Gość (37.30.*.*)
W dobie powszechnego dostępu do komunikatorów, mediów społecznościowych i chmur danych, przesyłanie zdjęć czy filmów stało się nieodłącznym elementem relacji międzyludzkich. Często jednak pojawia się pytanie: co na to prawo? Czy przesyłając prywatne, a nawet intymne materiały drugiej osobie, stajemy się „administratorem danych” w rozumieniu RODO i musimy spełniać szereg biurokratycznych wymogów? Odpowiedź na to pytanie jest uspokajająca, ale zawiera kilka istotnych „ale”, o których warto wiedzieć, by czuć się bezpiecznie w sieci.
Głównym celem RODO (Ogólnego Rozporządzenia o Ochronie Danych) jest ochrona osób fizycznych w związku z przetwarzaniem ich danych przez firmy, instytucje czy organizacje. Ustawodawca unijny przewidział jednak bardzo ważny wyjątek, który ma zastosowanie w sytuacjach czysto towarzyskich. Mowa o tzw. wyłączeniu domowym lub osobistym.
Zgodnie z art. 2 ust. 2 lit. c RODO, przepisy te nie mają zastosowania do przetwarzania danych osobowych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze. Oznacza to, że jeśli przesyłasz zdjęcia partnerowi, przyjacielowi czy członkowi rodziny, nie musisz przygotowywać klauzuli informacyjnej, prowadzić rejestru czynności przetwarzania ani wyznaczać Inspektora Ochrony Danych. W relacji „osoba prywatna – osoba prywatna” RODO w swojej klasycznej, urzędowej formie po prostu nie obowiązuje.
Za czynności o charakterze osobistym uznaje się m.in.:
Dopóki materiały te krążą w zamkniętym kręgu osób, które się znają i nie są wykorzystywane do celów zarobkowych ani publikowane szerokiemu gronu odbiorców, pozostajemy w bezpiecznej strefie wyłączenia spod RODO.
Granica „użytku osobistego” jest dość wyraźna, ale łatwo ją przekroczyć. Jeśli osoba, która otrzymała prywatne zdjęcia (szczególnie te o charakterze intymnym), postanowi udostępnić je publicznie – na przykład wrzucić na ogólnodostępne forum, grupę na Facebooku czy stronę internetową – sytuacja prawna drastycznie się zmienia.
W momencie, gdy dane (wizerunek jest daną osobową) trafiają do nieograniczonego kręgu odbiorców, wyłączenie domowe przestaje działać. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie podkreślał, że publikacja danych w internecie w sposób dostępny dla każdego wykracza poza sferę czysto osobistą. W takim przypadku osoba udostępniająca może zostać uznana za administratora danych, co wiąże się z pełną odpowiedzialnością za naruszenie przepisów RODO.
Nawet jeśli uznamy, że w danej sytuacji RODO nie ma zastosowania, nie oznacza to, że panuje „wolna amerykanka”. Przesyłanie i posiadanie zdjęć intymnych regulują przede wszystkim przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące dóbr osobistych.
Wizerunek jest jednym z kluczowych dóbr osobistych człowieka (art. 23 KC). Każdy z nas ma prawo decydować o tym, komu udostępnia swój wizerunek i w jakim celu. Przekazanie zdjęcia jednej osobie w zaufaniu nie jest równoznaczne ze zgodą na jego dalsze rozpowszechnianie. Jeśli odbiorca prześle takie zdjęcie dalej bez wyraźnej zgody osoby na nim widocznej, dopuszcza się naruszenia dóbr osobistych. Ofiara może wtedy domagać się:
W prawie autorskim i cywilnym istnieje wyraźne rozróżnienie. Możesz wyrazić zgodę na to, by ktoś zrobił Ci zdjęcie (utrwalenie), ale ta zgoda automatycznie nie uprawnia tej osoby do wysłania go komuś innemu lub wrzucenia do sieci (rozpowszechnianie). Każdy etap wymaga osobnego przyzwolenia.
W przypadku materiałów o charakterze intymnym sprawa staje się jeszcze poważniejsza, ponieważ wkraczamy w obszar prawa karnego. Polskie prawo przewiduje surowe kary za tzw. pornografię z zemsty lub bezprawne udostępnianie wizerunku nagiej osoby.
Zgodnie z art. 191a Kodeksu karnego: „Kto utrwala wizerunek nagiej osoby albo osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
To kluczowy przepis w kontekście prywatnych zdjęć. Jeśli ktoś otrzymał od nas intymne materiały dobrowolnie, ale potem udostępnił je osobom trzecim bez naszej zgody, popełnia przestępstwo ścigane na wniosek pokrzywdzonego.
Choć RODO nie nakłada na nas w relacjach prywatnych technicznych obowiązków zabezpieczania danych, warto kierować się zdrowym rozsądkiem i zasadami cyberbezpieczeństwa. Oto kilka dobrych praktyk:
Podsumowując, w relacjach prywatnych RODO nie nakłada na nas sztywnych obowiązków administracyjnych, dopóki działamy w sferze osobistej. Jednak ochrona prywatności i wizerunku jest silnie umocowana w innych przepisach prawa, a ich naruszenie – zwłaszcza w przypadku materiałów intymnych – może nieść za sobą poważne konsekwencje cywilne i karne. Pamiętajmy, że raz wysłane zdjęcie zaczyna żyć własnym życiem w cyfrowym świecie, dlatego ostrożność jest zawsze najlepszą strategią.