Gość (37.30.*.*)
Wspinaczka ściankowa to sport, który w ostatnich latach przeszedł niesamowitą ewolucję – od niszowej formy treningu dla taterników, po pełnoprawną dyscyplinę olimpijską, która przyciąga tysiące amatorów. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy to sport dla Ciebie, warto zacząć od zrozumienia, że „ścianka ściance nierówna”. Istnieje kilka głównych odmian wspinania pod dachem, a każda z nich wymaga nieco innych umiejętności, sprzętu i... odporności na lęk wysokości.
Bouldering to obecnie najpopularniejsza forma wspinaczki, szczególnie w dużych miastach. To wspinanie na stosunkowo niewielkie wysokości (zazwyczaj do 4–5 metrów) bez użycia liny i uprzęży. Zamiast tego, bezpieczeństwo zapewniają gruby, miękki materac (tzw. crashpad) oraz technika poprawnego spadania.
W boulderingu nie chodzi o wytrzymałość długodystansową, ale o rozwiązanie „problemu” (tak nazywa się drogi w boulderingu). Trasy są krótkie, ale bardzo intensywne, wymagające dużej siły mięśni, gibkości i kreatywnego myślenia. To świetna opcja dla osób, które chcą szybko zobaczyć efekty treningowe i nie przepadają za skomplikowanym sprzętem – wystarczą buty wspinaczkowe i magnezja.
To właśnie ten rodzaj wspinaczki większość z nas kojarzy z wysokimi halami. Tutaj wysokość jest już znacznie większa, co wymaga asekuracji. Wspinaczkę z liną dzielimy na dwa główne rodzaje:
To najbezpieczniejsza forma nauki dla początkujących. Lina jest już przewieszona przez stanowisko na górze ściany. Jeden koniec jest przywiązany do wspinacza, a drugi trzyma asekurant. Dzięki temu, nawet jeśli odpadniesz od ściany, zawisasz natychmiast w powietrzu bez żadnego szarpnięcia.
To wyższy stopień wtajemniczenia. Wspinacz ciągnie linę za sobą i co kilka metrów wpina ją w karabinki (ekspresy) zamontowane na stałe w ścianie. W razie odpadnięcia, lot jest znacznie dłuższy niż przy „wędce”, co dostarcza sporej dawki adrenaliny i wymaga od asekuranta dużej wprawy.
Jeśli oglądałeś Igrzyska Olimpijskie, na pewno kojarzysz tę dyscyplinę. Wspinaczka na czas (speed climbing) odbywa się na ustandaryzowanej ścianie o wysokości 15 metrów, nachylonej pod kątem 5 stopni. Układ chwytów jest zawsze taki sam na całym świecie, co pozwala zawodnikom bić rekordy globu. Najlepsi wspinacze, tacy jak Aleksandra Mirosław, potrafią pokonać ten dystans w czasie poniżej 7 sekund (kobiety) lub poniżej 5 sekund (mężczyźni). To czysta dynamika i pamięć mięśniowa.
To specyficzna odmiana wspinaczki, która imituje wspinanie w lodzie lub mikście (skale i lodzie). Zamiast gołymi rękami, wspinacz posługuje się czekanami (dziabkami), a na nogach ma specjalne buty, często wyposażone w raki. Choć kojarzy się z górami wysokimi, wiele ścianek oferuje specjalne strefy do dry-toolingu ze wzmocnionymi chwytami, które nie niszczą się pod wpływem stalowych ostrzy.
Standardowe ścianki wspinaczkowe w Polsce mają zazwyczaj od 10 do 15 metrów wysokości. To wystarczająco dużo, by poczuć przestrzeń, ale prawdziwe rekordy padają w miejscach, które architektonicznie rzucają wyzwanie grawitacji.
Obecnie za najwyższą sztuczną ścianę wspinaczkową na świecie uważa się CopenHill w Kopenhadze. Znajduje się ona na elewacji nowoczesnej spalarni odpadów, która pełni również funkcję stoku narciarskiego. Ściana ma imponujące 80 metrów wysokości. Wspinanie na niej jest podzielone na kilka wyciągów, co oznacza, że wspinacz musi zatrzymywać się na stanowiskach pośrednich, zupełnie jak w prawdziwych górach.
Innym gigantem jest CLYMB w Abu Dhabi, gdzie znajduje się najwyższa ścianka wewnętrzna (pod dachem) o nazwie „The SUMMYT”. Jej wysokość to 43 metry. Dla porównania, to wysokość około 14-piętrowego bloku!
Choć nie jest to typowa „ścianka” w hali, warto wspomnieć o zaporze Diga della Verzasca (lub pobliskiej Luzzone) w Szwajcarii. Na betonowej ścianie tamy zamontowano tysiące chwytów wspinaczkowych, tworząc drogę o wysokości 165 metrów. To absolutne ekstremum dla osób o stalowych nerwach, gdzie ekspozycja i widoki zapierają dech w piersiach bardziej niż sam wysiłek fizyczny.
Wspinaczka ściankowa to sport niezwykle demokratyczny – możesz zacząć od 4-metrowych boulderów, by po kilku latach treningu zmierzyć się z 80-metrowym kolosem w Kopenhadze. Każda z tych odmian rozwija inne partie mięśni i inne cechy charakteru, ale wszystkie łączy jedno: niesamowita satysfakcja z dotarcia do topu.