Gość (37.30.*.*)
Gdyby zadać to pytanie w szkole podstawowej, większość z nas bez wahania odpowiedziałaby: Mont Blanc! Okazuje się jednak, że sprawa nie jest taka prosta, a odpowiedź zależy od tego, kogo zapytamy. W świecie geografów i himalaistów od lat toczy się niezwykle ciekawy spór o to, który szczyt zasługuje na miano dachu Europy. W szranki stają dwaj potężni rywale: alpejski Mont Blanc oraz kaukaski Elbrus. Dlaczego wyznaczenie najwyższego punktu naszego kontynentu budzi tyle emocji i skąd bierze się ten geograficzny konflikt?
Zanim przejdziemy do sedna sporu, przyjrzyjmy się bliżej obu kandydatom, bo każdy z nich ma imponującą charakterystykę:
I tu właśnie dochodzimy do kluczowego pytania: czy Kaukaz, a wraz z nim Elbrus, leży w Europie?
Z punktu widzenia geologii i tektoniki płyt, Europa wcale nie jest osobnym kontynentem. Stanowi jedynie wielki półwysep ogromnego superkontynentu o nazwie Eurazja. Ponieważ nie ma naturalnej, oceanicznej granicy oddzielającej Europę od Azji, przebieg tej linii ma charakter wyłącznie umowny (konwencjonalny).
Geografowie na przestrzeni wieków proponowali różne warianty tej granicy. W kontekście naszego sporu kluczowe są dwie główne teorie:
To tradycyjna granica, która przez dziesięciolecia była powszechnie akceptowana w Europie Wschodniej, w tym w Związku Radzieckim, a dziś jest oficjalnie popierana m.in. przez polską Komisję Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej (KSNG).
Według tej koncepcji granica między Europą a Azją biegnie na północ od Kaukazu – przez tzw. Obniżenie Kumsko-Manyckie (system nizin, rzek i jezior łączących Morze Azowskie z Kaspijskim). Przy takim podziale cały łańcuch Kaukazu, w tym Elbrus, znajduje się w całości na terytorium Azji. Konsekwencja? Najwyższym szczytem Europy jest Mont Blanc.
Druga koncepcja, niezwykle popularna w Europie Zachodniej oraz w Stanach Zjednoczonych, opiera się na propozycji dziewiętnastowiecznego brytyjskiego geografa i wspinacza, Douglasa Freshfielda. Zaproponował on, aby granica kontynentów biegła głównym grzbietem (wododziałem) Kaukazu.
Ponieważ Elbrus leży na północ od tej linii (czyli po stronie europejskiej), w tej wersji automatycznie staje się częścią Starego Kontynentu. Przyjmując to kryterium, najwyższym szczytem Europy jest Elbrus.
Spór ten przeniósł się z gabinetów naukowych prosto na górskie szlaki, a wszystko za sprawą tzw. Korony Ziemi (ang. Seven Summits) – czyli wyzwania polegającego na zdobyciu najwyższych szczytów każdego z siedmiu kontynentów.
W latach 80. XX wieku amerykański biznesmen i miłośnik gór Richard Bass jako pierwszy zdobył Koronę Ziemi. W swojej wersji listy (tzw. liście Bassa) przyjął on tradycyjne, konserwatywne kryteria: za najwyższy szczyt Australii uznał Górę Kościuszki, a za najwyższy szczyt Europy – Mont Blanc.
Niedługo później legendarny tyrolski himalaista Reinhold Messner zaproponował alternatywną, bardziej wymagającą sportowo listę (tzw. listę Messnera). Zastąpił on Górę Kościuszki trudniejszą Piramidą Carstensza w Oceanii, a zamiast Mont Blanc wpisał właśnie Elbrus.
Dziś większość ambitnych wspinaczy, aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości i uciąć dyskusje, decyduje się na zdobycie obu tych szczytów.
Zarówno Mont Blanc, jak i Elbrus kryją w sobie wiele innych tajemnic, które wykraczają poza sam spór o wysokość:
Niezależnie od tego, czy staniemy po stronie zwolenników alpejskiego Mont Blanc, czy kaukaskiego Elbrusu, obie te góry są wyjątkowymi pomnikami przyrody. Każda z nich oferuje zupełnie inne wyzwania wspinaczkowe, zapierające dech w piersiach widoki i unikalną historię, która od pokoleń przyciąga w najwyższe partie gór tysiące śmiałków z całego świata.