Gość (37.30.*.*)
Maniucha Bikont to postać, której nie da się zaszufladkować w jednej kategorii. Choć najczęściej usłyszymy o niej w kontekście muzyki, jest ona również antropolożką kultury, etnomuzykolożką i niestrudzoną badaczką tradycji Polesia. To artystka, która udowadnia, że stare, wiejskie pieśni mogą brzmieć niezwykle nowocześnie, a tradycja nie jest czymś zamkniętym w skansenie, lecz żywym organizmem, który wciąż ewoluuje.
Maniucha (właściwie Maria) Bikont od lat zajmuje się techniką śpiewu tradycyjnego, znanego szerzej jako „śpiew biały”. Jej fascynacja muzyką ludową nie ogranicza się jednak tylko do występów na scenie. Artystka regularnie wyjeżdża na badania terenowe, głównie na ukraińskie Polesie, gdzie odwiedza starsze mieszkanki wsi. To tam, bezpośrednio od „mistrzyń”, uczy się dawnych pieśni, poznaje ich kontekst kulturowy oraz unikalną manierę wykonawczą.
Jej podejście do muzyki jest pełne szacunku dla źródła, ale jednocześnie odważne. Maniucha nie boi się łączyć archaicznych melodii z nowoczesnymi aranżacjami, co sprawia, że jej twórczość trafia do bardzo szerokiego grona odbiorców – od fanów folku, przez miłośników jazzu, aż po bywalców festiwali muzyki alternatywnej.
Jednym z najważniejszych projektów w jej karierze jest duet z kontrabasistą jazzowym Ksawerym Wójcińskim. Ich współpraca to fascynujący dialog między tradycyjnym śpiewem a jazzową improwizacją. Wydany przez nich album „Oj borom, borom” stał się prawdziwym wydarzeniem na polskiej scenie muzycznej.
To właśnie w tym projekcie Maniucha Bikont pokazała, jak niesamowitą moc mają poleskie pieśni obrzędowe, miłosne i weselne, gdy zestawi się je z głębokim, niemal hipnotyzującym brzmieniem kontrabasu. Duet zdobył uznanie krytyków oraz liczne nagrody, w tym prestiżowe wyróżnienia w konkursie Polskiego Radia „Nowa Tradycja”.
Maniucha Bikont jest artystką niezwykle aktywną i wszechstronną. Możemy ją usłyszeć w wielu różnych składach:
Warto wspomnieć, że Maniucha pochodzi z rodziny o silnych tradycjach intelektualnych i artystycznych. Jest córką Anny Bikont, znanej dziennikarki i pisarki, oraz Piotra Bikonta, reżysera, krytyka kulinarnego i działacza opozycyjnego. To środowisko z pewnością wpłynęło na jej ciekawość świata i potrzebę docierania do prawdy o kulturze, choć ona sama wybrała własną, unikalną ścieżkę dźwiękową.
Dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z twórczością Maniuchy, warto wyjaśnić, czym właściwie jest śpiew biały (technika otwarta). To sposób wydobywania dźwięku oparty na naturalnej emisji głosu, zbliżony do krzyku, ale w pełni kontrolowany. W dawnych czasach pozwalał on kobietom pracującym w polu na porozumiewanie się na duże odległości. Maniucha Bikont opanowała tę technikę do perfekcji, nadając jej niesamowitą barwę i emocjonalną głębię.
Podczas swoich wypraw na Polesie, Maniucha często rejestruje nie tylko same pieśni, ale i opowieści kobiet, które je wykonują. Dla wielu z tych staruszek śpiew był sposobem na przetrwanie trudnych chwil – wojen, przesiedleń czy ciężkiej pracy. Dzięki pracy Maniuchy te historie nie odchodzą w zapomnienie, a pieśni zyskują nowe życie w uszach młodszego pokolenia.
Maniucha Bikont to postać kluczowa dla współczesnej polskiej sceny etno. Jej twórczość to dowód na to, że korzenie są nam potrzebne, by móc wysoko latać w sferze artystycznych poszukiwań. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji posłuchać jej głosu, warto zacząć od wspomnianego albumu „Oj borom, borom” – to podróż, która zostaje w pamięci na bardzo długo.