Gość (37.30.*.*)
Postać generała Francisco Franco do dziś budzi ogromne emocje, a kulisy przekazania przez niego władzy są jednym z najciekawszych rozdziałów współczesnej historii Europy. Wokół pytania, czy Franco świadomie otworzył drzwi do demokracji, czy też został „oszukany” przez swojego następcę, narosło wiele mitów. Historycy są jednak w tej kwestii dość zgodni: wizja przyszłości Hiszpanii w głowie dyktatora wyglądała zupełnie inaczej niż to, co wydarzyło się po 1975 roku.
Wielu zwolenników teorii o dalekowzroczności Franco sugeruje, że wyznaczenie Juana Carlosa na następcę było zaplanowanym ruchem mającym na celu powolną liberalizację kraju. Jednak dowody historyczne, w tym dokumenty państwowe i prywatne zapiski współpracowników generała, malują zgoła inny obraz. Franco wierzył, że buduje system, który przetrwa go o dziesięciolecia. Jego słynne zdanie: „atado y bien atado” (wszystko powiązane i dobrze zabezpieczone), wypowiedziane w kontekście sukcesji, stało się symbolem jego przekonania o trwałości stworzonego przez siebie ustroju.
Franco nie planował powrotu do demokracji parlamentarnej w stylu zachodnim, którą gardził i którą obwiniał za chaos lat 30. XX wieku. Jego celem była „monarchia narodowo-katolicka” – system, w którym król pełniłby rolę głowy państwa, ale realna władza pozostawałaby w rękach struktur wywodzących się z Movimiento Nacional (Ruchu Narodowego).
Wybór Juana Carlosa Burbona na następcę nie był oczywisty. Franco pominął ojca księcia, hrabiego Barcelony Jana Burbona, ponieważ uważał go za zbyt liberalnego i skłonnego do kompromisów z demokratyczną opozycją. Dyktator postawił na młodego Juana Carlosa, wierząc, że zdoła go „ukształtować” na swój wzór.
Książę przez lata pozostawał w cieniu Franco, przysięgał wierność zasadom Ruchu Narodowego i sprawiał wrażenie lojalnego ucznia dyktatora. Historycy, tacy jak Paul Preston, wskazują, że Franco widział w nim gwaranta ciągłości frankizmu. Juan Carlos był dla niego „bezpiecznikiem”, który miał chronić Hiszpanię przed komunizmem i liberalizmem.
Większość badaczy, w tym wybitni hiszpaniści jak Stanley Payne czy wspomniany Paul Preston, zgadza się, że Franco był przekonany o sukcesie swojego planu. Nie ma wiarygodnych źródeł potwierdzających, by dyktator kiedykolwiek wyraził chęć przywrócenia swobód obywatelskich, legalizacji partii politycznych czy wolnych wyborów.
Historycy podkreślają kilka kluczowych punktów:
To, co stało się po 20 listopada 1975 roku, było dla „bunkra” (najbardziej radykalnych zwolenników Franco) szokiem. Juan Carlos I, zamiast być „Franco bis”, sprzymierzył się z umiarkowanymi reformatorami, takimi jak Adolfo Suárez. Wykorzystali oni paradoksalnie mechanizmy prawne stworzone przez dyktatora, aby... zlikwidować dyktaturę od środka. Proces ten nazwano Transición (transformacją).
Zamiast siłowego obalenia systemu, reformatorzy przeprowadzili operację „od prawa do prawa” (de la ley a la ley). Wykorzystali legalne ścieżki legislacyjne frankizmu, by doprowadzić do samorozwiązania się kortezów i rozpisania wolnych wyborów.
Istnieją relacje sugerujące, że pod koniec życia Franco mógł mieć pewne wątpliwości co do lojalności Juana Carlosa, ale jego pogarszający się stan zdrowia i izolacja od realnych informacji uniemożliwiły mu reakcję. Niektórzy historycy wspominają o krótkich rozmowach, w których Franco miał ostrzegać księcia: „Jedyną rzeczą, o którą proszę, jest zachowanie jedności Hiszpanii”. Dla dyktatora jedność była tożsama z jego systemem, dla króla – z nowoczesnym państwem.
Teoria o tym, że Franco nie chciał demokracji, jest w pełni poparta faktami historycznymi. Dyktator do końca wierzył, że jego system jest najlepszym rozwiązaniem dla Hiszpanii i że Juan Carlos będzie go kontynuował. To, że Hiszpania stała się monarchią parlamentarną, nie było realizacją testamentu Franco, lecz efektem politycznego kunsztu króla i pragnienia zmian w samym społeczeństwie hiszpańskim, które w latach 70. było już znacznie bardziej nowoczesne niż struktury władzy, które nim zarządzały.
Franco „związał wszystko mocno”, ale nie przewidział, że osoba, której ufał najbardziej, będzie miała odwagę te więzy przeciąć.