Gość (37.30.*.*)
W dobie komunikatorów internetowych, takich jak Messenger czy WhatsApp, gdzie możemy przesyłać gigabajty danych w mgnieniu oka, limit 160 znaków w tradycyjnym SMS-ie wydaje się archaicznym przeżytkiem. To ograniczenie nie jest jednak dziełem przypadku ani złośliwością operatorów komórkowych. Wynika ono z samej architektury sieci GSM, która powstała w czasach, gdy priorytetem była oszczędność pasma i stabilność połączeń głosowych.
Historia limitu SMS-ów sięga 1985 roku i wiąże się z nazwiskiem Friedhelma Hillebranda, niemieckiego inżyniera pracującego nad standardem GSM. Hillebrand przeprowadził prosty eksperyment: usiadł przy maszynie do pisania i zaczął tworzyć losowe pytania oraz krótkie informacje, które zazwyczaj przesyłamy bliskim lub współpracownikom. Zauważył, że niemal każda z tych wiadomości mieściła się w dwóch linijkach tekstu i rzadko przekraczała 160 znaków.
To spostrzeżenie stało się fundamentem technicznym, ale prawdziwy powód tkwił w "wolnym miejscu" wewnątrz sieci komórkowej. Inżynierowie odkryli, że mogą przesyłać krótkie wiadomości tekstowe, wykorzystując kanały sygnalizacyjne, które i tak były używane do utrzymywania połączenia między telefonem a stacją bazową. Kanały te miały jednak bardzo ograniczoną pojemność – dokładnie 140 bajtów.
Dlaczego 140 bajtów daje nam 160 znaków? Wszystko sprowadza się do kodowania:
Warto jednak pamiętać, że jeśli w wiadomości użyjesz choć jednego polskiego znaku (np. "ą", "ę", "ś") lub emoji, telefon automatycznie przełącza się na kodowanie 16 bitowe (Unicode). Wtedy limit drastycznie spada ze 160 do zaledwie 70 znaków, ponieważ każdy znak zajmuje wtedy dwa razy więcej miejsca w dostępnym pakiecie danych.
MMS (Multimedia Messaging Service) to technologia zupełnie inna niż SMS, mimo że obie służą do przesyłania wiadomości. Podczas gdy SMS "podróżuje" kanałami sygnalizacyjnymi, MMS wykorzystuje transmisję danych pakietowych – dokładnie tę samą, której używamy do przeglądania stron internetowych.
Wiadomość MMS nie jest przesyłana jako prosty tekst, lecz jako swego rodzaju "paczka" danych (podobna do e-maila), która może zawierać tekst, zdjęcia, dźwięki czy krótkie filmy. Limit znaków w MMS-ie jest w praktyce ograniczony jedynie przez maksymalną wagę całego pliku, którą ustala operator (zazwyczaj jest to od 300 KB do 600 KB). W takiej objętości można zmieścić tysiące znaków tekstu, ponieważ tekst zajmuje ułamek miejsca w porównaniu do zdjęcia czy grafiki.
Pierwszy SMS w historii został wysłany 3 grudnia 1992 roku w Wielkiej Brytanii. Neil Papworth, pracownik firmy Sema Group, wysłał wiadomość o treści "Merry Christmas" (Wesołych Świąt) do Richarda Jarvisa z sieci Vodafone. Co ciekawe, wiadomość została wysłana z komputera, ponieważ ówczesne telefony komórkowe nie posiadały jeszcze klawiatur przystosowanych do pisania tekstów.
Główna różnica polega na "drodze", jaką pokonuje wiadomość:
Dziś, dzięki technologii RCS (Rich Communication Services), granica między SMS-em a komunikatorem internetowym zaciera się coraz bardziej, oferując funkcje znane z nowoczesnych aplikacji przy zachowaniu wygody korzystania z numeru telefonu. Niemniej jednak, klasyczny limit 160 znaków pozostaje żywym pomnikiem inżynierii lat 80.