Gość (83.4.*.*)
Wiele osób zakłada, że okres dojrzewania to magiczny moment, w którym dziecko – niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zmienia się w odpowiedzialnego i poważnego dorosłego. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. Choć biologia pcha nas w stronę dorosłości, psychika często nie nadąża za zmianami fizycznymi. Czy zatem dojrzewanie eliminuje infantylność? Krótka odpowiedź brzmi: nie automatycznie, a proces ten bywa wyboisty i pełen sprzeczności.
Zanim przejdziemy do tego, jak dojrzewanie wpływa na nasze zachowanie, warto zdefiniować, co rozumiemy przez infantylność. W psychologii termin ten odnosi się do utrzymywania się cech dziecięcych (zarówno fizycznych, jak i psychicznych) u osób, które wiekowo powinny być już dojrzałe. W potocznym znaczeniu mówimy o infantylności, gdy nastolatek lub młody dorosły unika odpowiedzialności, jest emocjonalnie niestabilny, egocentryczny lub nie potrafi przewidywać konsekwencji swoich czynów.
W okresie dojrzewania granica między „normalnym zachowaniem nastolatka” a infantylnością jest bardzo cienka. To, co rodzice często biorą za dziecinność, może być po prostu wynikiem przebudowy, jaka zachodzi w młodym mózgu.
Kluczem do zrozumienia, dlaczego dojrzewanie nie usuwa infantylności z dnia na dzień, jest budowa ludzkiego mózgu. Za funkcje wykonawcze, takie jak planowanie, kontrola impulsów i ocena ryzyka, odpowiada kora przedczołowa. To „centrum dowodzenia” dojrzewa jako ostatnie – proces ten kończy się zazwyczaj dopiero około 25. roku życia!
W międzyczasie u nastolatka bardzo intensywnie pracuje układ limbiczny, odpowiedzialny za emocje i odczuwanie przyjemności. To sprawia, że młody człowiek może biologicznie wyglądać jak dorosły, ale pod wpływem emocji reagować w sposób skrajnie infantylny. To nie jest brak dobrej woli, ale efekt „remontu” w głowie.
Czy wiedziałeś, że w psychologii istnieje termin „Syndrom Piotrusia Pana”? Opisuje on mężczyzn (choć dotyczy to obu płci), którzy mimo zakończenia okresu dojrzewania biologicznego, świadomie lub podświadomie odmawiają wejścia w rolę dorosłego. Pokazuje to wyraźnie, że samo przejście przez okres dojrzewania nie gwarantuje dojrzałości emocjonalnej.
Dojrzewanie to proces biologiczny, który daje nam narzędzia do bycia dorosłymi, ale nie narzuca nam dojrzałości. Można powiedzieć, że dojrzewanie stwarza warunki do eliminacji infantylności, ale jej nie gwarantuje.
Oto kilka powodów, dla których infantylność może trwać dłużej niż okres dojrzewania:
Hormony, które zalewają organizm podczas dojrzewania (estrogeny, testosteron), mają ogromny wpływ na nastrój. Nagłe wybuchy płaczu, trzaskanie drzwiami czy upór przypominający bunt dwulatka to klasyczne przykłady zachowań, które wyglądają na infantylne. W rzeczywistości są one jednak objawem adaptacji organizmu do nowych dawek hormonów.
W tym okresie następuje paradoks: młody człowiek chce być traktowany jak dorosły (wolność, brak kontroli), ale gdy pojawiają się trudności, często cofa się do dziecięcych schematów reagowania (oczekiwanie pomocy, brak brania odpowiedzialności za błędy).
Warto odróżnić „młodzieńczą fantazję” i radosne podejście do życia od klinicznej infantylności. Jeśli osoba dorosła nie potrafi utrzymać pracy, nie dba o higienę osobistą, nie rozumie norm społecznych lub jest całkowicie zależna finansowo i emocjonalnie od innych, możemy mówić o zaburzeniu.
W większości przypadków jednak to, co nazywamy infantylnością u nastolatków, jest po prostu etapem testowania granic. Z czasem, wraz z nabywaniem doświadczeń życiowych i pełnym ukształtowaniem się struktur mózgowych, większość tych cech naturalnie zanika.
Proces ten można przyspieszyć i ułatwić, stosując kilka prostych zasad (zarówno wobec siebie, jak i dorastających dzieci):
Podsumowując, okres dojrzewania jest niezbędnym etapem na drodze do dorosłości, ale sam w sobie nie jest „lekiem” na infantylność. To raczej czas intensywnej nauki, w którym błędy i powroty do dziecięcych zachowań są wpisane w scenariusz rozwoju. Prawdziwa dojrzałość przychodzi zazwyczaj nieco później niż pierwsze oznaki biologicznego dorastania.