Gość (37.30.*.*)
Sejm PRL to temat, który dla wielu osób kojarzy się z czarno-białymi kronikami filmowymi, uroczystymi przemówieniami i niemal zawsze jednogłośnymi głosowaniami. Choć oficjalnie pełnił funkcję najwyższego organu władzy ustawodawczej w Polsce w latach 1952–1989, rzeczywistość polityczna tamtego okresu sprawiała, że jego rola znacznie odbiegała od tego, co rozumiemy pod pojęciem parlamentaryzmu w krajach demokratycznych. W praktyce Sejm PRL był instytucją, która miała legitymizować decyzje podejmowane przez kierownictwo partii komunistycznej.
Zgodnie z Konstytucją PRL z 1952 roku, Sejm był „najwyższym organem władzy państwowej”. Teoretycznie to on uchwalał ustawy, kontrolował inne organy administracji oraz wybierał Radę Państwa (która pełniła funkcję kolegialnej głowy państwa). W rzeczywistości jednak system polityczny opierał się na przewodniej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR).
Realne centrum decyzyjne znajdowało się w Komitecie Centralnym PZPR, a konkretnie w Biurze Politycznym. To tam zapadały kluczowe decyzje dotyczące gospodarki, polityki zagranicznej czy zmian prawnych. Sejm pełnił rolę „maszynki do głosowania” – posłowie zbierali się rzadko, zazwyczaj na krótkie sesje, podczas których niemal bez dyskusji zatwierdzali przygotowane wcześniej projekty ustaw.
Wybory do Sejmu PRL były specyficznym rytuałem, który z prawdziwą rywalizacją polityczną nie miał wiele wspólnego. Nie istniały niezależne partie polityczne, które mogłyby wystawić własne listy. Zamiast tego funkcjonował Front Jedności Narodu (później Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego), który tworzył jedną, wspólną listę kandydatów.
Na liście znajdowali się członkowie PZPR oraz dwóch tzw. stronnictw sojuszniczych: Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (ZSL) i Stronnictwa Demokratycznego (SD), a także osoby bezpartyjne (często związane z organizacjami katolickimi koncesjonowanymi przez państwo). Wyborca zazwyczaj nie wybierał między różnymi programami, a jedynie oddawał głos na „listę narodową”. Często promowano głosowanie bez skreśleń, co uznawano za manifestację poparcia dla socjalistycznego ustroju. Oficjalne wyniki frekwencji niemal zawsze przekraczały 90%, co było efektem silnej presji społecznej i propagandowej.
Choć Sejm był zdominowany przez komunistów, w jego ławach zasiadały grupy, które starały się zachować pewną dozę niezależności. Najbardziej znanym przykładem było koło poselskie „Znak”, zrzeszające działaczy katolickich.
W historii Sejmu PRL zdarzały się momenty, w których jednolity front głosowań zostawał przełamany. Najsłynniejszym przykładem jest postawa posła Stanisława Stommy, który w 1976 roku jako jedyny wstrzymał się od głosu podczas głosowania nad zmianami w Konstytucji (wprowadzającymi zapis o przewodniej roli PZPR i trwałym sojuszu z ZSRR). Były to jednak gesty symboliczne, które nie miały wpływu na ostateczny wynik głosowania, ale miały ogromne znaczenie moralne dla społeczeństwa.
Przełom nastąpił w 1989 roku. W wyniku obrad Okrągłego Stołu ustalono, że odbędą się wybory do tzw. Sejmu Kontraktowego. Był to unikalny model, w którym 65% miejsc w Sejmie zagwarantowano koalicji rządzącej (PZPR i sojusznicy), a o pozostałe 35% mandatów oraz o wszystkie miejsca w nowo utworzonym Senacie mogła ubiegać się niezależna opozycja (Komitet Obywatelski „Solidarność”).
Mimo że Sejm X kadencji (1989–1991) formalnie zaczął jako organ PRL, to właśnie on przeprowadził Polskę przez proces transformacji ustrojowej. To ten Sejm przywrócił koronę orłu w godle, zmienił nazwę państwa na Rzeczpospolitą Polską i uchwalił pakiet ustaw reformujących gospodarkę (plan Balcerowicza).
Sejm PRL był instytucją pełną sprzeczności – z jednej strony posiadał wszelkie atrybuty parlamentu, z drugiej był całkowicie ubezwłasnowolniony przez aparat partyjny. Jego historia to fascynujący zapis tego, jak fasadowe instytucje mogą stać się narzędziem w rękach systemu autorytarnego, ale także jak w odpowiednich warunkach mogą stać się areną pokojowej zmiany ustroju.