Gość (37.30.*.*)
Wrocław to miasto o niezwykle skomplikowanej, wielowarstwowej tożsamości. Przez wieki ścierały się tu wpływy polskie, czeskie, austriackie i niemieckie, tworząc unikalny mikroklimat, który do dziś przyciąga poszukiwaczy historii. Mało która postać uosabia ten dolnośląski tygiel kulturowy tak mocno jak Lothar Herbst. Poeta, opozycjonista, naukowiec i wieloletni szef Polskiego Radia Wrocław – jego życie to gotowy scenariusz na film, a pamięć o nim na stałe wpisała się w legendę powojennego Wrocławia.
Lothar Helmut Herbst urodził się 27 lipca 1940 roku w niemieckim wówczas Breslau. Jego ojciec, Helmut, był policyjnym sierżantem, który jako żołnierz Wehrmachtu zginął na froncie w Rosji pod koniec wojny. Mały Lothar wraz z matką cudem uniknął śmierci podczas bombardowań Festung Breslau – Wigilię 1944 roku mieli spędzić u ciotki w okolicach dzisiejszego placu Grunwaldzkiego, ale ostatecznie zostali w domu. Kamienica ciotki została zrównana z ziemią.
Po wojnie Herbstowie zostali ewakuowani do Wałbrzycha, gdzie Lothar spędził dzieciństwo i wczesną młodość. To właśnie tam narodził się jego największy życiowy dramat, a zarazem fundament jego późniejszej legendy – podwójna tożsamość. Wałbrzych lat 40. i 50. był tyglem polsko-żydowsko-niemieckim. Jak sam po latach wspominał z właściwym sobie humorem:
„Gdy wracając ze szkoły przechodziłem przez ulicę zamieszkaną przez Niemców, to od swoich rówieśników dostawałem w gębę za mówienie po polsku. Na »polskiej« ulicy obrywałem za to, że jestem Niemcem”.
Mimo tych trudnych doświadczeń Lothar i jego matka podjęli świadomą decyzję – wybrali Polskę jako swoją nową ojczyznę. W 1962 roku Herbst przeniósł się do Wrocławia, by studiować filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Z tym miastem związał się już na zawsze.
Tożsamość Lothara Herbsta stała się jedną z najpiękniejszych legend powojennego Wrocławia. Był on żywym pomostem łączącym dawny, niemiecki Breslau z nowym, polskim Wrocławiem. Choć miał niemieckie korzenie, a w jego domu rodzinnym mówiło się w języku Goethego, Herbst uważał się za polskiego patriotę.
Gdy w latach 80. komunistyczna propaganda próbowała go zdyskredytować, wyciągając mu przeszłość ojca służącego w Wehrmachcie, Herbst odpowiadał z dumą i niezłomnością:
„Jestem Polakiem, który nigdy nie zapomni, że urodził się Niemcem. Wzrastałem jako Polak i w tym sensie jestem polskim patriotą. W końcu siedziałem w więzieniu nie za Niemcy, tylko za wolną Polskę”.
Ta deklaracja do dziś rezonuje we Wrocławiu jako symbol pojednania i dowód na to, że ojczyznę można wybrać sercem, a nie tylko metryką urodzenia.
Wrocław zapamiętał Herbsta jako jednego z najbardziej charyzmatycznych działaczy opozycji demokratycznej. Angażował się w działalność Komitetu Obrony Robotników (KOR), a po Sierpniu 1980 roku został prezesem wrocławskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.
Kiedy 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny, Herbst niemal natychmiast trafił na celownik Służby Bezpieczeństwa. Został internowany i przewieziony do obozu odosobnienia. Warunki transportu i uwięzienia były brutalne, jednak opozycjoniści nie zamierzali się poddać. To właśnie w więzieniu w Nysie i Strzelcach Opolskich Lothar Herbst współtworzył kolejną legendę – Wolny Uniwersytet Internowanych.
Jako wybitny humanista i doktor filologii polskiej, Herbst został wybrany „rektorem” tej niezwykłej, podziemnej uczelni. W zatłoczonych celach, gdzie w normalnych warunkach gnieździło się po kilka osób, organizowano wykłady z literatury, historii oraz kursy języków obcych. Pierwszy wykład poprowadził sam Herbst – dotyczył on literatury emigracyjnej. W celi przeznaczonej dla ośmiu osób stłoczyło się wtedy ponad pięćdziesięciu słuchaczy: od robotników po profesorów wyższych uczelni. Z tego okresu pochodzi również jego słynny, przejmujący cykl wierszy „Polska więzienna”.
Jednym z najważniejszych miejsc na mapie literackiego i opozycyjnego Wrocławia, nierozerwalnie związanych z Herbstem, jest kamienica przy ulicy Odrzańskiej 17. To tutaj mieściła się kultowa restauracja i piwiarnia „Pod Chmielem” (często nazywana po prostu piwiarnią przy Odrzańskiej).
W latach PRL-u lokal ten był prawdziwym azylem dla wrocławskiej bohemy, pisarzy, studentów i działaczy podziemia. Lothar Herbst był tam stałym gościem. To właśnie przy tamtejszych stolikach, nad kuflami piwa, toczyły się burzliwe dyskusje o literaturze, sztuce i wolności. Tam również obmyślano plany walki z komunistycznym reżimem i redagowano niezależne pisma.
Dziś na fasadzie tego budynku (pod adresem Odrzańska 17) wisi pamiątkowa tablica dedykowana poecie. Przypomina ona przechodniom o czasach, gdy to niepozorne miejsce tętniło duchem buntu i wolnej myśli.
Lothar Herbst przez całe życie zmagał się z bardzo poważną wadą wzroku, która z czasem doprowadziła go niemal do całkowitej ślepoty. Ta fizyczna słabość paradoksalnie dodała jego postaci aury tajemniczości. Przyjaciele i współpracownicy wspominali, że Herbst rzadko rozpoznawał ludzi po wyglądzie – uczył się ich głosów, co czyniło go niezwykle uważnym słuchaczem.
Ta cecha idealnie predestynowała go do pracy w radiu. W 1990 roku, po upadku komunizmu, Lothar Herbst został redaktorem naczelnym, a później prezesem zarządu Polskiego Radia Wrocław. Kierował rozgłośnią przez dekadę, aż do swojej śmierci w 2000 roku. To pod jego skrzydłami radio przeszło gruntowną transformację, stając się nowoczesnym, wolnym medium. To również z jego inicjatywy w 1992 roku powstał „Program Miejski RW”, który dziś znamy i uwielbiamy jako legendarne Radio RAM.
Choć od śmierci poety minęło już sporo czasu (zmarł po ciężkiej chorobie 27 kwietnia 2000 roku i spoczywa na Cmentarzu Grabiszyńskim), Wrocław nie zapomniał o swoim bohaterze. Jego legenda wciąż żyje w przestrzeni miejskiej:
Lothar Herbst był człowiekiem, który udowodnił, że tożsamość to nie kwestia przypadku, ale świadomego wyboru i wierności własnym ideałom. Jego historia to opowieść o odwadze, miłości do polskiego słowa i o Wrocławiu – mieście, które potrafi przytulić i uczynić swoimi synów z najróżniejszych stron świata.