Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego August Emil Fieldorf „Nil” przeżył zesłanie w ZSRR, a w Polsce został skazany na karę śmierci, którą wykonano?

represje w PRL losy generała Nila śmierć Augusta Fieldorfa
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Historia Augusta Emila Fieldorfa, znanego pod pseudonimem „Nil”, to jedna z najbardziej tragicznych i paradoksalnych opowieści w dziejach polskiego ruchu oporu. Człowiek, który rzucił wyzwanie III Rzeszy, organizując m.in. zamach na „kata Warszawy” Franza Kutscherę, przetrwał nieludzkie warunki sowieckich łagrów tylko po to, by zginąć z rąk rodaków w komunistycznej Polsce. Kluczem do zrozumienia tego paradoksu jest jeden szczegół: tożsamość.

Anonimowość, która uratowała mu życie w ZSRR

Kiedy w marcu 1945 roku August Emil Fieldorf został aresztowany przez NKWD w Milanówku, Sowieci nie mieli pojęcia, kogo trzymają w rękach. „Nil” miał przy sobie dokumenty wystawione na nazwisko Walenty Gdanicki, z zawodu kolejarz. Dla radzieckich służb był on jedynie kolejnym „wrogiem ludu” o niskim priorytecie – starszym mężczyzną, który mógł trafić do pracy przymusowej, ale nie stanowił bezpośredniego zagrożenia politycznego jako symbol oporu.

Fieldorf został wywieziony na Ural, do obozów pracy w okolicach Swierdłowska (dzisiejszy Jekaterynburg). Warunki w łagrach były mordercze: głód, ekstremalne zimno i ciężka praca przy wyrębie lasu wykańczały najsilniejszych. „Nil” przeżył to piekło dzięki ogromnej sile charakteru i... swojej anonimowości. Sowieci traktowali go jako zwykłego więźnia. Gdyby dowiedzieli się, że mają przed sobą generała brygady, dowódcę Kedywu Komendy Głównej AK i następcę Komendanta Głównego AK, jego los zostałby przypieczętowany natychmiastowo w Moskwie.

Powrót do Polski i pułapka ujawnienia

W 1947 roku, po odbyciu kary, Fieldorf wrócił do Polski, wciąż posługując się fałszywym nazwiskiem. Próbował ułożyć sobie życie na nowo, osiedlając się w Łodzi. Jednak narastająca inwigilacja i chęć uregulowania swojej sytuacji prawnej doprowadziły do tragicznej w skutkach decyzji. W 1948 roku, wierząc w zapewnienia o amnestii, Fieldorf ujawnił swoją prawdziwą tożsamość w Rejonowej Komendzie Uzupełnień w Łodzi.

Dla komunistycznych władz w Polsce, które budowały nowy system oparty na całkowitym posłuszeństwie wobec ZSRR, generał „Nil” był postacią skrajnie niebezpieczną. Nie chodziło o to, co robił po wojnie – bo Fieldorf nie angażował się już w konspirację – ale o to, kim był. Stanowił żywy symbol niepodległej Polski i etosu Armii Krajowej, którego komuniści nie mogli nagiąć ani złamać.

Dlaczego w Polsce zapadł wyrok śmierci?

W przeciwieństwie do anonimowego pobytu w ZSRR, w Polsce Fieldorf stał się celem numer jeden bezpieki. Został aresztowany w listopadzie 1950 roku. Proces, który mu wytoczono, był klasycznym procesem pokazowym z okresu stalinizmu, opartym na sfabrykowanych dowodach.

Głównym powodem, dla którego zapadł wyrok śmierci, była niezłomność generała. Funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego próbowali zmusić go do współpracy. Chcieli, aby „Nil” podpisał odezwę do pozostających w konspiracji żołnierzy podziemia, wzywającą ich do ujawnienia się i złożenia broni. Fieldorf kategorycznie odmówił. Wiedział, że jego autorytet zostałby wykorzystany do zniszczenia resztek oporu, a on sam stałby się narzędziem w rękach oprawców.

Wyrok śmierci wydano 16 kwietnia 1952 roku. Sędzia Maria Gurowska (która nigdy nie poniosła kary za ten mord sądowy) uznała go za winnego wydawania rozkazów likwidacji radzieckich partyzantów, co było wierutnym kłamstwem.

Ciekawostka: Ostatnia prośba o ułaskawienie

Warto wiedzieć, że o ułaskawienie generała prosiła jego rodzina, w tym żona Janina i córki. Sam Fieldorf odmówił napisania prośby do Bolesława Bieruta, uważając to za upokarzające i legitymizujące bezprawny sąd. Bierut z prawa łaski nie skorzystał.

Egzekucja i brak grobu

August Emil Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Wybór kary śmierci przez powieszenie (zamiast rozstrzelania, które przysługiwało żołnierzom) był celowym zabiegiem mającym dodatkowo upokorzyć generała, traktując go jak pospolitego przestępcę.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, gdzie spoczywają jego szczątki. Prawdopodobnie zostały wrzucone do zbiorowej mogiły na tzw. „Łączce” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. To ostateczny dowód na to, jak bardzo komunistyczna władza bała się „Nila” – chcieli nie tylko go zabić, ale całkowicie wymazać z ludzkiej pamięci.

Podsumowując, Fieldorf przeżył ZSRR, bo był tam nikim. Zginął w Polsce, bo był tu kimś – symbolem wolności, którego nowa władza nie potrafiła ani przekupić, ani zastraszyć. Jego historia pozostaje jednym z najsmutniejszych świadectw tego, jak totalitarny system niszczył najwybitniejsze jednostki w imię ideologii.

Podziel się z innymi: