Gość (37.30.*.*)
Temat ludzkiej seksualności od lat budzi ogromne emocje, jednak to jej brak – a dokładniej niechęć do zbliżeń intymnych – wciąż pozostaje jednym z największych tabu w naszych relacjach. Choć spadek libido może dotknąć każdego, niezależnie od płci, to reakcja społeczeństwa, partnerów, a nawet samych zainteresowanych bywa diametralnie różna w zależności od tego, czy problem dotyczy kobiety, czy mężczyzny. Te podwójne standardy nie wzięły się znikąd. Są głęboko zakorzenione w kulturze, historii oraz wdrukowanych nam od dziecka rolach społecznych.
Dlaczego więc brak ochoty na seks u mężczyzny wywołuje szok i niedowierzanie, podczas gdy u kobiety bywa bagatelizowany lub z góry szufladkowany? Przyjrzyjmy się temu zjawisku bliżej.
Aby zrozumieć, dlaczego inaczej traktujemy niechęć do zbliżeń u obu płci, musimy cofnąć się do kulturowych fundamentów, na których zbudowaliśmy nasze postrzeganie męskości i kobiecości.
Przez wieki mężczyzna był przedstawiany jako zdobywca, istota o niemal niewyczerpanym apetycie seksualnym. Mit „samca alfa”, który jest gotowy do stosunku w każdej chwili i w każdych okolicznościach, mocno zakorzenił się w naszej świadomości. W tym uproszczonym schemacie męskie libido jest proste jak włącznik światła – albo działa, albo coś jest bardzo nie tak.
Z kolei kobieca seksualność przez stulecia była tłumiona, kontrolowana lub przedstawiana jako coś skomplikowanego, wręcz tajemniczego. Kobiety tradycyjnie postrzegano jako te, które „dają przyzwolenie”, a ich mniejszy (w powszechnej opinii) popęd seksualny tłumaczono uwarunkowaniami emocjonalnymi. Słynna „wymówka z bólem głowy” stała się wręcz elementem popkultury i memów, co sprawiło, że kobieca odmowa bywa traktowana jako coś naturalnego, a czasem wręcz oczekiwanego.
Kiedy mężczyzna zaczyna unikać intymności, sytuacja ta natychmiast uderza w samo jądro jego tożsamości. Społeczeństwo rzadko daje panom przyzwolenie na słabość, zmęczenie czy spadek nastroju wpływający na sferę łóżkową.
Oto jak najczęściej interpretuje się brak ochoty na seks u mężczyzn:
W rezultacie mężczyźni rzadziej szukają pomocy, dusząc problem w sobie, co tylko potęguje frustrację i oddala ich od partnerki.
U kobiet niechęć do zbliżeń bywa traktowana dwojako, ale żaden z tych sposobów nie jest dla nich komfortowy.
Z jednej strony, z powodu wspomnianych stereotypów, spadek kobiecego libido bywa łatwiej „rozgrzeszany”. Społeczeństwo i partnerzy częściej godzą się z argumentem o zmęczeniu, natłoku obowiązków domowych czy opiece nad dziećmi. Mówi się wtedy: „to normalne, ma teraz ciężki okres”.
Z drugiej strony jednak, jeśli niechęć utrzymuje się dłużej, kobieta szybko może zderzyć się z krzywdzącymi ocenami:
Większość komedii romantycznych czy seriali telewizyjnych powiela ten sam schemat: to mężczyzna nieustannie zabiega o seks, inicjuje zbliżenia i myśli o nich przez cały czas. Kobieta jest tą stroną, którą trzeba „zdobyć”, przekonać lub udobruchać. Kiedy w filmie pojawia się wątek mężczyzny, który nie chce współżyć, niemal zawsze jest to przedstawiane w sposób komediowy lub jako dowód na głęboki kryzys tożsamości bohatera. Rzadko kiedy pokazuje się to jako normalny, ludzki stan wymagający empatii i zrozumienia.
Prawda jest taka, że ludzkie libido nie zna płci w taki sposób, jak próbują nam to wmówić stereotypy. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, ochota na zbliżenia intymne jest wypadkową wielu czynników:
Przełamanie podwójnych standardów wymaga przede wszystkim zmiany myślenia wewnątrz naszych własnych związków. Zamiast ulegać kulturowym presjom, warto podejść do tematu z empatią i otwartością.
Zrozumienie, że każdy – bez względu na płeć – ma prawo do gorszych dni, zmęczenia czy po prostu mniejszego apetytu na seks, to pierwszy krok do budowania dojrzałej i wolnej od presji bliskości.