Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego po I wojnie światowej mówiono, że Polska jest państwem sztucznym i sezonowym?

przyczyny upadku II RP polska państwo sezonowe geneza sztucznego tworu
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku było dla naszych przodków momentem euforii i spełnieniem marzeń wielu pokoleń. Jednak na salonach politycznych Europy, zwłaszcza w Berlinie i Moskwie, powrót Rzeczypospolitej na mapę traktowano z ogromnym sceptycyzmem, a często wręcz z otwartą wrogością. Określenia takie jak „państwo sezonowe” (niem. Saisonstaat) czy „sztuczny twór” nie były jedynie złośliwymi epitetami – odzwierciedlały one głębokie przekonanie ówczesnych elit mocarstwowych, że Polska nie ma prawa ani szans przetrwać w nowym powojennym ładzie.

Skąd wzięło się określenie „państwo sezonowe”?

Termin Saisonstaat został spopularyzowany przede wszystkim przez niemieckich polityków i wojskowych w okresie międzywojennym. Jednym z najgłośniejszych propagatorów tego hasła był generał Hans von Seeckt, dowódca Reichswehry. Niemcy, upokorzone postanowieniami traktatu wersalskiego, nie mogły pogodzić się z utratą Wielkopolski, Pomorza Gdańskiego czy części Górnego Śląska.

Dla niemieckich rewizjonistów Polska była jedynie tymczasową przeszkodą, która oddzielała Niemcy od ich naturalnego sojusznika (lub wroga, zależnie od koniunktury) – Rosji. Wierzono, że państwo polskie jest tworem efemerycznym, który zniknie przy pierwszej poważniejszej zmianie układu sił w Europie. Uważano, że Polacy nie potrafią się sami rządzić, a ich państwo jest „sezonowe” niczym letnia moda – pojawiło się po burzy wojennej, ale zwiędnie wraz z nadejściem kolejnego konfliktu.

Dlaczego Polskę nazywano „państwem sztucznym”?

Zarzut sztuczności wynikał z faktu, że II Rzeczpospolita powstała z ziem trzech różnych zaborów, które przez 123 lata rozwijały się w zupełnie innych systemach prawnych, gospodarczych i społecznych. Krytycy wskazywali na kilka kluczowych problemów, które miały dowodzić, że Polska jest „sklejona na siłę”:

  • Chaos prawny i administracyjny: Po 1918 roku w Polsce obowiązywało pięć różnych systemów prawnych (pozostałości po zaborcach oraz prawo francuskie na terenach byłego Księstwa Warszawskiego).
  • Problemy z infrastrukturą: Koleje w trzech zaborach miały różne rozstawy szyn, a drogi były budowane tak, by prowadzić do stolic mocarstw zaborczych (Berlina, Wiednia, Petersburga), a nie do Warszawy. Połączenie tych „organizmów” w jedną całość wydawało się postronnym obserwatorom zadaniem niewykonalnym.
  • Mozaika narodowościowa: Polska była państwem wieloetnicznym, w którym mniejszości (Ukraińcy, Żydzi, Białorusini, Niemcy) stanowiły około 1/3 ludności. Sąsiedzi Polski wykorzystywali ten fakt, twierdząc, że państwo o tak skomplikowanej strukturze wewnętrznej musi prędzej czy później wybuchnąć od środka.

Geopolityczne kleszcze i brak uznania granic

Kolejnym powodem, dla którego wróżono Polsce szybki upadek, było jej położenie geograficzne. Znajdowaliśmy się między dwoma potęgami, które kwestionowały nasze istnienie. ZSRR postrzegał Polskę jako „przepierzenie” oddzielające ogień rewolucji od reszty Europy, natomiast Niemcy widziały w nas „państwo bękarta” traktatu wersalskiego.

Dla wielu zachodnich dyplomatów Polska była jedynie elementem tzw. cordon sanitaire (kordonu sanitarnego), który miał chronić Europę Zachodnią przed bolszewizmem. Gdyby ta funkcja przestała być potrzebna, los Polski – w oczach sceptyków – byłby przesądzony.

Ciekawostka: Problem „różnych śrubek”

Jednym z najbardziej obrazowych dowodów na „sztuczność” i trudności zjednoczeniowe był stan polskiej armii w 1920 roku. Żołnierze używali karabinów pochodzących z co najmniej kilku krajów (rosyjskie Mosiny, niemieckie Mausery, austriackie Mannlichery, francuskie Lebele). Każdy wymagał innej amunicji i innych części zamiennych. Logistyka w takim państwie była prawdziwym koszmarem, co tylko utwierdzało zagranicznych obserwatorów w przekonaniu, że ten projekt nie może się udać.

Jak Polska odpowiedziała na te zarzuty?

Mimo że określenia „sezonowe” i „sztuczne” były powszechne w propagandzie sąsiadów, II Rzeczpospolita przetrwała 21 lat, budując w tym czasie fundamenty nowoczesnego państwa. Symbolem walki z tą narracją stały się wielkie inwestycje, takie jak budowa portu w Gdyni czy Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP).

Gdynia była najlepszą odpowiedzią na zarzuty o „sezonowość” – w ciągu kilkunastu lat na pustym piasku powstało jedno z najnowocześniejszych miast i portów w Europie, uniezależniając Polskę od kaprysów Wolnego Miasta Gdańska. Choć II wojna światowa przerwała ten proces, dwudziestolecie międzywojenne udowodniło, że polska państwowość miała głębokie korzenie społeczne, a nie była jedynie wynikiem przypadku przy zielonym stoliku w Wersalu.

Podziel się z innymi: