Gość (83.4.*.*)
Kiedy oglądamy klasyczną komedię romantyczną, większość z nas z przymrużeniem oka traktuje jej fabułę. Wiemy, że spektakularne pościgi na lotnisku, ignorowanie słowa „nie” czy nagłe, przytłaczające wyznania miłości po dwóch dniach znajomości to tylko filmowa fikcja. Jednak w świecie realnych relacji istnieje grupa ludzi, która na ten brak wiarygodności patrzy z zupełnie innej perspektywy. Mowa o osobach stosujących manipulację w związkach – m.in. o jednostkach z cechami tzw. ciemnej triady (narcyzm, makiawelizm, psychopatia).
Choć w literaturze naukowej trudno znaleźć bezpośrednie badania ankietowe, w których zdiagnozowani manipulatorzy ocenialiby realizm filmów romantycznych, to psychologia behawioralna oraz doświadczenia terapeutów par pozwalają nam precyzyjnie odtworzyć ten mechanizm. Dla osoby o skłonnościach manipulacyjnych brak realizmu w komediach romantycznych nie jest wadą kina – jest narzędziem, zasłoną dymną, a czasem wręcz gotową instrukcją obsługi.
Dla zdrowego człowieka zachowanie bohatera, który kłamie na temat swojej tożsamości, by wygrać zakład (jak w filmie Cała ona), jest przejawem toksyczności, który w kinie wymaga zawieszenia niewiary. Dla manipulatora – a szczególnie dla osoby o cechach makiawelicznych – taka fabuła nie jest „nierealistyczna”. Jest logiczna.
Osoby manipulujące postrzegają te filmowe klisze jako potwierdzenie swojej własnej filozofii życiowej:
Manipulatorzy zazwyczaj wykazują się wysoką inteligencją emocjonalną na poziomie kognitywnym (rozumieją emocje innych, choć ich nie współodczuwają). Doskonale wiedzą, że przeciętny widz komedii romantycznych został zaprogramowany do wierzenia w określone mity o miłości. Wykorzystują ten brak wiarygodności jako swoją największą broń.
Weźmy pod lupę tzw. love bombing (bombardowanie miłością). W rzeczywistości to niebezpieczna technika manipulacji służąca szybkiemu uzależnieniu ofiary od siebie. W filmach romantycznych jest to jednak przedstawiane jako „miłość od pierwszego wejrzenia” i szczyt romantyzmu – obsypywanie prezentami, deklaracje o byciu bratnimi duszami po kilku dniach, nieustanny kontakt.
Manipulator postrzega te nierealistyczne kinowe wzorce jako idealną zasłonę dymną. Wie, że jeśli zachowa się dokładnie tak jak bohater z filmu, ofiara nie zauważy czerwonych flag. Zamiast tego pomyśli: „To niesamowite, zupełnie jak w kinie!”.
Brak realizmu w komediach romantycznych daje manipulatorom świetne paliwo do uprawiania gaslightingu (manipulowania poczuciem rzeczywistości ofiary). Kiedy partner zaczyna dostrzegać, że coś jest nie tak, toksyczna osoba może rozegrać to na dwa sposoby:
Jeśli ofiara próbuje postawić granice, czując się osaczona zbyt szybkim tempem relacji lub natarczywością, manipulator natychmiast odwoła się do popkulturowych wzorców. Może powiedzieć: „W kinie płakałabyś na takiej scenie, a teraz robisz ze mnie potwora? Nie potrafisz docenić prawdziwego romantyzmu”. W ten sposób normalne, zdrowe stawianie granic zostaje przedstawione jako chłód i brak wrażliwości.
Z drugiej strony, gdy ofiara domaga się dojrzałego partnerstwa, szczerości i stabilizacji, manipulator może użyć argumentu o „braku wiarygodności filmów” przeciwko niej. Kiedy sam dopuszcza się zaniedbań lub kłamstw, ucina dyskusję słowami: „Życie to nie komedia romantyczna. Masz nierealistyczne oczekiwania, które wyniosłeś z durnych filmów”. To klasyczne przerzucenie odpowiedzialności – manipulator najpierw używa filmowych trików, by zdobyć zaufanie, a potem gani ofiarę za to, że oczekuje od niego standardów, które sam wcześniej udawał.
W przypadku osób z głębszymi zaburzeniami, takimi jak psychopatia czy spektrum narcyzmu, komedie romantyczne pełnią jeszcze jedną, dość mroczną funkcję. Ponieważ osoby te mają deficyty w odczuwaniu empatii, muszą uczyć się, jak „prawidłowo” reagować w sytuacjach społecznych.
Filmy romantyczne, ze względu na swój uproszczony i przerysowany charakter, są dla nich doskonałym poligonem doświadczalnym. Manipulator obserwuje tam:
Uproszczona, mało wiarygodna psychologia postaci w rom-comach sprawia, że te „skrypty” są łatwe do skopiowania i wdrożenia w prawdziwym życiu.
Choć dla większości z nas brak realizmu w komediach romantycznych to po prostu nieszkodliwa konwencja filmowa, dla osób stosujących manipulację jest to przestrzeń do eksploatacji. Wykorzystują oni fakt, że popkultura znormalizowała zachowania obsesyjne, kontrolujące i nieszanujące granic, nazywając je „wielką miłością”.
Najlepszą obroną przed taką manipulacją jest twarde stąpanie po ziemi i pamiętanie, że w prawdziwym życiu miłość nie potrzebuje wielkich, teatralnych gestów, które naruszają naszą przestrzeń – potrzebuje szacunku, stałości i bezpiecznych granic.