Gość (37.30.*.*)
Witarianizm, często nazywany dietą "raw" (z ang. surowy), to sposób odżywiania, który na pierwszy rzut oka może wydawać się restrykcyjny, ale w rzeczywistości oferuje ogromne bogactwo smaków i kolorów. Główną zasadą tego modelu żywienia jest spożywanie produktów niepoddanych obróbce termicznej powyżej określonej temperatury – zazwyczaj granica ta oscyluje między 42 a 47 stopniami Celsjusza. Dlaczego akurat tyle? Witarianie wierzą, że powyżej tego progu niszczone są naturalne enzymy oraz wiele witamin i minerałów, które są kluczowe dla zdrowia i witalności organizmu.
Podstawą diety witariańskiej są produkty pochodzenia roślinnego w ich najbardziej naturalnej, surowej formie. Choć większość osób kojarzy ten styl życia z jedzeniem wyłącznie jabłek i marchewek, menu witarianina jest znacznie bardziej urozmaicone.
To absolutny fundament. Witarianie spożywają ogromne ilości świeżych owoców – od lokalnych jabłek i gruszek, po egzotyczne mango, papaje czy awokado (które jest doskonałym źródłem zdrowych tłuszczów). Jeśli chodzi o warzywa, królują te liściaste (szpinak, jarmuż, sałaty), ale także korzeniowe i psiankowate. Bardzo popularne jest robienie "makaronów" z cukinii (tzw. zoodles) czy marchwi za pomocą temperówki do warzyw.
Ponieważ witarianie (w większości będący weganami) nie jedzą mięsa, orzechy i nasiona stanowią dla nich główne źródło białka i tłuszczów. Migdały, orzechy nerkowca, włoskie, siemię lniane, nasiona chia czy pestki dyni są jedzone na surowo, ale często poddaje się je procesowi namaczania. Namaczanie "aktywuje" nasiona, neutralizuje kwas fitynowy i sprawia, że są one łatwiej strawne.
Tradycyjne gotowanie fasoli czy soczewicy jest w witarianizmie wykluczone. Zamiast tego, witarianie stawiają na kiełkowanie. Proces ten sprawia, że suche ziarna zamieniają się w żywe rośliny pełne enzymów i łatwo przyswajalnych składników odżywczych. Kiełki rzodkiewki, brokuła, soczewicy czy fasoli mung to częsty dodatek do sałatek i surowych kanapek.
Morskie warzywa, takie jak spirulina, chlorella, wakame czy nori, są niezwykle cenione w diecie raw. Są one prawdziwą bombą mineralną, dostarczając m.in. jodu, żelaza i magnezu, których czasem może brakować w standardowej diecie roślinnej.
Mimo że witarianie nie używają tradycyjnych kuchenek i piekarników, ich kuchnia jest pełna nowoczesnych gadżetów. Zamiast smażenia czy pieczenia, stosuje się inne metody obróbki:
Warto wiedzieć, że choć większość witarian to surowi weganie (raw vegans), definicja witarianizmu odnosi się jedynie do temperatury przygotowania posiłków, a nie do ich pochodzenia. Istnieje odłam witarianizmu, który dopuszcza spożywanie produktów odzwierzęcych, o ile nie są one przetworzone termicznie. Może to obejmować surowe jajka, niepasteryzowane mleko i jego przetwory, a w rzadkich przypadkach nawet surowe mięso (np. tatar) lub surowe ryby (sashimi). Jednak w praktyce, kiedy słyszymy o witarianizmie, niemal zawsze mamy na myśli dietę opartą na roślinach.
Czy wiesz, że witarianie nie muszą rezygnować ze słodyczy? Istnieje coś takiego jak "raw chocolate". Powstaje ona z nieprażonych ziaren kakaowca, które są mielone na zimno. Taka czekolada ma zupełnie inny profil smakowy niż ta tradycyjna – jest bardziej ziemista, intensywna i zawiera znacznie więcej antyoksydantów, które normalnie giną w procesie palenia kakao.
Przejście na witarianizm wymaga sporej wiedzy o żywieniu. Kluczowe jest dbanie o odpowiednią podaż kalorii (owoce i warzywa są mało kaloryczne, więc trzeba ich jeść naprawdę dużo) oraz suplementację. Podobnie jak w diecie wegańskiej, niezbędna jest suplementacja witaminy B12. Witarianie muszą też zwracać uwagę na odpowiednią ilość wapnia, żelaza i kwasów omega-3, starannie dobierając składniki swoich posiłków.