Gość (83.4.*.*)
Komedie romantyczne od dziesięcioleci karmią nas wizją miłości idealnej, pełnej pasji, dramatycznych zwrotów akcji i spektakularnych gestów. Oglądając te filmy pod ciepłym kocem, wzdychamy do ekranu, marząc, by ktoś zrobił dla nas coś równie szalonego. Kiedy jednak zdejmiemy różowe okulary i przyjrzymy się zachowaniom filmowych amantów przez pryzmat kodeksu karnego, rzeczywistość okazuje się znacznie mniej romantyczna.
Wiele zachowań, które na ekranie uchodzą za urocze przejawy determinacji i głębokiego uczucia, w prawdziwym życiu skończyłoby się interwencją policji, procesem sądowym, a w skrajnych przypadkach – wieloletnim wyrokiem więzienia. Oto najpopularniejsze filmowe gesty, które w rzeczywistości są po prostu nielegalne.
To absolutny klasyk gatunku. Bohater w ostatniej chwili uświadamia sobie, że miłość jego życia właśnie wsiada do samolotu i zaraz odleci na drugi koniec świata. Co robi? Pędzi na lotnisko, mija krzyczących ochroniarzy, przeskakuje przez bramki bezpieczeństwa i wbiega do rękawa lotniczego, by wyznać miłość tuż przed zamknięciem drzwi maszyny. Widzieliśmy to m.in. w filmie To właśnie miłość (gdzie mały Sam ucieka ochronie lotniska Heathrow) czy w finale kultowego serialu Przyjaciele.
Jak to wygląda w rzeczywistości?
W świecie po 11 września 2001 roku lotniska to jedne z najlepiej strzeżonych obiektów na świecie. Próba sforsowania strefy bezpieczeństwa bez ważnej karty pokładowej i przejścia kontroli nie skończy się romantycznym uściskiem. Zamiast tego „zakochany” bohater zostałby natychmiast obezwładniony przez uzbrojone służby ochrony, skuty kajdankami i zatrzymany pod zarzutem naruszenia bezpieczeństwa lotnictwa. Grożą za to gigantyczne kary finansowe, wpisanie na czarną listę pasażerów (zakaz lotów), a nawet kara pozbawienia wolności.
W komediach romantycznych odmowa ze strony kobiety rzadko oznacza koniec starań. Bohaterowie tacy jak Lloyd Dobler w filmie Nic nie mów (stojący pod oknem dziewczyny z magnetofonem ryczącym na cały regulator) czy Noah w Pamiętniku (który grozi, że spadnie z diabelskiego młyna, jeśli Allie nie umówi się z nim na randkę) są przedstawiani jako zdeterminowani romantycy. Podobnie jest z postaciami, które wysyłają setki listów, wystają pod domem ukochanej, śledzą ją w drodze do pracy czy pojawiają się nieproszeni na jej prywatnych uroczystościach.
Jak to wygląda w rzeczywistości?
W polskim prawie (art. 190a Kodeksu karnego) oraz w prawodawstwie większości krajów zachodnich takie zachowanie to podręcznikowy stalking, czyli uporczywe nękanie. Jeśli druga strona wyraźnie dała do zrozumienia, że nie życzy sobie kontaktu, a bohater nadal narusza jej prywatność, wzbudzając w niej uzasadnione poczucie zagrożenia, popełnia przestępstwo. Za stalking grozi kara pozbawienia wolności do lat 8 (a w skrajnych przypadkach nawet więcej). Romantyczne wystawanie pod oknem w środku nocy z głośną muzyką to dodatkowo zakłócanie ciszy nocnej i porządku publicznego.
Kolejnym motywem, który scenarzyści uwielbiają, jest budowanie relacji na fundamencie gigantycznego oszustwa. W filmie Ja cię kocham, a ty śpisz bohaterka grana przez Sandrę Bullock pozwala rodzinie mężczyzny w śpiączce wierzyć, że jest jego narzeczoną. W Jak stracić chłopaka w 10 dni oboje partnerzy opierają swoją relację na cynicznej grze i kłamstwach dotyczących ich intencji i tożsamości. Jeszcze dalej idzie film Dama za burtą (zarówno oryginał, jak i remake), gdzie główny bohater przekonuje bogatą kobietę cierpiącą na amnezję, że jest jego żoną, po czym zmusza ją do ciężkiej pracy w swoim domu.
Jak to wygląda w rzeczywistości?
Podawanie się za kogoś innego w celu osiągnięcia korzyści (nawet jeśli tą korzyścią ma być „miłość” lub darmowa pomoc domowa) to poważne przestępstwo. W przypadku filmu Dama za burtą mamy do czynienia z bezprawnym pozbawieniem wolności, wyzyskiem, a nawet handlem ludźmi lub porwaniem. Z kolei podszywanie się pod czyjąś partnerkę i korzystanie z przywilejów rodziny pacjenta w szpitalu to naruszenie praw pacjenta, wyłudzenie danych osobowych i oszustwo.
W filmach romantycznych klucze do mieszkań bohaterów wydają się nie istnieć lub pasować do wszystkich zamków. Postacie regularnie wchodzą do domów swoich obiektów westchnień, by zostawić tam niespodziankę, posprzątać, ugotować obiad lub po prostu patrzeć, jak tamte śpią (co spopularyzowała saga Zmierzch, choć to akurat romans fantasy). Często też wspinają się po rynnach i wchodzą przez okno.
Jak to wygląda w rzeczywistości?
Wejście do cudzego domu lub mieszkania bez wyraźnej zgody właściciela – nawet jeśli drzwi były otwarte – to naruszenie miru domowego (art. 193 Kodeksu karnego). Jeśli bohater dodatkowo musiał pokonać jakąś przeszkodę (np. otworzyć zamek wytrychem lub wejść przez uchylone okno), kwalifikuje się to jako kradzież z włamaniem (nawet jeśli niczego nie ukradł, a jedynie zostawił kwiaty). W prawdziwym życiu taka niespodzianka skończyłaby się traumą dla lokatora, uruchomieniem alarmu i natychmiastowym przyjazdem grupy interwencyjnej.
Psychologowie i filmoznawcy od dawna zwracają uwagę na zjawisko normalizacji toksycznych zachowań przez popkulturę. Kiedy przystojny, charyzmatyczny aktor z hollywoodzkim uśmiechem robi coś społecznie nieakceptowalnego, widzowie podświadomie usprawiedliwiają jego zachowanie „wyższym celem”, jakim jest miłość. Muzyka smyczkowa w tle i ciepłe oświetlenie kadru skutecznie maskują fakt, że w rzeczywistości mielibyśmy do czynienia z przestępcą.
Warto pamiętać o tej granicy podczas kolejnego seansu. Oglądanie filmowych szaleństw może być świetną rozrywką, dopóki pamiętamy, że prawdziwy szacunek i miłość opierają się na granicach, zgodzie i wzajemnym zaufaniu – a nie na łamaniu prawa i kodeksu karnego.