Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego nie lubimy chwalipięt i jak inaczej można ich określić?

dlaczego ludzie się chwalą zachowania narcystyczne w relacjach jak rozpoznać chwalipiętę
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Każdy z nas zna przynajmniej jedną taką osobę. Niezależnie od tego, czy mowa o nowym samochodzie, awansie w pracy, czy nawet o tym, jak genialnie wyszło jej ciasto drożdżowe – chwalipięta zawsze znajdzie sposób, by skierować światła reflektorów na siebie. Choć teoretycznie powinniśmy cieszyć się z sukcesów innych, w praktyce kontakt z kimś, kto nieustannie podkreśla swoją wyższość, bywa męczący, a czasem wręcz irytujący. Psychologia ma na to kilka ciekawych wyjaśnień, które rzucają zupełnie nowe światło na to, dlaczego tak bardzo nie lubimy tego typu zachowań.

Dlaczego chwalenie się nas drażni?

Głównym powodem, dla którego chwalipięty budzą w nas niechęć, jest naruszenie społecznej zasady równowagi. Rozmowa z drugim człowiekiem powinna być wymianą myśli, a nie monologiem o własnej wspaniałości. Kiedy ktoś bez przerwy opowiada o swoich osiągnięciach, podświadomie odbieramy to jako sygnał: „Jestem lepszy od ciebie”. To z kolei uderza w nasze poczucie własnej wartości i buduje dystans zamiast bliskości.

Brak empatii i słuchania

Chwalipięta rzadko pyta, co słychać u nas. Jeśli już to robi, to zazwyczaj tylko po to, by mieć punkt odniesienia do opowiedzenia o czymś jeszcze lepszym w swoim wykonaniu. Taka postawa jest postrzegana jako brak empatii. Czujemy się ignorowani i nieważni, co naturalnie rodzi niechęć do rozmówcy.

Poczucie nieszczerości

Często intuicyjnie wyczuwamy, że nadmierne chwalenie się jest maską. Ludzie, którzy są naprawdę pewni swojej wartości i sukcesów, zazwyczaj nie czują potrzeby, by co pięć minut o nich przypominać. Kiedy ktoś „krzyczy” o swoich osiągnięciach, podświadomie interpretujemy to jako próbę ukrycia kompleksów lub desperackie poszukiwanie akceptacji, której ta osoba nie znajduje w sobie. To sprawia, że taka postać wydaje nam się nieautentyczna.

Rywalizacja zamiast relacji

W relacjach międzyludzkich szukamy wsparcia i zrozumienia. Chwalipięta natomiast zamienia każdą interakcję w zawody. Jeśli powiesz, że boli cię głowa, on miał wczoraj migrenę stulecia. Jeśli kupiłeś nowe buty, on właśnie zamówił limitowaną edycję z zagranicy. Taka licytacja wyklucza możliwość zbudowania szczerej więzi.

Jak inaczej można określić chwalipiętę?

Język polski jest niezwykle bogaty, jeśli chodzi o określenia osób, które lubią być w centrum uwagi i wyolbrzymiać swoje zasługi. W zależności od kontekstu i stopnia zażyłości, możemy użyć wielu różnych synonimów.

  • Samochwała – to najbardziej klasyczne określenie, często kojarzone z wierszem Jana Brzechwy. Ma wydźwięk nieco dziecinny, ale bardzo trafny.
  • Blagier – to osoba, która nie tylko się chwali, ale często koloryzuje rzeczywistość lub wręcz kłamie, by wypaść lepiej w oczach innych.
  • Pozer – określenie kogoś, kto kreuje się na kogoś lepszego, bogatszego lub mądrzejszego, niż jest w rzeczywistości, głównie poprzez atrybuty zewnętrzne.
  • Pysznił – nieco archaiczne, ale bardzo mocne słowo, opisujące kogoś pełnego pychy i pogardy dla innych.
  • Wielbiciel własnego ogona – to potoczne, nieco ironiczne określenie osoby narcystycznej.
  • Flexiarz – to nowoczesne, młodzieżowe określenie (od angielskiego „to flex”), oznaczające osobę, która obnosi się ze swoim bogactwem, drogimi ubraniami czy luksusowym stylem życia.

Ciekawostka: Czym jest humblebragging?

W dobie mediów społecznościowych pojawiło się zjawisko zwane „humblebragging”, czyli fałszywa skromność. Polega ono na chwaleniu się w formie narzekania lub udawanej pokory. Przykład? „Och, jestem taka zmęczona tym, że ciągle zapraszają mnie na te wszystkie gale i bankiety, nie mam czasu na czytanie książek!”.

Badania przeprowadzone przez Harvard Business School wykazały, że „humblebragging” jest postrzegany przez otoczenie jeszcze gorzej niż zwykłe, bezpośrednie chwalenie się. Dlaczego? Ponieważ jest uznawane za nieszczere i manipulacyjne. Ludzie wolą kogoś, kto powie wprost: „Jestem z siebie dumny, bo dostałem awans”, niż kogoś, kto próbuje to przemycić pod płaszczykiem narzekania na nadmiar obowiązków.

Czy chwalenie się zawsze jest złe?

Warto pamiętać, że istnieje różnica między byciem chwalipiętą a zdrowym dzieleniem się sukcesami. Kluczem jest intencja i proporcja. Jeśli dzielimy się radością z bliskimi, bo chcemy, by świętowali z nami ważny moment – to buduje relacje. Jeśli jednak robimy to, by poczuć się lepszym kosztem innych – stajemy się wspomnianym chwalipiętą.

W psychologii mówi się, że osoby, które nieustannie potrzebują poklasku, często cierpią na deficyt uwagi w dzieciństwie. Ich zachowanie to nic innego jak głośne wołanie: „Zauważcie mnie, jestem ważny!”. Zrozumienie tego mechanizmu czasem pomaga spojrzeć na chwalipiętę z nieco większym dystansem, a nawet współczuciem, choć nie zmienia to faktu, że przebywanie w ich towarzystwie na dłuższą metę bywa po prostu wyczerpujące.

Podziel się z innymi: