Gość (15.220.*.*)
Ian Gillan to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi klasycznego rocka. Choć większość z nas kojarzy go przede wszystkim jako charyzmatycznego frontmana legendarnej grupy Deep Purple, odpowiedź na pytanie o jego karierę solową jest twierdząca. Ian Gillan to nie tylko „głos” wielkich zespołów, ale również spełniony artysta solowy z bogatym dorobkiem, który wykracza daleko poza ramy hard rocka.
Kariera solowa Iana Gillana to fascynująca podróż, która rozpoczęła się w połowie lat 70., kiedy to muzyk zdecydował się opuścić Deep Purple po raz pierwszy. Wbrew pozorom, nie chciał on od razu kopiować stylu swojego macierzystego zespołu. Zamiast tego, zaczął eksperymentować z różnymi gatunkami, co zaowocowało powstaniem kilku projektów sygnowanych jego nazwiskiem.
Warto zauważyć, że Gillan jako solista występował w różnych konfiguracjach. Najważniejsze z nich to:
Twórczość solowa Gillana pozwala poznać go z zupełnie innej strony. O ile w Deep Purple musiał odnaleźć się w sztywnych strukturach zespołu, o tyle w swoich projektach pozwalał sobie na znacznie większą swobodę. Na jego płytach znajdziemy elementy bluesa, soulu, a nawet muzyki progresywnej. To właśnie tam w pełni widać jego wszechstronność wokalną – od słynnych, wysokich krzyków, po ciepłe, niskie rejestry.
Choć Ian Gillan jest nierozerwalnie związany z „Purplami”, jego biografia zawiera kilka przystanków, które na stałe zapisały się w historii muzyki. Nie wszystkie z nich były projektami solowymi w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale pokazują, jak wielki wpływ miał ten wokalista na cały gatunek.
Mało kto pamięta, że to właśnie Ian Gillan zaśpiewał partię Jezusa na oryginalnym, koncepcyjnym albumie rock opery „Jesus Christ Superstar” z 1970 roku. Jego interpretacja utworu „Gethsemane” do dziś uważana jest za jedną z najlepszych i najtrudniejszych technicznie w historii teatru muzycznego. To właśnie ten występ otworzył mu drzwi do wielkiej sławy, zanim jeszcze Deep Purple stało się światowym fenomenem.
Ciekawostką, która do dziś budzi emocje wśród fanów, jest krótki staż Gillana w zespole Black Sabbath. W 1983 roku nagrał z nimi album „Born Again”. Choć sam wokalista przyznawał później w wywiadach, że nie do końca pasował do mrocznego stylu grupy, płyta ta zyskała status kultowej, a połączenie jego głosu z ciężkimi riffami Tony’ego Iommiego stworzyło unikalną mieszankę.
Obecnie Ian Gillan skupia się głównie na działalności w Deep Purple, z którym regularnie koncertuje i wydaje nowe albumy (takie jak „=1” z 2024 roku). Niemniej jednak, jego dyskografia solowa pozostaje ważnym elementem jego dziedzictwa. Artysta od czasu do czasu powraca do swoich pobocznych projektów, wydając reedycje lub biorąc udział w gościnnych nagraniach.
Podsumowując, Ian Gillan jest zarówno wybitnym solistą, jak i jednym z najlepszych „zespołowych” graczy w historii rocka. Jego zdolność do odnajdywania się w różnych stylistykach sprawia, że jest postacią wielowymiarową, której warto słuchać nie tylko przez pryzmat największych hitów Deep Purple. Jeśli szukasz czegoś więcej niż tylko klasycznego hard rocka, solowe płyty Gillana mogą być dla Ciebie prawdziwym odkryciem.