Jakie masz pytanie?

lub

Jakie były argumenty za i przeciw tezie, że Unia Europejska mogła zapobiec Brexitowi w 2020 roku?

przyczyny wyjścia Wielkiej Brytanii negocjacje w sprawie Brexitu skutki polityczne Brexitu
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Temat Brexitu to jedna z najbardziej skomplikowanych zagadek politycznych XXI wieku. Choć oficjalne opuszczenie struktur Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię nastąpiło 31 stycznia 2020 roku, dyskusja o tym, czy ten proces można było zatrzymać, wciąż budzi ogromne emocje. Czy Bruksela mogła zrobić więcej, by zatrzymać Londyn przy stole? A może siły odśrodkowe w samej Wielkiej Brytanii były tak potężne, że żadne ustępstwa nie miały znaczenia? Przyjrzyjmy się argumentom obu stron tej fascynującej debaty.

Czy Bruksela mogła uratować to małżeństwo? Argumenty „za”

Zwolennicy tezy, że Unia Europejska miała realny wpływ na zatrzymanie Brexitu, najczęściej wskazują na okres poprzedzający referendum z 2016 roku oraz styl prowadzenia późniejszych negocjacji. Ich zdaniem, kluczem do sukcesu była większa elastyczność.

Większe ustępstwa dla Davida Camerona

W 2016 roku ówczesny premier Wielkiej Brytanii, David Cameron, próbował wynegocjować nowy status swojego kraju w UE. Chciał przede wszystkim ograniczenia dostępu do zasiłków dla imigrantów z innych państw członkowskich. Unia poszła na pewne ustępstwa, ale wielu ekspertów uważa, że były one zbyt małe i spóźnione. Gdyby Bruksela pozwoliła na tzw. „hamulec bezpieczeństwa” w kwestii swobodnego przepływu osób, Cameron mógłby wrócić do kraju z tarczą, co prawdopodobnie przekonałoby niezdecydowanych wyborców do głosowania za pozostaniem we wspólnocie.

Zmiana retoryki i podejścia do suwerenności

Unia Europejska przez lata dążyła do „coraz ściślejszej unii” (ever closer union). Dla wielu Brytyjczyków brzmiało to jak zapowiedź budowy superpaństwa, które odbierze im resztki suwerenności. Gdyby liderzy unijni, tacy jak Jean-Claude Juncker czy Angela Merkel, publicznie zadeklarowali, że integracja ma swoje granice i uszanują specyfikę brytyjskiego parlamentaryzmu, nastroje antyunijne mogłyby zostać wyciszone.

Unikanie „kary” w negocjacjach

Po referendum w 2016 roku, w Brukseli dominowało podejście, że wyjście z UE musi być bolesne, aby zniechęcić inne kraje do podobnych kroków. Krytycy twierdzą, że takie „karzące” podejście tylko zjednoczyło Brytyjczyków wokół idei twardego Brexitu. Gdyby Unia od początku zaproponowała model współpracy zbliżony do norweskiego, ale z większymi modyfikacjami, być może do 2020 roku udałoby się wypracować kompromis, który de facto pozostawiłby Wielką Brytanię w jednolitym rynku.

Dlaczego Unia miała związane ręce? Argumenty „przeciw”

Z drugiej strony barykady stoją realiści, którzy twierdzą, że Brexit był procesem wynikającym z wewnętrznej dynamiki politycznej Wielkiej Brytanii, na którą Bruksela nie miała niemal żadnego wpływu.

Niepodzielność czterech swobód

Fundamentem Unii Europejskiej są cztery swobody: przepływ towarów, usług, kapitału i osób. Londyn chciał zachować dostęp do rynku (towary i usługi), ale jednocześnie zablokować przepływ osób. Dla UE zgoda na takie rozwiązanie byłaby samobójstwem. Gdyby Bruksela pozwoliła Wielkiej Brytanii na „wybieranie wisienek z tortu”, inne kraje (np. Francja czy Holandia) mogłyby zażądać podobnych przywilejów, co doprowadziłoby do całkowitego rozpadu wspólnoty.

Wewnętrzna wojna w Partii Konserwatywnej

Wielu historyków podkreśla, że Brexit nie był wynikiem działań Unii, ale wieloletniego konfliktu wewnątrz brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Referendum miało być sposobem na uciszenie eurosceptycznych skrzydeł partii. Unia była tutaj jedynie tłem dla walki o władzę w Londynie. Żadne ustępstwo ze strony Brukseli nie byłoby wystarczające dla polityków takich jak Nigel Farage czy Boris Johnson, dla których Brexit był projektem ideologicznym i trampoliną do kariery.

Rola mediów i „fake newsów”

Wielka Brytania od dekad zmagała się z bardzo silną prasą brukową, która systematycznie budowała negatywny obraz Unii Europejskiej. Narracja o „biurokratach z Brukseli” zakrzywiających banany była tak głęboko zakorzeniona, że żadne racjonalne argumenty ekonomiczne czy polityczne nie były w stanie jej przełamać w krótkim czasie kampanii referendalnej.

Czy rok 2020 był ostatnią szansą?

Warto pamiętać, że rok 2020 był już tylko formalnością. Prawdziwa szansa na zapobieżenie Brexitowi istniała w latach 2016-2019, kiedy brytyjski parlament był głęboko podzielony i nie potrafił przegłosować żadnej umowy. Wtedy pojawiały się głosy o drugim referendum.

Unia Europejska mogła wtedy teoretycznie zaoferować „radykalną reformę całej wspólnoty”, co dałoby brytyjskim zwolennikom pozostania w UE nowy argument do ręki. Jednak w praktyce wymagałoby to zmiany traktatów, na co nie było zgody pozostałych 27 państw.

Ciekawostka: Model norweski i szwajcarski

W trakcie debat często przywoływano przykład Norwegii (członek Europejskiego Obszaru Gospodarczego) oraz Szwajcarii (liczne umowy dwustronne). Wielka Brytania odrzuciła te modele, ponieważ oba zakładają swobodny przepływ osób i wpłacanie składek do unijnego budżetu bez prawa głosu w Brukseli. Brytyjczycy nazywali to „staniem się wasalem UE”, co pokazuje, jak trudne – a wręcz niemożliwe – było znalezienie złotego środka.

Podsumowując, choć Unia Europejska mogła wykazać się większą empatią wobec brytyjskich obaw o suwerenność i imigrację, fundamenty, na których opiera się wspólnota, nie pozwalały na ustępstwa, które zadowoliłyby zwolenników Brexitu. Ostatecznie to nie brak dobrej woli w Brukseli, ale głębokie podziały społeczne i polityczne na Wyspach przesądziły o tym, że 2020 rok stał się datą historycznego rozwodu.

Podziel się z innymi: