Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie taką sytuację: idziesz spokojnie ulicą, nagle zza rogu wyskakuje człowiek w przebraniu dinozaura, a Ty w panice uciekasz, potykając się o krawężnik. Chwilę później okazuje się, że to tylko żart, a z krzaków wychodzi uśmiechnięty prezenter z mikrofonem. Programy typu „Ale numer!”, „Mamy Cię!” czy niezliczone pranki na YouTube i TikToku od lat cieszą się ogromną popularnością. Ale czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to wszystko wygląda od strony prawnej? Czy ekipa telewizyjna lub internetowy twórca mogą ot tak nagrać Cię ukrytą kamerą, a potem pokazać Twój przestraszony wizerunek milionom widzów? RODO i polskie prawo autorskie mają tu bardzo jasne – i dla wielu zaskakujące – zasady.
Wizerunek człowieka to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim dane osobowe. Zgodnie z Ogólnym Rozporządzeniem o Ochronie Danych (RODO), dane osobowe to wszelkie informacje, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować konkretną osobę. Twoja twarz, charakterystyczna sylwetka, a nawet sposób poruszania się bez wątpienia takimi danymi są.
Kiedy "zwykły Kowalski" nagrywa coś telefonem na własny użytek (np. pamiątkowy filmik z rodzinnego spaceru), chroni go tzw. wyjątek domowy (art. 2 ust. 2 lit. c RODO). Przepisy o ochronie danych go wtedy nie dotyczą. Jednak w przypadku stacji telewizyjnej czy profesjonalnego YouTubera sprawa wygląda zupełnie inaczej. Są to podmioty prowadzące działalność gospodarczą lub komercyjną, co oznacza, że muszą posiadać twardą podstawę prawną do przetwarzania Twoich danych.
Jak to możliwe, że mogą nagrać Cię ukrytą kamerą bez Twojej wiedzy? Twórcy takich programów zazwyczaj powołują się na tzw. prawnie uzasadniony interes administratora (art. 6 ust. 1 lit. f RODO). Chodzi o to, że uprzedzenie ofiary o nagraniu zepsułoby cały żart. Jest to jednak podstawa bardzo "krucha" i tymczasowa – służy jedynie do momentu zarejestrowania materiału i natychmiastowego zapytania Cię o zgodę.
Samo nagranie to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwe schody zaczynają się w momencie, gdy producent chce ten materiał wyemitować w telewizji lub wrzucić do sieci. Tutaj do gry wkracza polska Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a dokładnie jej art. 81.
Zasada jest prosta: rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej. Ustawa przewiduje co prawda wyjątki, ale żaden z nich nie ma zastosowania do programów typu ukryta kamera:
Oznacza to, że bez Twojej wyraźnej zgody nikt nie ma prawa pokazać Twojej twarzy w telewizji ani w internecie.
Skoro prawo jest tak rygorystyczne, to jak powstają takie programy jak „Ale numer!”? Odpowiedzią jest tzw. zgoda następcza.
Procedura w profesjonalnych produkcjach wygląda następująco:
A co, jeśli wkręcona osoba powie kategoryczne „nie”? Producent ma wtedy tylko dwa wyjścia:
Warto wiedzieć, że samo nałożenie "pikseli" na twarz może nie wystarczyć, jeśli dana osoba wciąż jest możliwa do zidentyfikowania. Jeśli na nagraniu widać bardzo charakterystyczny tatuaż, rzadki model kurtki, nietypowego psa, z którym spacerujesz, a w tle słychać Twój naturalny głos i widać okolicę Twojego domu – Twoi znajomi bez trudu Cię rozpoznają. W świetle RODO i prawa cywilnego (ochrona dóbr osobistych) wciąż może to zostać uznane za naruszenie prywatności. Dlatego profesjonalne produkcje wolą nie ryzykować i w przypadku braku zgody po prostu rezygnują z emisji takiego materiału.
O ile telewizje mają potężne działy prawne i rygorystycznie pilnują podpisywania umów, o tyle w internecie wciąż panuje przekonanie o bezkarności. Wielu internetowych twórców uważa, że legendarne hasło „it’s just a prank, bro!” (to tylko żart!) zwalnia ich z przestrzegania prawa. Nic bardziej mylnego.
Prawo w żaden sposób nie różnicuje stacji telewizyjnej od nastolatka z telefonem komórkowym. Jeśli YouTuber opublikuje film, na którym widać Twoją twarz w kompromitującej lub śmiesznej sytuacji bez Twojej zgody, ponosi pełną odpowiedzialność cywilną.
Jako osoba poszkodowana możesz żądać:
Co więcej, sprawą może zainteresować się Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO), co dla twórcy może skończyć się dotkliwą karą administracyjną za nielegalne przetwarzanie danych osobowych.
Jeśli kiedykolwiek staniesz się bohaterem ukrytej kamery, pamiętaj – to Ty rozdajesz karty. Masz pełne prawo odmówić podpisania jakichkolwiek dokumentów i zażądać skasowania nagrania. Twoja prywatność i spokój są zawsze ważniejsze niż chwilowa rozrywka widzów przed telewizorami czy ekranami smartfonów. Twórcy programów rozrywkowych doskonale o tym wiedzą, dlatego większość z nich woli współpracować i szanować decyzję wkręconych osób, zamiast narażać się na kosztowne procesy sądowe.