Gość (37.30.*.*)
Wyobraźnia ludzka nie zna granic, zwłaszcza gdy zaczynamy majstrować przy biologii. Gdybyśmy zdecydowali się na tak drastyczne modyfikacje ludzkiego organizmu, nie otrzymalibyśmy superbohatera, lecz istotę o zupełnie nowej, niezwykle skomplikowanej fizjologii. Taka "aktualizacja" biologiczna wpłynęłaby na każdy aspekt życia – od koloru skóry, przez sposób trawienia, aż po wydolność fizyczną. Przyjrzyjmy się punkt po punkcie, co stałoby się z ciałem po wprowadzeniu tych sześciu rewolucyjnych zmian.
Wzrost ciśnienia krwi o 9% może wydawać się niewielką zmianą, ale w świecie medycyny to przejście z bezpiecznej strefy do stanu wymagającego uwagi. Jeśli przyjmiemy, że optymalne ciśnienie to 120/80 mmHg, po wzroście o 9% wynosiłoby ono około 131/87 mmHg. To stan, który lekarze klasyfikują jako ciśnienie wysokie prawidłowe lub nadciśnienie stopnia pierwszego.
W dłuższej perspektywie taki organizm byłby bardziej narażony na przerost lewej komory serca i uszkodzenia naczyń krwionośnych. Jednak sytuację komplikują dwie dodatkowe zastawki serca. Standardowo mamy cztery. Dodanie dwóch kolejnych musiałoby wiązać się z całkowitą przebudową struktury serca (np. serce sześcio- lub ośmiokomorowe). Dodatkowe zastawki mogłyby teoretycznie zapobiegać cofaniu się krwi w nowym, bardziej złożonym układzie, ale niosłyby ryzyko turbulencji krwi i powstawania zakrzepów.
To jedna z najbardziej fantastycznych zmian. Kolor krwi zależy od barwnika transportującego tlen. Czerwony kolor zawdzięczamy hemoglobinie opartej na żelazie.
Pojawienie się organu produkującego "róż" (prawdopodobnie barwnik lub wydzielinę o tym kolorze) wpłynęłoby na estetykę i termoregulację. Jeśli ten różowy barwnik trafiałby do skóry, człowiek mógłby zyskać stale zaróżowioną cerę, co w naturze często służy jako sygnał zdrowia lub gotowości godowej.
Znacznie ciekawszy jest jednak organ produkujący koktajl chemiczny:
Dodanie drugiego zestawu organów o wielkości 15% obecnych to fascynujący mechanizm bezpieczeństwa.
Taka istota byłaby biologicznym unikatem. Z jednej strony, dzięki lakkazie i dodatkowym organom, mogłaby być bardziej odporna na toksyny środowiskowe i starzenie. Z drugiej strony, nadmiar 5-ALA i PAS mógłby czynić ją chorowitą i wrażliwą na światło.
Ciekawostka: Kwas 5-aminolewulinowy (5-ALA) jest obecnie wykorzystywany w medycynie do diagnostyki fotodynamicznej nowotworów. Po podaniu pacjentowi, gromadzi się w komórkach rakowych i pod wpływem światła o odpowiedniej długości fali sprawia, że guz zaczyna świecić na czerwono. Człowiek z organem produkującym 5-ALA mógłby dosłownie "świecić" od środka w określonych warunkach!
Podsumowując, taki organizm byłby niezwykle wydajny metabolicznie, ale jego skomplikowana chemia wewnętrzna wymagałaby precyzyjnej regulacji, której ewolucja mogłaby nie zdążyć dopracować. To wizja człowieka jako żywego laboratorium – kolorowego, odpornego, ale balansującego na granicy metabolicznego chaosu.