszanie współżycia, ignorowanie słowa „nie” czy zmuszanie do praktyk seksualnych, na które partner nie wyraża zgody, to przestępstwo zgwałcenia (art. 197 K.k.). W polskim prawie pojęcie gwałtu dotyczy również osób pozostających w związkach małżeńskich i partnerskich – instytucja małżeństwa nie daje nikomu prawa do ciała drugiej osoby bez jej wyraźnej i dobrowolnej zgody.
Wiele osób obawia się zgłosić przemoc w związku, ponieważ mieszkają ze sprawcą i boją się eskalacji agresji po powrocie z komisariatu. Warto wiedzieć, że polskie prawo przewiduje tzw. ustawę antyprzemocową.
Dzięki tym przepisom policja lub Żandarmeria Wojskowa mają prawo wydać wobec osoby stosującej przemoc domową natychmiastowy nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania oraz zakaz zbliżania się do niego. Nakaz ten obowiązuje natychmiast – sprawca musi spakować najpotrzebniejsze rzeczy i opuścić lokal pod nadzorem funkcjonariuszy, niezależnie od tego, kto jest właścicielem nieruchomości.
Dodatkowo, w przypadku podejrzenia przemocy w rodzinie, wszczynana jest procedura Niebieskiej Karty. Może ją założyć nie tylko policjant, ale również pracownik socjalny, nauczyciel, lekarz czy członek komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Procedura ta zapewnia systemowe wsparcie dla ofiary i stały monitoring sytuacji przez powołany do tego zespół specjalistów.