Gość (83.4.*.*)
Misja Sputnika 2, która wyniosła psa Łajkę na orbitę okołoziemską 3 listopada 1957 roku, była wydarzeniem przełomowym, ale i tragicznie niedopracowanym pod względem technicznym. Choć w powszechnej świadomości często mówi się o awarii podajnika karmy, rzeczywistość techniczna tego lotu była znacznie bardziej złożona. Problemy z systemem podtrzymywania życia, w tym z mechanizmem karmienia, wynikały z ogromnego pośpiechu, w jakim przygotowywano misję – Nikita Chruszczow domagał się sukcesu na 40. rocznicę rewolucji październikowej, co skróciło czas prac projektowych do zaledwie kilku tygodni.
Zanim przejdziemy do samej awarii, warto zrozumieć, jak radzieccy inżynierowie planowali utrzymać Łajkę przy życiu w stanie nieważkości. Tradycyjne miski czy poidła nie miały racji bytu, ponieważ płyny i sypkie jedzenie po prostu unosiłyby się w kabinie. Rozwiązaniem był specjalny automat w formie taśmociągu lub bębna, który w określonych odstępach czasu dostarczał psu porcje pożywienia.
Karma miała konsystencję gęstej galarety (żelu), która zawierała zarówno niezbędne składniki odżywcze, jak i wodę. Łajka została przeszkolona do jedzenia tej specyficznej substancji jeszcze na Ziemi, przebywając w coraz mniejszych klatkach, co miało ją przygotować do ciasnoty Sputnika 2.
Pytanie o awarię podajnika karmy często pojawia się w kontekście ogólnego załamania się systemów kontroli temperatury. To właśnie temperatura była kluczowym czynnikiem, który doprowadził do tragedii.
Najpoważniejszym skutkiem awarii systemów (w tym potencjalnie podajnika i systemu chłodzenia) była śmierć zwierzęcia znacznie wcześniej, niż planowano. Pierwotne oficjalne komunikaty radzieckie głosiły, że Łajka przeżyła kilka dni, a ostatecznie została humanitarnie uśpiona za pomocą zatrutej porcji karmy z podajnika.
Prawda, ujawniona dopiero w 2002 roku przez Dmitrija Malaszenkowa z Instytutu Problemów Biomedycznych w Moskwie, była inna:
Warto podkreślić, że od samego początku misja Sputnika 2 była misją samobójczą. W 1957 roku Związek Radziecki nie dysponował jeszcze technologią pozwalającą na bezpieczne sprowadzenie kapsuły z orbity na Ziemię (brak osłon termicznych wytrzymujących wejście w atmosferę). Podajnik karmy miał jedynie podtrzymać funkcje życiowe psa przez około 7 do 10 dni, aby naukowcy mogli zebrać dane telemetryczne o pracy serca i oddychaniu w kosmosie.
Choć awaria systemu termicznego i pośrednio problemy z systemem podtrzymywania życia doprowadziły do przedwczesnej śmierci Łajki, misja dostarczyła dowodów na to, że żywy organizm jest w stanie przetrwać start i wejście na orbitę. Wyciągnięte wnioski pozwoliły na lepsze zaprojektowanie systemów chłodzenia i karmienia w kolejnych misjach, takich jak lot Biełki i Striełki, które w 1960 roku szczęśliwie wróciły na Ziemię.
Współczesne systemy żywienia astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w pewnym sensie wywodzą się z tamtych prymitywnych prób z 1957 roku – nadal kluczowe jest zapobieganie rozprzestrzenianiu się resztek jedzenia w kabinie, choć dziś zamiast automatycznych podajników taśmowych stosuje się specjalne opakowania próżniowe i żywność liofilizowaną.