Gość (37.30.*.*)
Wielu hodowców, szczególnie tych prowadzących mniejsze gospodarstwa, zastanawia się, czy dodatek zwykłej soli kuchennej do koryta to dobry pomysł. Odpowiedź brzmi: tak, a w wielu przypadkach jest to wręcz wskazane, pod warunkiem że zachowasz odpowiednie proporcje i zasady bezpieczeństwa. Sól, czyli chlorek sodu, pełni w organizmie świni kluczowe funkcje, których nie da się zastąpić niczym innym.
Sód i chlor to pierwiastki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu każdego ssaka, a świnie nie są tu wyjątkiem. Sód odpowiada za gospodarkę wodną, utrzymanie odpowiedniego ciśnienia osmotycznego w komórkach oraz przewodzenie impulsów nerwowych. Z kolei chlor jest kluczowym składnikiem kwasu solnego w żołądku, który jest niezbędny do trawienia białek.
Jeśli świnie otrzymują paszę zbyt ubogą w te składniki, mogą stać się osowiałe, mieć gorszy apetyt, a ich przyrosty masy ciała drastycznie spadną. W skrajnych przypadkach dochodzi do lizania ścian, rur czy wzajemnego obgryzania się (kanibalizmu), co często jest sygnałem niedoboru minerałów.
Kluczem do sukcesu jest umiar. Jeśli przygotowujesz paszę samodzielnie (np. na bazie śruty zbożowej i parowanych ziemniaków), dodatek soli jest wręcz konieczny, ponieważ same rośliny zawierają jej bardzo mało.
Standardowo przyjmuje się, że zawartość soli w pełnoporcjowej dawce dla tuczników powinna wynosić około 0,3% do 0,5% suchej masy paszy. Przekładając to na prostszy język: na 100 kg paszy dodajemy od 300 do 500 gramów soli. Jeśli chcesz „lekko posolić” jedną kolację dla kilku sztuk, wystarczy dosłownie mała garść rozproszona równomiernie w korycie.
Warto jednak pamiętać o jednej ważnej rzeczy: jeśli korzystasz z gotowych mieszanek paszowych lub koncentratów od renomowanych producentów, sól najprawdopodobniej jest już w nich zawarta w optymalnej ilości. W takim przypadku dodatkowe dosalanie może być zbędne, a nawet szkodliwe.
To najważniejszy punkt całej dyskusji o soli w chlewni. Sól drastycznie zwiększa pragnienie zwierząt. Jeśli zdecydujesz się na doprawienie kolacji, musisz mieć absolutną pewność, że świnie mają nieograniczony dostęp do świeżej i czystej wody pitnej.
Jeżeli z jakiegoś powodu (np. awaria poidła) świnie zjedzą słoną paszę i nie będą mogły się napić, może dojść do zatrucia solą kuchenną. Jest to stan bardzo niebezpieczny, prowadzący do obrzęku mózgu, objawów nerwowych (drgawki, chodzenie w kółko) i często kończący się śmiercią zwierzęcia.
Czy wiesz, że sól jest naturalnym wzmacniaczem smaku nie tylko dla ludzi? Dodatek niewielkiej ilości soli do paszy sprawia, że staje się ona dla świń bardziej atrakcyjna. Hodowcy czasem wykorzystują ten trik, gdy zwierzęta mają gorszy apetyt, np. podczas upałów. Słona pasza zachęca do jedzenia, a zwiększone pragnienie zmusza świnie do picia większej ilości wody, co pomaga im schłodzić organizm od wewnątrz.
Do karmienia świń najlepiej nadaje się zwykła sól pastewna. Jest ona tańsza od spożywczej, a często wzbogacona o dodatkowe mikroelementy, takie jak magnez czy cynk. Jeśli jednak masz pod ręką tylko zwykłą sól kuchenną (niejodowaną lub jodowaną), również możesz jej użyć w niewielkich ilościach.
Lekkie posolenie kolacji może poprawić trawienie i dobrostan Twoich zwierząt, o ile podejdziesz do tego z głową i zachowasz ostrożność w dawkowaniu.