Gość (37.30.*.*)
Wybór odpowiedniej ładowarki wydaje się dziś prostszy niż jeszcze dekadę temu, kiedy niemal każdy producent telefonów miał swój własny, unikalny wtyk. Choć zmierzamy w stronę pełnej unifikacji, na rynku wciąż funkcjonuje kilka standardów, o których warto wiedzieć. Obecnie absolutnym królem elektroniki użytkowej jest złącze USB typu C, ale w szufladach wielu z nas wciąż zalegają kable micro-USB czy Lightning.
Jeśli kupujesz dziś nowy smartfon, bezprzewodowe słuchawki czy powerbank, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością znajdziesz w nich gniazdo USB-C. To symetryczne, owalne złącze stało się nowym standardem dzięki swojej uniwersalności. Największą zaletą USB-C jest fakt, że nie ma znaczenia, którą stroną włożysz wtyczkę do urządzenia – zawsze będzie pasować.
USB-C to jednak nie tylko wygoda, ale przede wszystkim potężne możliwości techniczne. Obsługuje ono standardy szybkiego ładowania, takie jak Power Delivery (PD), co pozwala na ładowanie nie tylko telefonów, ale nawet laptopów za pomocą tego samego kabla. Co więcej, Unia Europejska wprowadziła przepisy, które wymuszają na producentach stosowanie tego złącza w większości urządzeń mobilnych sprzedawanych na terenie wspólnoty, co ostatecznie przypieczętowało jego dominację.
Przez lata użytkownicy iPhone’ów byli przyzwyczajeni do charakterystycznego, płaskiego złącza Lightning. Było ono autorskim rozwiązaniem firmy Apple, wprowadzonym w 2012 roku. Choć Lightning był przełomowy ze względu na swoją kompaktowość i dwustronność, z czasem zaczął odstawać od USB-C pod względem prędkości przesyłu danych i mocy ładowania.
Przełom nastąpił wraz z premierą serii iPhone 15, w której Apple – dostosowując się do unijnych wymogów – oficjalnie zrezygnowało z Lightning na rzecz USB-C. Oznacza to, że obecnie niemal wszystkie nowe urządzenia giganta z Cupertino, w tym iPady i najnowsze słuchawki AirPods, korzystają już z tego samego kabla, co telefony z Androidem.
Jeszcze kilka lat temu micro-USB było standardem w większości telefonów i akcesoriów. Charakteryzuje się ono niesymetrycznym kształtem (trapezowatym), co często prowadziło do frustracji przy próbach podłączenia kabla po ciemku. Choć w segmencie smartfonów micro-USB praktycznie już nie występuje, wciąż można je spotkać w:
Warto jednak pamiętać, że micro-USB oferuje znacznie wolniejsze ładowanie i jest bardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne niż nowocześniejsze rozwiązania.
Mimo dążenia do unifikacji, świat inteligentnych zegarków rządzi się własnymi prawami. Ze względu na miniaturyzację i potrzebę zachowania wysokiej wodoszczelności, producenci tacy jak Garmin, Samsung czy Apple często stosują dedykowane złącza magnetyczne lub piny (tzw. pogo pins).
W przypadku smartwatchy najczęściej spotykamy:
Choć z zewnątrz wszystkie kable USB-C wyglądają niemal identycznie, ich wnętrze może się drastycznie różnić. Tani kabel z marketu może obsługiwać jedynie wolne ładowanie i podstawowy przesył danych. Z kolei wysokiej jakości kable z certyfikatem E-Mark są w stanie przesłać moc rzędu 100W lub 240W, co pozwala na bezpieczne zasilanie mocnych laptopów. Jeśli Twój telefon obsługuje bardzo szybkie ładowanie (np. 65W lub więcej), zawsze używaj kabla dołączonego do zestawu lub sprawdzonego zamiennika o odpowiednich parametrach.
Współczesne telefony flagowe oraz słuchawki TWS (True Wireless) coraz częściej posiadają funkcję ładowania bezprzewodowego w standardzie Qi. Pozwala to na uzupełnianie energii bez wkładania jakiejkolwiek wtyczki do gniazda – wystarczy położyć urządzenie na kompatybilnej podkładce. Jest to rozwiązanie niezwykle wygodne, choć zazwyczaj wolniejsze i mniej efektywne energetycznie niż tradycyjny kabel.