Jakie masz pytanie?

lub

Co sprawiło, że współczesny świat cechuje się większą pruderią oraz powściągliwością w poruszaniu niektórych aspektów życia w porównaniu do epoki średniowiecza?

Proces cywilizacyjny normy Sukcesywne przesuwanie progu wstydu Wiktoriańska moralność tabu
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Często myślimy o średniowieczu jako o epoce mroku, brudu i surowych zakazów kościelnych, które dławiły każdą sferę ludzkiej wolności. Tymczasem prawda o tamtych czasach może być dla współczesnego człowieka sporym zaskoczeniem. Jeśli zestawimy swobodę obyczajową średniowiecznego chłopstwa czy mieszczaństwa z naszymi dzisiejszymi normami, okaże się, że to my – ludzie XXI wieku – jesteśmy znacznie bardziej skrępowani konwenansami, wstydem i swoistą pruderią. Jak to się stało, że mimo rewolucji seksualnej i powszechnego dostępu do informacji, staliśmy się bardziej powściągliwi niż nasi przodkowie sprzed kilkuset lat?

Średniowieczna naturalność kontra nowoczesny wstyd

W epoce średniowiecza życie toczyło się w dużej mierze publicznie. Brak prywatności w dzisiejszym rozumieniu sprawiał, że wiele czynności, które dziś uznajemy za intymne, było częścią codziennego krajobrazu. Ludzie spali w jednej izbie, często w jednym łóżku (niekoniecznie w celach seksualnych, ale dla ciepła i bezpieczeństwa), a nagość w kontekście higieny czy snu nie budziła takich kontrowersji jak dzisiaj.

Publiczne łaźnie były miejscem spotkań towarzyskich, gdzie kobiety i mężczyźni nierzadko przebywali wspólnie. Średniowieczny człowiek miał znacznie bardziej bezpośredni kontakt z fizjologią – narodziny, śmierć, choroby czy naturalne potrzeby organizmu nie były ukrywane za sterylnymi ścianami szpitali czy zamkniętymi drzwiami łazienek. Ta bliskość z „ciałem” sprawiała, że język tamtej epoki był dosadny, a podejście do wielu spraw – niezwykle pragmatyczne.

Proces cywilizacyjny, czyli jak nauczyliśmy się wstydzić

Socjolog Norbert Elias w swoim przełomowym dziele „O procesie cywilizacji” wyjaśnia, że to, co nazywamy postępem, wiązało się z sukcesywnym przesuwaniem „progu wstydu”. Od okresu renesansu, przez barok, aż po wiek XIX, społeczeństwo zaczęło nakładać na jednostkę coraz więcej ograniczeń dotyczących zachowania przy stole, higieny i ekspresji cielesnej.

To, co kiedyś było naturalne, zaczęło być postrzegane jako „prostackie” lub „zwierzęce”. Wyższe sfery zaczęły używać dobrych manier jako narzędzia do odróżnienia się od plebsu. Z czasem te normy przeniknęły do niższych warstw społecznych, tworząc gorset obyczajowy, który nosimy do dziś. Współczesna pruderia nie jest więc wynikiem religijnego fanatyzmu, ale raczej wielowiekowego procesu dyscyplinowania ciała i emocji.

Wpływ ery wiktoriańskiej na nasze myślenie

Choć od czasów królowej Wiktorii minęło ponad sto lat, to właśnie tamta epoka najmocniej ukształtowała nasze dzisiejsze tabu. To wtedy seksualność została niemal całkowicie wypchnięta ze sfery publicznej do głębokiego podziemia. Nawet nogi od stołów bywały zasłaniane, by nie budzić „nieprzyzwoitych” skojarzeń.

Wiktoriańska moralność stworzyła podwójne standardy: z jednej strony oficjalna powściągliwość i surowość, z drugiej – rozkwit prostytucji i pornografii w ukryciu. Ten dualizm przetrwał w naszej kulturze. Dzisiaj jesteśmy bombardowani obrazami o zabarwieniu erotycznym w reklamach czy mediach społecznościowych, ale paradoksalnie mamy ogromny problem z otwartą, szczerą rozmową o intymności, potrzebach czy edukacji seksualnej bez poczucia zażenowania.

Ciekawostka: Średniowieczne „sprośne” opowieści

Warto wiedzieć, że literatura średniowieczna, taka jak „Dekameron” Boccaccia czy „Opowieści kanterberyjskie” Chaucera, obfituje w humor rubaszny, a wręcz obsceniczny. Dla ówczesnych czytelników (i słuchaczy) żarty z niewiernych żon, sprytnych kochanków czy fizjologii były czymś absolutnie normalnym i pożądanym. Dzisiaj wiele z tych tekstów mogłoby zostać uznanych za kontrowersyjne lub wymagające cenzury w przestrzeni publicznej.

Rola technologii i „nowa pruderia” cyfrowa

Współczesny świat dołożył do tego jeszcze jeden element: lęk przed oceną w sieci. Żyjemy w czasach „panoptykonu”, gdzie każdy nasz gest może zostać nagrany, udostępniony i poddany publicznemu osądowi. To sprawia, że w sferze publicznej stajemy się bardziej powściągliwi i zachowawczy. Boimy się „cancel culture” (kultury unieważniania) oraz tego, że nasze słowa lub zachowania zostaną wyjęte z kontekstu.

Ta cyfrowa kontrola społeczna sprawia, że choć teoretycznie możemy wszystko, w praktyce coraz częściej stosujemy autocenzurę. Średniowieczny chłop nie musiał martwić się o swój wizerunek w mediach społecznościowych – jego życie było lokalne, a normy, choć istniały, były bardziej ludzkie i dopasowane do biologicznego rytmu życia.

Medykalizacja życia a dystans do cielesności

Kolejnym powodem naszej powściągliwości jest wypchnięcie trudnych aspektów egzystencji poza nawias codzienności. W średniowieczu śmierć była obecna na każdym kroku – ludzie umierali w domach, otoczeni rodziną. Dzisiaj śmierć jest „sterylna”, ukryta w hospicjach i domach pogrzebowych. Podobnie jest z chorobami czy starością.

Ten brak kontaktu z naturalnym cyklem życia sprawia, że stajemy się pruderzyjni wobec wszystkiego, co przypomina nam o naszej biologiczności. Boimy się zapachu potu, widoku krwi czy oznak starzenia. Średniowiecze akceptowało ciało takim, jakim było – z jego ułomnościami i brzydotą. My natomiast stworzyliśmy kult ciała idealnego, plastikowego, co w efekcie rodzi ogromny wstyd przed tym, co prawdziwe i niedoskonałe.

Czy powrót do średniowiecznej swobody jest możliwy?

Trudno oczekiwać, że nagle zrezygnujemy z prywatności i zaczniemy korzystać z publicznych łaźni. Jednak zrozumienie, że nasza pruderia nie jest cechą „naturalną”, ale nabytą w procesie historycznym, może pomóc nam nabrać dystansu do narzuconych norm. Współczesna powściągliwość jest ceną, jaką płacimy za wysoki poziom higieny, prywatności i bezpieczeństwa socjalnego, ale warto pamiętać, że pod tym względem nasi przodkowie z „ciemnych wieków” mogli czuć się w swoich ciałach znacznie swobodniej niż my.

Podziel się z innymi: