Gość (37.30.*.*)
Bieg masowy to bez wątpienia jedna z najbardziej widowiskowych i emocjonujących konkurencji w całym biathlonie. Podczas gdy w sprincie czy biegu indywidualnym zawodnicy ruszają na trasę w odstępach czasowych, tutaj mamy do czynienia z bezpośrednią walką „ramię w ramię”. To sprawia, że od pierwszych metrów aż do samej mety kibice mogą śledzić realną sytuację w stawce bez konieczności zerkania na wirtualne czasy i przeliczniki.
W przeciwieństwie do innych biegów, w których na starcie może pojawić się nawet setka biathlonistów, bieg masowy jest zarezerwowany wyłącznie dla najlepszych. Na starcie staje tylko 30 zawodników. Zasady kwalifikacji są rygorystyczne: zazwyczaj prawo startu ma czołowa "25" klasyfikacji generalnej Pucharu Świata oraz 5 zawodników, którzy najlepiej spisali się w pozostałych biegach podczas danego weekendu zawodów.
Taki system sprawia, że w biegu masowym nie ma przypadkowych osób. To starcie gigantów, w którym każdy błąd na strzelnicy może kosztować utratę wielu pozycji, a poziom rywalizacji jest niezwykle wyrównany.
Bieg masowy różni się długością trasy w zależności od płci zawodników:
Pomiędzy pętlami zawodnicy odwiedzają strzelnicę cztery razy. To właśnie tam najczęściej rozstrzygają się losy zwycięstwa. Każde pudło oznacza konieczność przebiegnięcia karnej rundy o długości 150 metrów, co zajmuje około 20-25 sekund. W biegu masowym nie ma taryfy ulgowej – niecelny strzał natychmiast wyrzuca zawodnika z grupy liderów.
W biegu masowym obowiązuje konkretna kolejność strzelań:
Ciekawostką jest sposób zajmowania stanowisk na strzelnicy. Podczas pierwszego strzelania zawodnicy zajmują tarcze zgodnie z numerami startowymi (lider klasyfikacji staje na stanowisku nr 1, wicelider na nr 2 itd.). Jednak przy kolejnych wizytach na strzelnicy biathloniści zajmują stanowiska według kolejności przybiegnięcia na stadion. Oznacza to, że lider wyścigu zawsze wybiera pierwsze wolne stanowisko, co daje mu psychologiczną przewagę i pozwala kontrolować to, co robią goniący go rywale.
Bieg masowy to nie tylko test wydolności i celności, ale przede wszystkim gra psychologiczna. Zawodnicy biegną w grupie, co pozwala na tzw. draftowanie, czyli jazdę w cieniu aerodynamicznym za plecami rywala, oszczędzając tym samym siły.
Kluczowym momentem jest zazwyczaj ostatnie strzelanie w pozycji stojącej. To wtedy presja jest największa. Widok rywala, który obok nas strzela bezbłędnie i rusza w stronę mety, potrafi sparaliżować nawet najbardziej doświadczonych zawodników. Często zdarza się, że liderzy, którzy prowadzili przez cały wyścig, "pękają" na ostatnim strzelaniu, otwierając drogę do podium zawodnikom z dalszych pozycji.
Bieg masowy to kwintesencja biathlonu – połączenie niesamowitego wysiłku fizycznego z lodowatym spokojem na strzelnicy, a wszystko to w bezpośrednim kontakcie z przeciwnikiem. To właśnie te emocje sprawiają, że trybuny podczas "masówek" zawsze pękają w szwach.