Gość (83.4.*.*)
Fawning, czyli reakcja obronna polegająca na nadmiernym przypodobywaniu się, unikaniu konfliktów i próbach zadowolenia osoby dominującej za wszelką cenę, na pierwszy rzut oka może wydawać się idealną cechą żołnierza. W końcu armia opiera się na hierarchii, a rozkaz to świętość. Jednak psychologia wojskowa i współczesne doktryny dowodzenia stawiają sprawę jasno: fawning to nie to samo co dyscyplina, a jego obecność w szeregach może prowadzić do katastrofalnych skutków, zarówno na polu walki, jak i w czasie pokoju.
Kluczem do zrozumienia szkodliwości fawnigu jest rozróżnienie między świadomym posłuszeństwem a instynktowną reakcją lękową. Dyscyplina wojskowa to profesjonalne narzędzie. Żołnierz wykonuje rozkaz, ponieważ rozumie strukturę dowodzenia, ufa procedurom i wie, że spójność działania jednostki zależy od koordynacji. Jest to proces świadomy, oparty na szkoleniu i etosie.
Fawning natomiast jest mechanizmem przetrwania wywołanym przez traumę lub chroniczny stres. Żołnierz wykazujący tę postawę nie wykonuje rozkazów dlatego, że są one słuszne lub konieczne, ale dlatego, że panicznie boi się gniewu przełożonego. W takim stanie umysłu priorytetem przestaje być wykonanie zadania, a staje się nim „udobruchanie” dowódcy. To subtelna, ale fundamentalna różnica, która niszczy fundamenty skutecznego wojska.
Współczesne pole walki jest dynamiczne i nieprzewidywalne. Od żołnierzy, szczególnie niższych szczebli, wymaga się inicjatywy i zdolności do adaptacji (tzw. Mission Command). Fawning całkowicie te zdolności zabija. Żołnierz dotknięty tym syndromem:
W historii wojskowości wielokrotnie dochodziło do tragedii, ponieważ nikt nie odważył się powiedzieć dowódcy, że „król jest nagi”. Fawning tworzy kulturę toksycznego potakiwania, która w warunkach bojowych kosztuje życie.
Fawning jest niezwykle wyczerpujący psychicznie. Żołnierz, który nieustannie monitoruje nastroje przełożonego i tłumi własne emocje oraz instynkty, by uniknąć konfliktu, spala się znacznie szybciej. Prowadzi to do chronicznego stresu, wypalenia zawodowego, a w dłuższej perspektywie do PTSD.
Co więcej, zjawisko to niszczy esprit de corps, czyli ducha oddziału. Zaufanie w wojsku musi być obustronne. Jeśli żołnierze boją się swojego dowódcy tak bardzo, że wchodzą w tryb fawningu, znika autentyczna więź i lojalność. Zastępuje je fasada, która pęka przy pierwszym poważniejszym kryzysie. Dowódca, który otacza się ludźmi wykazującymi fawning, żyje w bańce informacyjnej, co jest prostą drogą do utraty autorytetu w oczach tych, którzy zachowali trzeźwy osąd.
W psychologii zarządzania (często omawianej na kursach oficerskich) istnieje pojęcie „Paradoksu Abilene”. Opisuje on sytuację, w której grupa podejmuje decyzję, której żaden z jej członków indywidualnie nie popiera, tylko dlatego, że każdy myśli, iż pozostali tego chcą i nikt nie chce psuć atmosfery. W wojsku fawning jest głównym paliwem dla tego paradoksu – może doprowadzić do przeprowadzenia ryzykownej operacji tylko dlatego, że nikt nie chciał być tym, który powie „to nie ma sensu”.
Wojsko to nie tylko walka, to także ogromna machina logistyczna i techniczna. Obsługa systemów rakietowych, lotnictwa czy zaawansowanej elektroniki wymaga absolutnej szczerości. Jeśli mechanik lotniczy wykazuje tendencje do fawningu wobec surowego przełożonego, może bać się przyznać do popełnienia błędu podczas serwisowania silnika.
W cywilu błąd w raporcie może oznaczać stratę finansową. W wojsku zatajenie usterki lub niedopatrzenia, by uniknąć reprymendy, może doprowadzić do katastrofy lotniczej lub wybuchu amunicji. Dlatego armie stawiające na profesjonalizm promują kulturę „Just Culture” – gdzie błędy są raportowane bez strachu, o ile nie wynikają z rażącego niedbalstwa. Fawning jest całkowitym zaprzeczeniem tej kultury.
Współczesne systemy szkolenia liderów kładą ogromny nacisk na tzw. psychological safety (bezpieczeństwo psychologiczne). Dowódcy są uczeni, że ich rolą nie jest budzenie grozy, lecz inspirowanie i słuchanie. Dobry lider potrafi odróżnić lojalnego żołnierza od kogoś, kto jedynie potakuje z lęku.
Promowanie otwartej komunikacji i konstruktywnego krytycyzmu (w odpowiednich momentach, np. podczas odpraw AAR – After Action Review) ma na celu wyeliminowanie fawnigu. Wojsko potrzebuje ludzi o silnych charakterach, którzy potrafią zachować zimną krew i trzeźwość umysłu, a fawning to stan, w którym emocje (lęk) przejmują kontrolę nad racjonalnym działaniem. Choć posłuszeństwo jest fundamentem armii, musi ono wynikać z profesjonalizmu, a nie z traumatycznej reakcji na stres.