Gość (37.30.*.*)
Fawning, czyli reakcja „płaszczenia się” lub nadmiernej uległości, to mechanizm obronny, o którym mówi się coraz częściej w kontekście psychologii traumy. Choć kojarzymy go głównie z sytuacjami ekstremalnymi, najczęściej objawia się on w naszej codzienności – w relacjach z partnerem, rodziną czy przyjaciółmi. To nie jest zwykła uprzejmość; to głęboko zakorzeniona strategia przetrwania, która polega na unikaniu konfliktów poprzez całkowite dostosowanie się do potrzeb i nastrojów innych osób, często kosztem własnego „ja”. Rozpoznanie fawningu w sferze prywatnej bywa trudne, ponieważ społeczeństwo często promuje takie zachowania jako cechy „idealnego” partnera czy „bezproblemowego” dziecka.
Jednym z najbardziej czytelnych sygnałów fawningu w życiu prywatnym jest niemal fizyczny ból lub paraliżujący lęk przed odmową. Osoba stosująca tę strategię czuje, że powiedzenie „nie” – nawet w błahych sprawach, jak wybór filmu na wieczór czy pomoc w przeprowadzce znajomego – sprowadzi na nią odrzucenie lub gniew.
W relacjach prywatnych objawia się to poprzez:
Warto wiedzieć, że termin „fawning” został wprowadzony przez psychoterapeutę Pete’a Walkera jako czwarta reakcja na traumę (obok walki, ucieczki i zamrożenia). Walker zauważył, że dzieci wychowujące się w domach z narcystycznymi lub wybuchowymi rodzicami uczą się, że ich jedynym sposobem na bezpieczeństwo jest bycie „użytecznym” i „miłym”.
Osoby stosujące fawning w sferze prywatnej często zachowują się jak społeczne kameleony. Ich opinie, upodobania, a nawet sposób mówienia zmieniają się w zależności od tego, z kim aktualnie przebywają. W bliskich relacjach może to prowadzić do sytuacji, w której partner takiej osoby tak naprawdę nie wie, kim ona jest, ponieważ ona sama straciła kontakt ze swoimi potrzebami.
Sygnałem ostrzegawczym jest moment, w którym łapiesz się na tym, że automatycznie przejmujesz poglądy polityczne, gust muzyczny czy styl ubierania się osoby, na której Ci zależy, tylko po to, by poczuć się bezpieczniej w tej relacji. To mechanizm „zrastania się” z drugą osobą, który ma zapobiec ewentualnym tarciom.
W sferze prywatnej fawning objawia się również jako swoisty „radar emocjonalny”. Osoba dotknięta tym mechanizmem potrafi wyczuć najmniejszą zmianę w tonie głosu, wyrazie twarzy czy sposobie pisania SMS-ów przez bliskich. Zamiast jednak zapytać wprost: „Czy coś się stało?”, osoba ta natychmiast przechodzi w tryb naprawczy.
Zaczyna analizować: „Co zrobiłem/zrobiłam źle?”, „Jak mogę poprawić mu/jej humor?”. To ciągłe czuwanie sprawia, że relacje prywatne, zamiast być źródłem odpoczynku, stają się wyczerpującą pracą na pełen etat. Taka hiperczujność (hypervigilance) jest typowym objawem stresu pourazowego, przeniesionego na grunt codziennych interakcji.
Czy zdarza Ci się przepraszać za rzeczy, na które nie masz wpływu? Albo brać odpowiedzialność za zły humor partnera, mimo że obiektywnie nie masz z tym nic wspólnego? To klasyczny sygnał fawningu. W sferze prywatnej objawia się to poprzez:
Dla osoby stosującej fawning spokój w domu jest ważniejszy niż sprawiedliwość czy własna godność. Cena za ten „pokój” jest jednak bardzo wysoka – jest nią narastająca frustracja i poczucie wewnętrznej pustki.
Interesujące jest to, że osoby z tendencją do fawningu często cierpią również na syndrom oszusta w życiu prywatnym. Boją się, że jeśli przestaną być „użyteczne” i „miłe”, ich bliscy zorientują się, że nie są warci miłości i ich opuszczą.
Kluczem do zrozumienia, czy Twoje zachowanie w sferze prywatnej to fawning, jest motywacja. Uprzejmość płynie z wyboru i chęci sprawienia komuś radości. Fawning płynie z lęku. Jeśli czujesz, że musisz coś zrobić, bo inaczej wydarzy się coś złego (nawet jeśli to „złe” to tylko ciche dni lub skrzywiona mina partnera), prawdopodobnie masz do czynienia z mechanizmem obronnym.
Praca nad wyjściem z fawningu w relacjach prywatnych zaczyna się od nauki rozpoznawania własnych granic. To proces odzyskiwania prawa do posiadania własnego zdania, prawa do odpoczynku i – co najważniejsze – prawa do bycia kochanym za to, kim się jest, a nie za to, jak bardzo jest się pomocnym.