Gość (37.30.*.*)
Często zdarza się, że zdejmujemy patelnię z ognia w przekonaniu, że wszystko jest w porządku – mięso nie jest czarne, nie dymi i wygląda na gotowe. Jednak po pierwszym kęsie okazuje się, że zamiast soczystego steku czy piersi z kurczaka, mamy do czynienia z czymś, co teksturą przypomina raczej podeszwę buta. Przesmażenie mięsa, nawet jeśli nie doprowadzimy do jego przypalenia (czyli zwęglenia powierzchni), niesie ze sobą szereg negatywnych skutków, które wpływają zarówno na nasze doznania kulinarne, jak i na wartość odżywczą posiłku.
Głównym skutkiem zbyt długiej obróbki termicznej jest drastyczna zmiana struktury włókien mięśniowych. Mięso składa się w dużej mierze z wody, białek (takich jak aktyna i miozyna) oraz tkanki łącznej (kolagenu). Gdy poddajemy je działaniu ciepła, białka zaczynają denaturować, czyli zmieniać swoją strukturę i kurczyć się.
Jeśli proces ten trwa zbyt długo, włókna kurczą się tak mocno, że dosłownie „wyżymają” całą wilgoć ze środka, niczym mokrą gąbkę. Efektem jest mięso suche, włókniste i twarde. Nawet jeśli z zewnątrz wygląda ono idealnie złociście, w środku traci swoją elastyczność, co sprawia, że żucie staje się męczące.
Woda, która ucieka z przesmażonego mięsa, nie jest tylko „kranówką” – to soki mięsne, w których rozpuszczone są związki aromatyczne i tłuszcze. Kiedy mięso wysycha, traci swój naturalny, głęboki smak. Choć na powierzchni zachodzi reakcja Maillarda (odpowiedzialna za pyszny zapach i brązowy kolor), wnętrze staje się jałowe.
W przypadku niektórych rodzajów mięsa, jak np. wołowina, zbyt długie smażenie może doprowadzić do pojawienia się metalicznego lub lekko gorzkiego posmaku, nawet bez widocznych śladów przypalenia. Dzieje się tak z powodu utleniania się tłuszczów i nadmiernej koncentracji minerałów po odparowaniu wody.
Przesmażenie mięsa wpływa również na to, co dostarczamy naszemu organizmowi. Choć białko samo w sobie nie znika, jego strawność może ulec pogorszeniu. Silnie skurczone i „zbite” białka są trudniejsze do rozłożenia przez enzymy trawienne w naszym żołądku.
Dodatkowo, długa obróbka termiczna powoduje straty witamin, szczególnie tych z grupy B (np. B12, B6), które są wrażliwe na wysoką temperaturę. Im dłużej mięso przebywa na patelni, tym mniej tych cennych składników zostaje na talerzu. Warto też wspomnieć o utlenianiu się kwasów tłuszczowych – proces ten zachodzi intensywniej przy przedłużonym smażeniu, co obniża prozdrowotną jakość tłuszczów zawartych w mięsie.
Tak, i jest to odczuwalne zwłaszcza przez osoby o wrażliwym układzie pokarmowym. Przesuszone, twarde włókna wymagają dłuższego żucia i dłuższego czasu przebywania w żołądku. Organizm musi włożyć więcej energii w procesy trawienne, co u niektórych osób może skutkować uczuciem ciężkości po posiłku.
Nawet jeśli nie przesmażysz mięsa, ale pokroisz je natychmiast po zdjęciu z patelni, możesz uzyskać efekt podobny do przesmażenia – suchość. Podczas smażenia soki uciekają do środka kawałka mięsa pod wpływem temperatury. Jeśli dasz mu „odpocząć” przez kilka minut, temperatura się wyrówna, a soki powrócą do włókien na obrzeżach. Dzięki temu mięso pozostanie soczyste.
Najlepszym przyjacielem kucharza jest termometr kuchenny. Każdy rodzaj mięsa ma swoją idealną temperaturę wewnętrzną, przy której jest bezpieczne do spożycia, ale wciąż soczyste:
Pamiętaj, że mięso „dochodzi” jeszcze przez chwilę po zdjęciu z ognia, podnosząc swoją temperaturę o około 2-3 stopnie. Dlatego warto zdejmować je z patelni moment wcześniej, niż wskazuje docelowy wynik.