Gość (37.30.*.*)
Choć nazwa „makuch” może brzmieć dla niektórych nieco tajemniczo, w rzeczywistości mamy do czynienia z produktem, który od wieków towarzyszy rolnictwu i przetwórstwu żywności. W dobie poszukiwania naturalnych, ekologicznych rozwiązań i trendu „zero waste”, makuch przeżywa swój prawdziwy renesans. To nic innego jak produkt uboczny powstający podczas tłoczenia oleju z nasion roślin oleistych, takich jak rzepak, len, słonecznik czy konopie. Zamiast trafiać do kosza, okazuje się być niezwykle cennym surowcem o szerokim spektrum zastosowań.
Proces powstawania makuchu jest stosunkowo prosty. Kiedy nasiona roślin oleistych trafiają do prasy (najczęściej ślimakowej), zostają poddane dużemu naciskowi. W efekcie z jednej strony wypływa czysty olej, a z drugiej strony maszyna „wypluwa” sprasowaną masę w formie twardych płatów, pelletu lub grudek. To właśnie jest makuch.
Warto zaznaczyć, że makuch różni się od tzw. śruty poekstrakcyjnej. Śruta powstaje w wyniku chemicznej ekstrakcji oleju przy użyciu rozpuszczalników, co pozwala na niemal całkowite odtłuszczenie surowca. Makuch natomiast, powstający metodą mechaniczną (często na zimno), zachowuje znacznie więcej cennych składników:
W zależności od tego, z jakiej rośliny został pozyskany, makuch ma różne właściwości i zapach. Do najczęściej spotykanych należą:
To główne i najbardziej tradycyjne zastosowanie tego surowca. Makuch jest doskonałym komponentem paszowym dla bydła, koni, trzody chlewnej oraz drobiu. Dzięki wysokiej zawartości tłuszczu (energii) i białka, pozwala na szybki przyrost masy mięśniowej i poprawę ogólnej kondycji zwierząt.
Szczególnie hodowcy koni cenią makuch lniany – podawany regularnie poprawia trawienie, zapobiega kolkom i sprawia, że kopyta oraz sierść wyglądają zdrowo. Z kolei makuch rzepakowy jest standardem w żywieniu krów mlecznych, wpływając korzystnie na parametry produkowanego mleka.
Jeśli znasz kogoś, kto pasjonuje się wędkarstwem, prawdopodobnie słyszałeś o makuchu jako o „tajnej broni”. Wędkarze wykorzystują go jako bazę lub dodatek do zanęt, zwłaszcza przy połowie ryb karpiowatych (karpie, leszcze, liny).
Makuch, szczególnie słonecznikowy lub konopny, ma bardzo intensywny zapach, który szybko rozchodzi się w wodzie, wabiąc ryby z dużej odległości. Po wrzuceniu do wody makuch powoli pęcznieje i uwalnia drobinki oleju, tworząc atrakcyjną smugę zapachową. Można go stosować w formie zmielonej lub w postaci twardych „biodegradowalnych” kostek, które długo pracują na dnie.
W dobie odwrotu od sztucznych nawozów, makuch znajduje swoje miejsce w ogrodnictwie. Rozdrobniony makuch rzepakowy lub lniany to doskonały nawóz organiczny o spowolnionym działaniu. Rozkładając się w glebie, stopniowo uwalnia azot, fosfor i potas, wzbogacając jednocześnie ziemię w materię organiczną (próchnicę).
Ciekawostką jest wykorzystanie makuchu z gorczycy lub rzepaku jako naturalnego środka ograniczającego populację szkodników glebowych, takich jak pędraki czy drutowce. Zawarte w niektórych makuchach związki (np. glukozynolany) działają na nie odstraszająco.
Choć makuch kojarzy się głównie z rolnictwem, jego odmiany spożywcze (pochodzące z tłoczni posiadających odpowiednie certyfikaty higieniczne) trafiają na nasze stoły. Po drobnym zmieleniu makuch staje się mąką odtłuszczoną.
Mąka z makuchu lnianego czy konopnego jest idealna dla osób na diecie keto lub bezglutenowej. Ma niski indeks glikemiczny i ogromną ilość błonnika. Można ją dodawać do domowego chleba, naleśników, koktajli proteinowych czy owsianki. Nadaje potrawom ciekawy, orzechowy posmak i znacząco podnosi ich wartość odżywczą.
Niektóre rodzaje makuchu (np. z nasion malin, truskawek czy czarnuszki) są wykorzystywane jako naturalne peelingi do ciała. Drobno zmielone ziarna skutecznie złuszczają naskórek, a pozostałości olejów zawarte w makuchu dodatkowo nawilżają i regenerują skórę. To świetny przykład na to, jak produkt, który kiedyś uznawano za odpad, staje się luksusowym dodatkiem w duchu eko-beauty.