Gość (83.4.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym podjeżdżasz na stację benzynową tylko po paliwo lub kawę, a kontrolka „check tire pressure” na desce rozdzielczej staje się jedynie mglistym wspomnieniem z przeszłości. Wizja opon wypełnionych litą gumą lub specjalnymi polimerami zamiast sprężonego powietrza to temat, który od lat elektryzuje branżę motoryzacyjną. Choć brzmi to jak rewolucja, rozwiązanie to opiera się na prostej zmianie fizycznej struktury koła, która całkowicie eliminuje zmienną, jaką jest ciśnienie gazu.
W tradycyjnych oponach pneumatycznych to nie guma dźwiga ciężar samochodu, lecz zamknięte w niej powietrze. To ono odpowiada za amortyzację i utrzymanie odpowiedniego kształtu opony. Problem polega na tym, że powietrze jest gazem, a gazy są niezwykle podatne na zmiany temperatury i nieszczelności.
Zbyt niskie ciśnienie zwiększa opory toczenia, co prowadzi do przegrzewania się gumy i szybszego zużycia bieżnika, nie wspominając o wyższym spalaniu. Z kolei zbyt wysokie ciśnienie sprawia, że opona styka się z asfaltem tylko środkową częścią, co drastycznie pogarsza przyczepność i komfort jazdy. Opony wypełnione gumą eliminują te dylematy u samego źródła: skoro nie ma w nich powietrza, nie ma czegoś, co mogłoby uciec lub zmienić swoją objętość pod wpływem mroźnego poranka.
Wypełnienie opony litą gumą lub zastąpienie komory powietrznej elastyczną strukturą nośną zmienia sposób rozkładu sił. W takim modelu za nośność odpowiada sztywność materiału i geometria wewnętrznych „żeber” lub wypełnienia.
Choć opony z litej gumy świetnie sprawdzają się w wózkach widłowych czy maszynach budowlanych, w samochodach osobowych byłyby zbyt ciężkie i twarde. Dlatego inżynierowie (np. z Michelin czy Bridgestone) pracują nad tzw. oponami niepneumatycznymi (NPT – Non-Pneumatic Tires). Zamiast bloku gumy, stosują oni system elastycznych szprych wykonanych z kompozytów.
Taka konstrukcja „udaje” zachowanie powietrza – ugina się pod wpływem nierówności, ale nie wymaga pompowania. To właśnie ta technologia jest uważana za następcę klasycznego koła. Rozwiązuje ona problem ciśnienia, zachowując jednocześnie niską masę i zdolność do tłumienia drgań, co przy czystej, litej gumie byłoby niemożliwe do osiągnięcia przy wyższych prędkościach.
Głównym wyzwaniem w oponach bezpowietrznych jest odprowadzanie ciepła. Podczas jazdy z dużą prędkością tarcie wewnętrzne w litej strukturze generuje ogromne ilości energii cieplnej. W klasycznej oponie powietrze pomaga w pewnym stopniu rozpraszać to ciepło, natomiast w konstrukcjach pełnych lub kompozytowych inżynierowie wciąż walczą z tym, by materiał nie uległ degradacji po godzinie jazdy autostradą.
Wyeliminowanie problemów z ciśnieniem to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim ogromny krok w stronę ekologii i bezpieczeństwa. Według statystyk, miliony opon rocznie trafiają na wysypiska przedwcześnie z powodu uszkodzeń wynikających z jazdy na niewłaściwym ciśnieniu.
Opony wypełnione stałą strukturą:
Choć przejście na opony bezpowietrzne w masowej skali jeszcze potrwa, technologia ta już teraz pokazuje, że era kompresorów na stacjach benzynowych powoli dobiega końca. Usunięcie powietrza z równania to najprostszy sposób na rozwiązanie problemu, który trapi kierowców od ponad stu lat.