Jakie masz pytanie?

lub

Kim był Jerzy Waldorff?

historia warszawskich powązek sylwetka krytyka muzycznego polski działacz społeczny
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Jerzy Waldorff to postać, której nie da się zaszufladkować jednym słowem. Był krytykiem muzycznym, pisarzem, publicystą, ale przede wszystkim wielkim społecznikiem i niezwykle barwnym ptakiem polskiej kultury powojennej. Jeśli kojarzycie charakterystyczny, nieco staroświecki sposób mówienia, nienaganne maniery, laseczkę i nieodłącznego jamnika, to z dużym prawdopodobieństwem macie przed oczami właśnie jego. Waldorff był kimś więcej niż recenzentem – był instytucją, człowiekiem, który potrafił porwać tłumy do walki o zabytki i pamięć o narodowej historii.

Strażnik pamięci i ratownik Starych Powązek

Największym i najbardziej trwałym dziełem Jerzego Waldorffa jest bez wątpienia uratowanie warszawskich Starych Powązek. W latach 70. nekropolia była w opłakanym stanie – wiele zabytkowych nagrobków niszczało, a funduszy na ich renowację brakowało. Waldorff, widząc to niszczejące dziedzictwo, nie załamał rąk, lecz przeszedł do działania.

W 1974 roku założył Społeczny Komitet Opieki nad Starymi Powązkami. To właśnie on zainicjował słynną coroczną kwestę, która odbywa się w dniu Wszystkich Świętych. Dzięki jego charyzmie i zaangażowaniu, w zbiórkę pieniędzy do puszek zaczęli włączać się najpopularniejsi polscy aktorzy, muzycy i dziennikarze. Tradycja ta trwa do dziś, a dzięki zebranym środkom udało się odnowić setki bezcennych pomników i kaplic. Waldorff udowodnił, że jeden człowiek z pasją może realnie wpłynąć na wygląd i stan narodowej pamięci.

Głos, który znała cała Polska

Jerzy Waldorff był mistrzem słowa. Jego felietony muzyczne i audycje radiowe przyciągały rzesze odbiorców, nawet tych, którzy na co dzień nie interesowali się operą czy muzyką klasyczną. Miał dar opowiadania o sztuce w sposób przystępny, a zarazem niezwykle erudycyjny i pełen humoru.

Przez lata współpracował z tygodnikiem „Polityka” oraz z Polskim Radiem. Jego charakterystyczna dykcja i specyficzny styl bycia sprawiały, że był postacią rozpoznawalną natychmiast. Nie bał się kontrowersji, bywał złośliwy, ale zawsze pozostawał wierny swoim ideałom i miłości do piękna. Napisał ponad 20 książek, w tym słynne „Serca i kamienie” czy „Diabły i anioły”, które do dziś są świetną lekturą dla każdego miłośnika kultury.

Puzon i życie prywatne barwnej postaci

Nie można mówić o Waldorffie, nie wspominając o jego wiernym towarzyszu – jamniku o imieniu Puzon. Pies ten stał się niemal tak samo sławny jak jego właściciel, towarzysząc mu w spacerach po Warszawie i pojawiając się w licznych anegdotach. Waldorff był znany z ogromnej miłości do zwierząt, co tylko dodawało mu ludzkiego, ciepłego oblicza w oczach opinii publicznej.

Prywatnie Jerzy Waldorff przez 60 lat związany był z Mieczysławem Jankowskim, tancerzem Teatru Wielkiego. W czasach PRL-u ich relacja, choć powszechnie znana w kręgach artystycznych, nie była tematem publicznych dyskusji. Waldorff dbał o swoją prywatność, choć po latach ich związek stał się symbolem wieloletniej wierności i partnerstwa. Po śmierci Waldorffa w 1999 roku, obaj spoczęli we wspólnym grobie na ukochanych przez Jerzego Powązkach.

Ciekawostki o Jerzym Waldorffie:

  • Pochodzenie: Choć kojarzony głównie z Warszawą, dzieciństwo spędził w rodzinnym majątku w Rękawczynie w Wielkopolsce. Jego rodzina miała korzenie arystokratyczne, co często podkreślał swoim stylem bycia.
  • Muzeum Karola Szymanowskiego: To dzięki jego determinacji i zbiórkom społecznym udało się wykupić willę „Atma” w Zakopanem i stworzyć tam muzeum poświęcone kompozytorowi Karolowi Szymanowskiemu.
  • Kolekcjoner: Był wielkim miłośnikiem antyków i pięknych przedmiotów. Jego mieszkanie przy ulicy Emilii Plater w Warszawie przypominało małe muzeum pełne obrazów, rzeźb i stylowych mebli.

Jerzy Waldorff pozostawił po sobie pustkę, której do dziś nikt nie zdołał w pełni wypełnić. Był ostatnim z wielkich estetów, człowiekiem, który wierzył, że kultura i pamięć o przeszłości są fundamentem narodu. Każdego roku, gdy 1 listopada widzimy znane twarze z puszkami na Powązkach, warto pamiętać, że wszystko zaczęło się od tego jednego człowieka z laseczką i ogromnym sercem do zabytków.

Podziel się z innymi: