Gość (37.30.*.*)
Temat postawy aliantów we wrześniu 1939 roku to jedna z najbardziej bolesnych ran w polskiej pamięci historycznej. Choć powszechnie mówi się o „zdradzie zachodniej”, w debacie publicznej pojawiają się głosy próbujące niuansować tę ocenę. Argumentacja osób, które starają się zrozumieć ówczesną postawę Francji i Wielkiej Brytanii, opiera się zazwyczaj na analizie militarnej i politycznej gotowości tych państw do wojny totalnej, co z kolei rzuca cień na współczesne postrzeganie gwarancji bezpieczeństwa w ramach NATO.
Osoby, które starają się „usprawiedliwić” lub przynajmniej wyjaśnić brak realnej pomocy ze strony Francji i Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 roku, zazwyczaj wskazują na kilka kluczowych czynników, które ich zdaniem czynią tamtą sytuację nieporównywalną z dzisiejszą.
Po pierwsze, podnosi się argument o braku przygotowania militarnego. Francja i Wielka Brytania, mimo wypowiedzenia wojny 3 września, nie posiadały w pełni zmobilizowanych armii zdolnych do przeprowadzenia błyskawicznej ofensywy na linię Zygfryda. Według tej narracji, uderzenie na Niemcy w tamtym momencie byłoby militarnym samobójstwem, które mogłoby doprowadzić do szybkiego upadku Paryża jeszcze w 1939 roku.
Po drugie, wskazuje się na traumę I wojny światowej. Społeczeństwa zachodnie były przesiąknięte pacyfizmem. Hasło „Dlaczego mamy umierać za Gdańsk?” nie było tylko propagandowym sloganem, ale realnym nastrojem społecznym. Politycy w Londynie i Paryżu bali się, że rzucenie nieprzygotowanych żołnierzy do ataku wywoła wewnętrzne rewolty.
Po trzecie, zwolennicy tej teorii zauważają, że ówczesne sojusze były dwustronnymi umowami politycznymi, które nie posiadały zintegrowanych struktur dowodzenia. W 1939 roku nie istniało nic na kształt dzisiejszego SHAPE (Naczelne Dowództwo Połączonych Sił Sojuszniczych w Europie), co sprawiało, że koordynacja działań była niezwykle trudna i powolna.
Doświadczenie września 1939 roku jest fundamentem polskiego sceptycyzmu wobec „papierowych gwarancji”. To właśnie ta trauma sprawia, że część polskiej klasy politycznej oraz społeczeństwa z dużą rezerwą podchodzi do zapewnień o solidarności sojuszniczej, szukając dodatkowych zabezpieczeń.
Współczesne zaufanie do NATO w Polsce jest silne, ale specyficzne. Często opiera się ono na przekonaniu, że sam artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego może nie wystarczyć, jeśli nie będą za nim stały realne siły stacjonujące na miejscu. Stąd bierze się dążenie do posiadania „Permanent Presence” (stałej obecności) wojsk amerykańskich. W polskiej psychologii politycznej panuje przekonanie, że sojusznik pomoże nam tylko wtedy, gdy jego własne wojska zostaną zaatakowane na naszym terytorium – co jest bezpośrednią lekcją z 1939 roku, kiedy to sojusznicy byli „bezpieczni” za swoimi granicami.
Wielu ekspertów podkreśla, że porównywanie 1939 roku do obecnej sytuacji w NATO jest błędem logicznym, ponieważ struktura dzisiejszego sojuszu jest radykalnie inna:
Mimo tych różnic, retoryka „zdrady” z 1939 roku jest wciąż żywa i bywa wykorzystywana politycznie do budowania narracji o konieczności pełnej samowystarczalności militarnej lub do podważania wiarygodności konkretnych partnerów europejskich, zwłaszcza Francji i Niemiec.
Warto wiedzieć, że we wrześniu 1939 roku Francuzi rzeczywiście podjęli ograniczone działania ofensywne. 7 września siły francuskie przekroczyły granicę Niemiec w Zagłębiu Saary. Zajęto kilkanaście miejscowości, a wojska francuskie wbiły się na kilka kilometrów w głąb terytorium III Rzeszy. Niemcy, skupieni na froncie polskim, niemal nie stawiali oporu. Jednak już 12 września na tajnej radzie w Abbeville podjęto decyzję o wstrzymaniu natarcia, co ostatecznie przypieczętowało los Polski i przeszło do historii jako początek „dziwnej wojny”.
| Cecha | Sytuacja w 1939 roku | Współczesne NATO |
|---|---|---|
| Rodzaj sojuszu | Dwustronne traktaty polityczne | Wielostronna organizacja wojskowa |
| Obecność wojsk | Brak wojsk sojuszniczych w Polsce | Stała obecność rotacyjna (eFP, ABCT) |
| Plany obronne | Ogólne deklaracje pomocy | Szczegółowe plany operacyjne (Graduated Response Plans) |
| Struktura dowodzenia | Rozproszona, brak koordynacji | Zintegrowana pod dowództwem SACEUR |
Podsumowując, choć argumenty o innej sytuacji geopolitycznej w 1939 roku mają swoje uzasadnienie w faktach historycznych, nie zmieniają one głęboko zakorzenionego w Polakach braku wiary w bezinteresowną pomoc. To właśnie dlatego Polska jest dziś jednym z krajów najgłośniej domagających się „czynów, a nie słów” w ramach struktur północnoatlantyckich.