Gość (194.4.*.*)
Lipiec 1944 roku był jednym z najbardziej dramatycznych momentów w historii Polski. Front wschodni przesuwał się błyskawicznie, a Armia Czerwona przekraczała linię Bugu. W tym czasie premier rządu RP na uchodźstwie, Stanisław Mikołajczyk, stanął przed niemal niemożliwym zadaniem uratowania polskiej suwerenności w obliczu rosnącej potęgi Stalina. Decyzja o locie do Moskwy była ruchem desperackim, ale w tamtej sytuacji – jedynym, jaki pozostał na dyplomatycznym stole.
Stanisław Mikołajczyk opuścił Londyn 26 lipca 1944 roku. Nie był to jednak bezpośredni lot do stolicy Związku Radzieckiego. Podróż w warunkach wojennych była skomplikowana i wymagała międzylądowań ze względów bezpieczeństwa oraz logistycznych. Premier leciał trasą przez Kair i Teheran, co było standardową drogą dla delegacji udających się z Zachodu do ZSRR.
Do samej Moskwy Mikołajczyk dotarł kilka dni później – 30 lipca 1944 roku. Towarzyszyli mu między innymi minister spraw zagranicznych Tadeusz Romer oraz przewodniczący Rady Narodowej Stanisław Grabski.
Wizyta Mikołajczyka w Moskwie odbywała się w atmosferze ogromnego napięcia. Zaledwie kilka dni wcześniej, 21 lipca, powołano zależny od komunistów Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), co było jasnym sygnałem, że Stalin zamierza zainstalować w Polsce własne rządy.
Mikołajczyk leciał do Moskwy z nadzieją na:
Warto zauważyć, że kiedy Mikołajczyk lądował w Moskwie 30 lipca, w Warszawie trwały już ostatnie przygotowania do godziny „W”. Premier miał nadzieję, że jego obecność u boku Stalina i sukces militarny w stolicy wzmocnią polską pozycję negocjacyjną. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.
Stalin celowo opóźniał spotkanie z Mikołajczykiem. Choć polska delegacja była na miejscu już 30 lipca, dyktator przyjął premiera dopiero 3 sierpnia 1944 roku – czyli dwa dni po wybuchu Powstania Warszawskiego. Podczas rozmowy Stalin zachowywał się cynicznie, bagatelizując siłę Armii Krajowej i odsyłając Mikołajczyka na rozmowy z przedstawicielami PKWN, których nazywał „prawdziwymi przedstawicielami narodu”.
Mimo ogromnych starań i gotowości do trudnych kompromisów, misja Mikołajczyka zakończyła się fiaskiem. Stalin nie zamierzał dzielić się władzą w Polsce, a zachodni alianci (Churchill i Roosevelt) nie byli gotowi na twardą konfrontację z ZSRR w obronie polskich interesów.
Wizyta ta do dziś jest analizowana przez historyków jako moment, w którym losy powojennej Polski zostały ostatecznie przypieczętowane, a Mikołajczyk został postawiony pod ścianą, zmuszony do wyboru między całkowitą kapitulacją a symbolicznym oporem, który nie miał szans powodzenia w starciu z radziecką machiną polityczną.
Podsumowując, kluczową datą wylotu z Londynu był 26 lipca 1944 roku, a momentem przybycia do Moskwy – 30 lipca. To właśnie te kilka dni na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku zadecydowało o tym, jak wyglądała Polska przez kolejne dekady.